Archive for December, 2001

Warmia i Mazury. Gdze jesteś, Grzegorzu?

Monday, December 24th, 2001

Grzegorza Ciechowskiego poznałem jesienią 1980 r., gdy przychodził do naszego pokoju w toruńskim akademiku nr 7 i namawiał Zbyszka Krzywańskiego (który spał pode mną na piętrowym łóżku), żeby grał w Republice na gitarze.

Przyglądałem się z piętra Jego grzywce, przysłuchiwałem się, jak z ,Krzywym” uzgadniali akordy ,Sexy Doll”, i myślałem sobie, że ten blondyn ubrany na czarno to musi być Ktoś. I to był Ktoś.

Nie znałem Ciechowskiego bliżej, ale wystarczająco dobrze, żeby wiedzieć, że był niezwykłym człowiekiem. Byłem na pierwszym koncercie Republiki, potem pracowałem w Od Nowie, którego to klubu ta kapela była flagowym okrętem. Niekiedy przysłuchiwałem się próbom Republiki w piwnicy Od Nowy, i nie śmiałem gęby otworzyć. Z wrażenia.

Nie znałem Go bliżej, bo byłem za szczeniak, bo On onieśmielał. Onieśmielał swoją wielkością, swoją wizją rzeczy różnych, swoją inteligencją. Choć nigdy tego nie okazywał wprost. Po prostu robił swoje.

Grzegorz Ciechowski był wielkim muzykiem. Jego ,Kombinat” to – bez przesady – wkład nie do przecenienia w młodzieżowej walce z totalitaryzmem w początkach lat 80. Jego ,Biała flaga” (z sensacyjną – bodaj jedyną w historii polskiej muzyki rockowej – tak wyrazistą fortepianową solówką) to najmądrzejszy inteligencki rockowy protestsong, jaki nagrano w tym smutnym kraju.

Jego ,Nie pytaj o Polskę” to piosenka sto razy bardziej patriotyczna od tych wszystkich pijackich przyśpiewek, którymi wycieramy sobie buźki przy byle okazji. Wreszcie Jego ,Mamona” to autoironiczny majstersztyk. Zresztą inteligencja i (auto)ironia Grzegorza Ciechowskiego biła tak mocno, że aż bolało. Ale miało boleć.

,Gdzie oni są?” A gdzie ty jesteś, Grzegorzu z Ciechowa? Gdzie? I czemu tak daleko?

Raptem pięć dni temu pisałem felieton do naszego Magazynu. I napisałem, że jeśli w pierwszej dziesiątce rockowej listy przebojów wszech czasów miałaby się znaleźć polska piosenka, to powinna to być ,Biała flaga” Republiki.

Felietonowi dałem tytuł wzięty z cytatu z Fryderyka Nietschego: ,Ulubieńcy bogów umierają młodo, lecz później żyją wiecznie w ich towarzystwie”. Nigdy niczego bardziej złowrogo nie przepowiedziałem.

Nie mogę uwierzyć, że Grzegorz Ciechowski nie żyje. Ale jeśli naprawdę tak jest, to z kolei chcę wierzyć, że bogowie słuchają już razem z Nim Jego muzyki. Wielkiej muzyki.

Autor artykułu: Paweł Jarząbek

Warmia i Mazury. Dramatyczna walka o życie

Monday, December 24th, 2001

Przez metrowe zaspy na drodze do ciężko chorego dziecka z Tylic pod Nowym Miastem Lubawskim nie mogła dojechać karetka. Po dramatycznej akcji dziecko uratowano.

Karetka utknęła w zaspach cztery kilometry od gospodarstwa. Z głębokim na metr śniegiem nie poradził sobie samochód gaśniczy z napędem na cztery koła. – W okolicy nie znaleźliśmy nikogo, kto miałby konia i sanie – mówią strażacy.

Udało się wreszcie ściągnąć dwa ciężkie gąsienicowe traktory z pługami. Jeden przecierał drogę, drugi pojechał przez pola do odciętego od świata gospodarstwa, żeby jak najszybciej zabrać chore dziecko.

- Ewakuowaliśmy w sumie troje dzieci i ich matkę – Wiesław Kozłowski, oficer dyżurny KW PSP w Olsztynie. – Matkę i chore roczne dziecko odwieziono do szpitala.

Dwojgiem pozostałych dzieci zaopiekowali się policjanci z Nowego Miasta Lubawskiego.

Zima nie zamierza ustąpić. Wiele dróg lokalnych w cały regionie w niedzielę było zatarasowanych przez zaspy. Nie udało się przetrzeć trasy 526 z Pasłęka do Śliwic. Kłopoty były też na drogach koło Ostródy, Lubawy i Lidzbarka Welskiego. Koło Lidzbarka Warmińskiego jeszcze w niedzielę od świata były odcięte cztery wsie. Podobnie było koło Barcian.

Przez całe święta ma padać śnieg i będzie silnie wiało. W Wigilię prędkość wiatru może sięgnąć 20 metrów na sekundę, a to oznacza, że na drogach będą powstawały zaspy. Pierwszego, a szczególnie drugiego dnia świąt śnieg będzie sypał bardzo obficie.

Centrum Zarządzania Kryzysowego w Olsztynie apeluje do kierowców, by zostali w domu i – ze względu na własne bezpieczeństwo – nie wyjeżdżali. Wyjeżdżając z domu trzeba pamiętać o zbiorniku pełnym paliwa, łopacie i telefonie komórkowym. O pomoc w razie utknięcia w zaspie trzeba prosić policję (numery 112 i 997) lub strażaków – 998.

Autor artykułu: csz

Gdzie oni są… Zabrakło ich…

Saturday, December 22nd, 2001

Grzegorz Ciechowski nie żyje…
Dziś w nocy zmarł na serce jeden z najwybitniejszych polskich muzyków, kompozytor, lider legendarnego zespołu “Republika”. Miał 44 lata.

gdzie oni są
gdzie wszyscy moi przyjaciele
zabrakło ich
choć zawsze było ich niewielu

schowali się
po różnych mrocznych instytucjach
pożarła ich
galopująca prostytucja

gdzie są moi przyjaciele
bojownicy z tamtych lat
zawsze było ich niewielu
teraz jestem sam

co to za pan
tak kulturalnie opowiada
jak się stara ładnie siedzieć i wysławiaaaaaaać
ach co za ton co za ukłon
co za wiara w każdym zdaniu
i jakie mądre przekonania

gdzie są moi przyjaciele
bojownicy z tamtych lat
zawsze było ich niewielu
teraz jestem sam

oto są oto wszyscy są
przyjaciele moi z wielu stron
co za pochód co za piękny krok
maszerują ramię w ramię wprost
i w bamboszach, w garniturach
z pidżamami pod pachami
z zasadami ulotkami i z białymi chorągwiami
idą tłumy ich tłumy ich
tłumy ich tłumy ich
tłumy ich tłumy ich
tłumy ich…

gdzie oni są
gdzie oni są
zabrakło ich
zabrakło ich

gdzie oni są
zabrakło ich
gdzie oni są
zabrakło ich
gdzie oni są
zabrakło ich
gdzie oni są
zabrakło ich

gdzie oni są
gdzie oni są
zabrakło ich…

Autor artykułu: tz

Klewki. Krajobraz po byłym zarządcy

Thursday, December 13th, 2001

Inspektorzy i służby sanitarne poszukują w Klewkach śladów nielegalnych eksperymentów biologicznych. Domagał się tego Andrzej Lepper. Tymczasem poznajemy coraz więcej szczegółów menedżerskiej działalności Bogdana Gasińskiego.

Do Olsztyna dotarło pisemne polecenie przeprowadzenia drobiazgowej kontroli gospodarstwa w Klewkach. Według Bogdana Gasińskiego, który był dyrektorem tego gospodarstwa, na krowach prowadzono nielegalne eksperymenty. Miały one doprowadzić do wyhodowania bojowej odmiany wąglika, bakterii, która przed ponad miesiącem siała popłoch na całym świecie.

Według Gasińskiego, który tymi rewelacjami podzielił się z Andrzejem Lepperem, po wąglika przyjechali do Klewek talibowie. – Problem zgłaszał poseł i choćby ze względu na zainteresowanie ministerstwa potraktowaliśmy sprawę wyjątkowo poważnie – mówi dr Sławomir Różański, szef Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Olsztynie. Jego ludzie wyruszyli wczoraj do Klewek na kilkudniowe poszukiwania wąglika i nielegalnych eksperymentów.

Inspektorzy i pracownicy służb sanitarnych rozmawiali z mieszkańcami Klewek i Klebarka Wielkiego. Poza zakopanymi kośćmi zwierząt niczego nie udało się im znaleźć. – Nie wiemy ile było tych zwierząt i nie zamierzamy rozkopywać dołów – mówi Różański. – Sprawdzimy jedynie, czy ślad po tych zabiegach jest w dokumentach gospodarstwa.

Szczególnie uważnie inspektorzy szukali miejsca, gdzie miały być prowadzone nielegalne bioeksperymenty. – Na pewno nie ma śladów wąglika – zapewnia dr Różański. – Zresztą, gdyby coś takiego było, na pewno byśmy wiedzieli – ten ktoś z pewnością by nie żył. Do takich eksperymentów potrzebne są specjalne laboratoria.

O fatalnym stanie bydła hodowanego w Klewkach pracownicy bali się opowiadać. Gehennę zwierząt widziały także osoby postronne. – Pojechałam tam rano 19 kwietnia z myślą o spotkaniu z dyrektorem Gasińskim – opowiada prosząca o anonimowość kobieta. – Spóźniłam się, bo jak powiedział mi jeden z pracowników, dyrektor o szóstej rano spakował się i bez słowa tłumaczenia wyjechał. Jak się okazało, już nie wrócił.

Świadek krótko scharakteryzował gospodarstwo: – Strasznie wyglądające zwierzęta i zastraszeni ludzie. – To bydło wyglądało jak sarenki. Każde z nich ważyło co najwyżej połowę tego, co powinno – mówi.

Część krów zimę spędziło na dworze w szałasie zrobionym z poukładanych sprasowanych kostek siana. Reszta zimowała w oborze, której dawno zawalił się dach. – Krowy były przykute do poręczy łańcuchami, ale tak krótkimi, że nie mogły nawet stanąć. Miały nabrzmiałe kolana – opowiada kobieta.

Nieraz zdarzało się, że kobiety dojące krowy wchodziły rano do obory i odrzucał je smród rozkładających się zwierząt. Wołały pracowników. – Ci wywozili je na tyły gospodarstwa – mówi świadek. – Według ich szacunków, w ziemi leży zakopanych około 200 cielaków i 20 krów.

Kobiety przyznawały też, że doiły chore krowy, a mleko wylewały do… kanalizacji.

Dlaczego na taki sposób zarządzania nie reagował właściciel gospodarstwa, spółka Inter Commerce?

- W gospodarstwie byłem wiele razy i niczego złego nie widziałem – mówi Jerzy Nagraba, administrator gospodarstw należących do Inter Commerce. – Chodzi o to, że nikt, łącznie z panem Gasińskim, nie informowali nas o jakichkolwiek nieprawidłowościach. Dopiero kiedy pan Gasiński przepadł dowiedzieliśmy się, że opylił na boku 18 krów.

Wczoraj w południe zastępca powiatowego lekarza weterynarii Mirosław Karczewski, sprawdzał fermę Inter Commerce w Klewkach pod względem zabezpieczenia jej przed bioterroryzmem.

- Nie widzę takiego zagrożenia. Obiekt jest ogrodzony, całodobowo pilnowany, ma własne ujęcie wody, odpowiednio zabezpieczony magazyn paszowy – wylicza MIrosław Karczewski. Jedyne uwagi przekazane kierownikowi fermy dotyczyły brakującej glazury w lokalnej zlewni mleka i podobnych szczegółów.

– Rzeczywiście za fermą zakopano kilka, może kilkanaście padłych krów, Raczej nie były chore, to były zwykłe przypadki, np. kiedy krowa padła w wyniku komplikacji przy wycieleniu. Zaczepiało się ją do traktora i wywlekało w kierunku torów – były pracownik fermy (nazwisko znane redakcji) wie więcej. Ale plotkę, że krowy były chore na BSE uważa za kolejny wymysł Bogdana Gasińskiego. Parę osób, np. pewna pracownica gminy w Purdzie otrzymała po jego ucieczce kartki następującej treści: ,Dużo, ale to dużo BSE, AIDS oraz Downa”.

Pozostaje fakt, że od sierpnia 2000 roku mleczna ferma była poza kontrolą. Bogdan Gasiński bez podania przyczyn wymówił współpracę z Krajowym Centrum Hodowli Zwierząt. Krowy z Klewek jednym pociągnięciem pióra straciły rodowód i więcej niż połowę na swojej wartości.

Na polecenie Prokuratury Krajowej śledztwo w sprawie wypowiedzi posła Samoobrony, a wówczas wicemarszałka Sejmu Andrzeja Leppera, przejęła od Prokuratury Rejonowej Olsztyn-Północ Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Dzięki temu tylko jedna prokuratura będzie występowała z wnioskiem o uchylenie posłowi Lepperowi immunitetu.

Przed trzema tygodniami wicemarszałek Lepper powiedział o szefie polskiej dyplomacji Włodzimierzu Cimoszewiczu ,kanalia”. Wywołało to wielką polityczną burzę, która zakończyła się odwołaniem Leppera z funkcji wicemarszałka. Podczas sejmowej wypowiedział Andrzej Lepper zasugerował, że niektórzy politycy SLD i PO brali łapówki. Warszawska prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo.

Podolsztyńskie Klewki mogłyby uchodzić za europejskie centrum terroryzmu. Taki wniosek można wysnuć z doniesień, które Bogdan Gasiński wysyłał do prokuratur w Olsztynie i na ręce Andrzeja Leppera. Według Gasińskiego w Klewkach wylądował helikopter z talibami na pokładzie. Chcieli rzekomo kupić bakterie wąglika. Gasiński stwierdził również, że bliżej nieustalonym Arabom sprzedawał plany lotnisk w Niemczech i Polsce oraz plany samolotów pasażerskich Boeing.

Dodatkowo – jak stwierdził były zootechnik – w gospodarstwie w Klewkach były prowadzone tajne eksperymenty. Gasinski twierdzi też, że wie kto zabił generała Marka Papałę oraz o korupcji wśród polskich polityków. Na razie żadne z tych doniesień nie sprawdziło się.

Autor artykułu: Tamara Jesionowska, Cezary Stankiewicz, bs

Warmia i Mazury. Pielęgniarki znajdą pracę na wsi

Thursday, December 13th, 2001

Pielęgniarki, które utraciły pracę w wyniku redukcji personelu szpitala bądź reformy służby zdrowia, będą mogły zdobyć dodatkowe źródło dochodu.
Zainteresowane pracą kobiety będą się opiekowały rodzinami byłych pracowników pegeerów.

- Z naszej oferty mogą skorzystać siostry pochodzące ze środowisk popegeerowskich, które nie mają stałego zatrudnienia oraz te, które do tej pory pracują w ośrodkach zdrowia w osiedlach popegeerowskich – mówi Tomasz Orliński z Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa w Olsztynie.

Z możliwości zdobycia pracy mogą też skorzystać kobiety, które do tej pory nie pracowały w służbie zdrowia.

- Będą mogły uczestniczyć w specjalnym bezpłatnym kursie na przełomie marca i kwietnia przyszłego roku – wyjaśnia Orliński.

Z tej szansy chce skorzystać Sabina Dobrowolska, która w lutym straciła pracę i nie otrzymała prawa do zasiłku dla bezrobotnych.

- Zawsze chciałam pomagać ludziom. Mam w tym dużą praktykę, gdyż od lat opiekuję się ciężko chorą mamą – mówi Dobrowolska.

Uczestniczki kursu będą miały szansę na zatrudnienie w ośrodkach pielęgnacyjnych na terenie powiatu braniewskiego.

- Obecnie najważniejszą dla nas sprawą jest stworzenie banku danych wszystkich osób potrzebujących pomocy – mówi Orlikowski.

Informacje dotyczące osób wymagających pomocy pielęgniarskiej można zgłaszać w czwartki w Punkcie Informacyjno-Doradczym przy ul. Kościuszki 118, w pokoju 112 .

Autor artykułu: Justyna Wnorowska, ap

Warmia i Mazury. Trzy pytania do Edyty Witkowskiej, mistrzyni świata w zapasach

Thursday, December 13th, 2001

- Co panią skłoniło do uprawiania tej dość mało kobiecej dyscypliny sportu?

- Dlaczego mało kobiecej? Pochodzę z regionu Polski, gdzie królują właśnie zapasy. W Borkowicach koło Radomia chodziłam do szkoły średniej. Działał przy niej klub zapaśniczy. Innych dyscyplin tam nie było. A że zawsze ciągnęło mnie do sportu, zaczęłam trenować. Tak mi to weszło w krew, że od ośmiu lat nie przerywam zajęć. Złoty medal w mistrzostwach świata w Grecji nie jest moim jedynym. Parę miesięcy wcześniej zostałam mistrzynią Europy, a w ubiegłym roku miałam srebro tak w mistrzostwach świata, jak i Europy.

- Co jest najtrudniejsze w tym sporcie?

- Nie ma nic trudnego. Wszystko idzie mi bardzo dobrze. Czasami na ważnych zawodach mam stres. Ważna jest koncentracja przed walką. Sam trening dla kogoś, kto lubi zapasy – a ja lubię – jest właściwie samą przyjemnością.

- Kobiece zapasy doczekały się olimpijskiej nobilitacji. Z jakimi nadziejami wystartuje pani w Atach?

– Do olimpiady jest jeszcze tyle czasu, że trudno cokolwiek powiedzieć.
O ile mi zdrowie pozwoli i dotrwam, to pojadę do Aten. I postaram się tam zawalczyć jak najlepiej. Świat wprawdzie w miejscu nie stoi, ale i ja mam nadzieję nie będę stała przez te lata w miejscu. Na razie największą moją konkurentką do złotego medalu była Japonka, ale w Grecji dość łatwo z nią wygrałam. Dla mnie każda rywalka jest groźna. Teraz jednak to chyba bardziej się one mnie boję niż ja ich.

Autor artykułu: Lech Janka

Warmia i Mazury. Sukcesy campingów

Saturday, December 1st, 2001

W hotelu Grand w Warszawie podsumowano tegoroczny konkurs ,,Mister Camping 2001″. Wśród wyróżnionych campingów z Warmii i Mazur najlepiej wypadły Piecki. Wśród największych ośrodków dobrze wypadł też camping w Kretowinach, który w tym roku został wybrany przez Czytelników naszej Gazety Perłą Warmii i Mazur. Trzecią lokatę uzyskał również camping w Kamieniu nad Krutynią.

Oto wyniki: Piecki – II miejsce w kategorii 201 – 400 miejsc; Kretowiny – III miejsce (powyżej 400); Stare Juchy – III miejsce (do 200); Kamień nad Krutynią – wyróżnienie (powyżej 400); Pasym – wyróżnienie (201 – 400).

Autor artykułu: bb

Warmia i Mazury. Kary po sezonie

Saturday, December 1st, 2001

Wydział Gier Warmińsko-Mazurskiego Związku Piłki Nożnej przyznał walkower 3:0 dla IV-ligowej drużyny Czarnych Małdyty. Przypomnijmy: w 70 min spotkania Czarni – Rolimpex Warfama Dobre Miasto – po uznaniu bramki dla gospodarzy strzelonej przez Wojciecha Tarnowskiego – piłkarz Rolimpeksu Mariusz Kułakowski podbiegł do sędziego Michała Pereszczako i go uderzył. Arbiter pokazał dwie czerwone kartki (Kułakwskiemu i Bratkowi z Rolimpeksu) i przerwał zawody. WG W-MZPN ukarał Kułakowskiego sześciomiesięczną dyskwalifikacją, a klub z Dobrego Miasta karą 500 złotych grzywny. W tabeli Czarni awansowali na 6. miejsce (26 pkt.) a Rolimpeks spadł na 11. (22).

Autor artykułu: zdan

Szczytno. Miasto chce pomóc Kordianowi

Saturday, December 1st, 2001

Kordian Kurpiewski, chory na nowotwór mózgu dziewięciolatek ze Szczytna, ma już bilet do Nowego Jorku. Podróż do kliniki neurochirurgii wyznaczono na 17 grudnia.

Bilety do Nowego Jorku Kordianowi i jego mamie zafundował szycieński biznesmen, który chce pozostać anonimowy. Przekonał też linie lotnicze do obniżenia cen. Chłopiec otrzymał bilet z 90-procentową zniżką.

Szczycieński przedsiębiorca bardzo zaangażował się w pomoc Kordianowi. Podjął rozmowy z amerykańską Children Help Fundation i uzyskał obietnicę, że fundacja opłaci 50 proc. kosztów operacji, jeśli rodzicom Kordiana uda się uzbierać drugą połowę potrzebnej kwoty.

Na koncie jest jeszcze za mało pieniędzy, ale przybywa ich z każdym dniem. Jest to odpowiedź na nasze publikacje o chorym Kordianie.

Koszt operacji wynosi prawie 70 tys. dolarów. Chłopcu chce także pomóc burmistrz Szczytna, który wpadł na pomysł zaciągnięcia kredytu przez miasto.

Miała to by być kwota 25 tys. dolarów, zaciągnięta na pięć lat. Czy zarząd poprze propozycję głowy Szczytna – okaże się 5 grudnia.

- Myślę, że zarząd rozpatrzy ją pozytywnie – mówi burmistrz Henryk Żuchowski. – Konsultowałem się bowiem w tej sprawie z kilkoma członkami zarządu.

Decyzję o zaciągnięciu kredytu musi też przegłosować Rada Miejska. W tym celu (jeśli zarząd poprze burmistrza) zostanie zwołane nadzwyczajne posiedzenie rady.

Grażyna Kurpiewska, mama Kordiana, jest ogromnie wdzięczna za pomoc i wszystkim serdecznie dziękuje.

- Wierzę, że polecimy do Nowego Jorku i operacja się uda – mówi pani Grażyna.

Przypomnijmy, że w Szczytnie odbyły się dwa charytatywne koncerty, z których dochód został przeznaczony na operację chłopca. Pieniądze zbierały też uczniowie szczycieńskich szkół – od nich wyszła inicjatywa kwesty. Nieoficjalnie wiemy, że kilku radnych przekazało na konto Kordiana swoje diety.

Autor artykułu: Ewa Lubińska