Posłanka SLD Danuta Ciborowska i poseł UP Jerzy Műller zatrudniają w swoich biurach współmałżonków. Choć prawo tego nie zabrania, to w odczuciu innych posłów jest to sytuacja niezdrowa. Pani Műller zatrudniona jest w biurze od dnia, kiedy formalnie zaczęło funkcjonować, czyli 12 listopada ub. roku.
- W poprzedniej pracy, szkolnej bursie, żona była szykanowana politycznie z mojego powodu i gnębiona psychicznie. Kiedy w Sejmie dowiedziałem się, że nie ma takich przeszkód, zatrudniłem ją w swoim biurze poselskim – wyjaśnia Jerzy Műller. – Ale płacę ma podobną jak w poprzedniej pracy, a kwalifikacje pełne.
- Nie jest to zdrowa sytuacja – twierdzi Jerzy Czepułkowski, poseł SLD. – Politycy są potem posądzani o nepotyzm.
Nie zgadza się z tym posłanka SLD Danuta Ciborowska, która już od trzech lat zatrudnia w swoim biurze męża. – Mojego męża zwolniono z nadzoru budowlanego tylko za to, że jego żona jest z SLD. Czy to jest moralne? – zastanawia się posłanka.
Miroslaw Ciborowski, mimo budowlanego wykształcenia, pełni w biurze poselskim trzy funkcje: ochroniarza, pracownika biura i kierowcy. Zarabia poniżej średniej krajowej.
Jerzy Małkowski, sekretarz Sojuszu w województwie uważa, że jeśli współmałżonek spełnia wymagania merytoryczne do pracy w biurze poselskim, to nie widzi w tym nic złego. – Ale jeśli jest tam zatrudniony tylko dlatego, że to rodzina, to jest to naganne – twierdzi.
Posłowie otrzymują z Kancelarii Sejmu 9 tys. zł miesięcznie na utrzymanie biura poselskiego. Od posłów zależy na co wydadzą pieniądze i kogo zatrudnią w biurze. Prawnego zakazu zatrudniania w nim rodziny, nie ma.
Posłowie otrzymują z Kancelarii Sejmu 9 tys. zł miesięcznie na utrzymanie biura poselskiego. Od posłów zależy na co wydadzą pieniądze i kogo zatrudnią w biurze. Prawnego zakazu zatrudniania w nim rodziny nie ma.
Autor artykułu: rr