Piłkarze z Grodziska po raz pierwszy w historii
pokonali wczoraj Legię w Warszawie. Mistrz Polski przegrał również po raz pierwszy w tym sezonie na własnym boisku.
Groclin przystąpił do gry w nieco zmienionym składzie w porównaniu do meczu z Pogonią. Do chorego Grzegorza Rasiaka dołączył kontuzjowany Sebastian Mila, a jego miejsce w podstawowej jedenastce zajął Tomasz Wieszczycki. Nie tylko ze względu na osłabienia goście realizowali w stolicy taktykę defensywną.
,,Wolny elektron’’ Zając
W 8 min w dobrej sytuacji skiksował Adam Majewski. Potem z boiska wiało nudą. Najwięcej emocji wywołało niefortunne zderzenie głowy Wieszczyckiego z butem Marka Jóźwiaka (skandalicznie skomentował po meczu radość rywali, mówiąc ,,tak się cieszą chłopcy ze wsi’’). Pomocnik Groclinu zalał się krwią, ale po interwencji lekarzy wrócił na boisko. Groźnie pod bramką przyjezdnych było w 25 min, gdy Łukasz Gorszkow w ostatniej chwili zablokował strzał Cezarego Kucharskiego.
Minutę później było już 1:0 dla Groclinu. Po dośrodkowaniu z wolnego Bogdana Pruska walkę o piłkę w polu karnym wygrał Wieszczycki, który natychmiast dograł ją do Marcina Zająca. Napastnik grodziszczan uderzył futbolówkę z woleja i z ostrego kąta, zmuszając do kapitulacji Artura Boruca. ,,Trener kazał mi grać ,,wolnego elektrona’’. Cała drużyna miała kontratakować, a ja miałem szukać okazji. Jedną znalazłem z dobrym skutkiem w pierwszej połowie’’ – przyznał strzelec swojego 21. gola w ekstraklasie.
,,Oczko’’ Zająca umotywowało jego partnerów do jeszcze bardziej uważnej gry. Bramkarz Mariusz Liberda bez trudu więc obronił dwa strzały Tomasza Kiełbowicza z wolnego. Więcej problemów miał z przypadkową centrą legionistów. Po niej golkiper Groclinu ratował się szczęśliwym przerzuceniem piłki nad poprzeczkę.
Wygrali małą bitwę
Druga połowa rozpoczęła się bardzo pomyślnie dla podopiecznych Bogusława Kaczmarka. Andrzej Niedzielan sprytnie podał na 25. m do Piotra Piechnika, który płaskim i precyzyjnym strzałem zaskoczył Boruca. Legia przy stanie 0:2 rzuciła się do odrabiania strat. W 54 min świetną interwencją popisał się Liberda, broniąc strzał głową Cezarego Kucharskiego. W końcówce kilka razy obrońcy z Grodziska z poświęceniem bronili wyniku, wybijając piłkę z pola bramkowego. W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry Piotr Rocki mógł podwyższyć rezultat, ale zmierzającą do siatki futbolówkę przechwycił Wojciech Szala.
- Wygraliśmy małą bitwę, grając niezwykle ambitnie. Byliśmy skuteczni, mimo że nasza gra nie była widowiskowa. Najważniejsze, że zdobywamy punkty i jesteśmy na dobrej drodze do europejskich pucharów – podkreślił Wieszczycki.
Legia Warszawa – Groclin Grodzisk 0:2 (0:1)
Bramki: Marcin Zając (26), po podaniu Tomasza Wieszczyckiego i Piotr Piechniak (50), po podaniu Andrzeja Niedzielana.
Legia: Boruc – Jóźwiak, Zieliński, Szala, Kiełbowicz, Majewski (46 Saganowski), Surma, Nuhi (60 Sokołowski), Vukovic (82 Jarzębowski), Kucharski, Svitlica.
Groclin: Liberda – Kriżanac, Gorszkow, Kozioł, Piechniak, Pawlak, Wieszczycki, Sobolewski, Prusek (67 Moskała), Zając (90 Januszewski), Niedzielan (82 Rocki).
Żółte kartki: Adam Majewski, Artur Boruc oraz Andrzej Niedzielan, Tomasza Moskała i Mariusz Liberda.
Sędziował Robert Małek z Katowic.
Widzów: 8 tys.
Autor artykułu: PAT