Archive for April, 2003

Sprawiedliwy podział punktów

Monday, April 7th, 2003

Tym razem trzecioligowcy z Turku musieli zadowolić się tylko jednym punktem. Mimo licznych okazji nie zdołali strzelić ani jednej bramki Flocie Świnoujście.
Warunki spotkania dyktował porywisty wiatr. W pierwszej połowie sprzyjał on gościom i w kilku sytuacjach Dariusz Brzostowski ratował Tura przed utratą gola. W 27 min. poprzeczka przyszła mu w sukurs, po strzale jednego z napastników Floty. Wcześniej na listę strzelców mógł wpisać się Krystian Sikora, jednak w sytuacji sam na sam z bramkarzem Floty, ale strzelił prosto w rywala.
Po zmianie stron z wiatrem grali gospodarze i ich akcje stawały się coraz groźniejsze. Słabiej spisywali się jednak rozgrywający i podania nie zawsze dochodziły do wychodzących na pozycje partnerów. W 69. minucie Tur mógł zdobyć wreszcie gola, lecz Krystian Sikora, zamiast podawać do lepiej ustawionego Roberta Hyżego sam próbował strzelać i piłka przeszła obok słupka. Dziesięć minut później bramkarz Floty ledwo wybronił bezpośredni strzał Mariusza Szymańskiego z rzutu rożnego. Gospodarze mieli jeszcze jedną szansę w końcówce, ale Jacek Kanclerowicz nie widząc stojącego za nim Damiana Zieniuka trącił głową dośrodkowaną piłkę, która nie trafiła już do jego partnera.

Tur Turek – Flota Świnoujście 0:0

Tur: Brzostowski, Słaciński, Mowlik, Kupiński, Zieniuk, Tylman (58. Świętosławski), Witek, Hyży, Szymański (86. Pańczyk), Sikora, Kanclerowicz

Żółte kartki: Hyży (Tur), Braniecki, Bochen, Ciołek, Miązek, Mikuła, Prusek (Flota). Widzów: ok. 1200

Autor artykułu: PIT

Dziewczyny z charakterem

Monday, April 7th, 2003

Koszykarki Quaya stanęły na wysokości zadania.
W sobotę rozgromiły Ślęzę Wrocław i na jedną kolejkę przed
zakończeniem sezonu zapewniły sobie utrzymanie w ekstraklasie.

Krótko po zakończeniu meczu trener poznańskiej drużyny Andrzej Słabęcki mógł głęboko odetchnąć. Wszystko dobre co się dobrze kończy – skwitował. Ale jeszcze poczekajmy jeszcze na wynik z Torunia – dodał. O tej samej godzinie bowiem Zapolex grał z SMS-em Warszawa. Zwycięstwo torunianek dawało stuprocentową gwarancję utrzymania się w ekstraklasie. Informacja z grodu Kopernika była pomyślna – Zapolex wygrał 83:72. Quay pozostaje na przyszły sezon w ekstraklasie, a drugiego spadkowicza, obok SMS-u, Warszawa wyłoni bezpośredni mecz Ślęzy z Zapolexem.
Stawka meczu sparaliżowała poczynania obu zespołów. Pierwsze właściwy rytm chwyciły poznanianki, które po celnej ,,trójce’’ Moniki Barenyiovej objęły prowadzenie 7:3. Ślęza szybko wyrównała straty (9:9 w 5 min.), ale do końca kwarty utrzymywała się kilkupunktowa przewaga Quaya. Na początku drugiej kwarty Dorota Ćmikiewicz zmniejszyła straty, a przez następne minuty obie drużyny nie mogły wstrzelić się na kosz, popełniając przy tym masę błędów. Gospodynie na szczęście uspokoiły grę i dzięki zdecydowanie lepszej grze na desce zaczęły ,,uciekać’’ rywalkom. Po dwóch udanych akcjach Marty Korgiel, Quay wygrywał 39:27.
W drugiej połowie Barenyiovą, która po pierwsze połowie miała na koncie cztery faule, zastąpiła Katarzyna Dłużyk. Gra rezerwowej rozgrywającej Quaya wprawiła wszystkich w osłupienie. Na początku drugiej odsłony trafiła dwa razy ,,za trzy’’ i Quay prowadził już 45:28. Poznanianki bardzo dobrze kryły, a przyjezdne grały bardzo nieskutecznie. Reda Aleliunaite-Jankowska rądziła po tablicami, a Dłużyk kontynuowała ostrzał wrocławskiego kosza zza linii 6,25 m, trafiając w trzeciej kwarcie aż pięciokrotnie! Celne ,,trójki’’ dołożyły jeszcze Emilia Lamparska oraz Aleksandra Karpińska i przewaga gospodyń urosła do ponad 30 punktów i losy pojedynku były już rozstrzygnięte.

Quay POSiR – Ślęza 89:60

(24;18, 15:10, 37:11, 13:21).
Quay: Lamparska 24, Dłużyk 17, Kogiel 12, Karpińska 9, Kvasnika 8, Aleluinaite-Jankowska 8, Barenyiova 6, Żurkowska 4, Najmowicz 1, Budniak 0.
Ślęza: Ćmikiewcz 16, Żyłczyńska 14, Urban 7, Krauze 7, Ryng 6, Krysiewicz 4, Koralewska 4, Stempniewicz 2, Sklepowicz 0.

Andrzej Słabęcki
Trener
Quaya

Dziewczyny pokazały charakter i udowodniły, że potrafią grać w koszykówkę. To jest nasz duży sukces, że przy tak olbrzymich kłopotach organizacyjnych zagraliśmy tak dobre spotkanie. W całym spotkaniu zanotowaliśmy rzadko spotykana skuteczność rzutów za trzy punkty – 55 procent. Chciałbym podziękować trenerowi kadry – Tomaszowi Herktowi, który pomógł mi przygotować drużynę do tego spotkania.

Autor artykułu: LIC

Jubileusz zasłużonego klubu

Wednesday, April 2nd, 2003

Poznański Klub Motorowodny Ligi Obrony Kraju uroczyście obchodził w minioną sobotę 50-lecie swojego istnienia. Spotkanie jego członków i zaproszonych gości odbyło się w Sali Bankietowej Domu Żołnierza.

,,Zaczynaliśmy w niełatwych czasach powojennej odbudowy w latach 50. Sport polski także leczył powojenne rany. W tych warunkach przyszło nam budować zupełnie nową dyscyplinę, byliśmy jedną z pierwszych organizacji motorowodniackich w Wielkopolsce’’ – tak napisał o początkach klubu jego obecny prezes, Juliusz Stabrowski.

Nie tylko on był czołową postacią jubileuszowej imprezy, sprawnie prowadzonej przez Teofila Różańskiego. Najwięcej odznaczeń przypadło w udziale wielokrotnemu mistrzowi świata i Europy, Henrykowi Synorackiemu. Od 18 lat startuje on na łodziach i silnikach własnej konstrukcji. Warto podkreślić, że jego maszyny, które niejednokrotnie wygrywają rywalizację ze słynnymi ,,Koenigami’’, powstają w skromnym warsztacie rzemieślniczym, przy ścisłej współpracy z Grzegorzem Dorożałą.

,,Najważniejsze dla naszego klubu jest to, że potrafił przetrwać ciężkie chwile. W ostatnich latach nie wszyscy w tym kraju chcieli bowiem wspierać jego działalność. Jestem dumny z oprawy rocznicowej uroczystości i postawy koleżanek i kolegów’’ – podkreślił Synoracki, który jest wizytówką poznańskiego klubu.

Autor artykułu: PAT

Dryml na dywaniku

Tuesday, April 1st, 2003

Pierwsza kolejka żużlowej ekstraligi potwierdziła, że w tym sezonie
najlepsze zespoły od najsłabszych dzieli po prostu przepaść.

Po niedzielnej inauguracji już chyba nikt nie ma wątpliwości, że w tym sezonie w głównych rolach w ekstralidze wystąpią zespoły z Torunia, Wrocławia i Częstochowy. Reszcie pozostanie chyba tylko liczyć na cud, czyli na nagłą i niespodziewaną zapaść jednego z potentatów. Póki co jednak, to ekipy z drugiej linii mają kłopoty. Dotyczą one przede wszystkim postawy obcokrajowców.

Kłopoty z obcokrajowcami

W Unii na przykład kompletnie zawiódł Lukas Dryml. – Czechowi zaraz po meczu w Częstochowie postawiliśmy warunek – jeśli poważnie myśli o występach w naszej lidze, to musi się stawić na piątkowym lub sobotnim treningu – mówi szkoleniowiec leszczyńskiej drużyny, Jan Krzystyniak. -

Dryml nie jest typem zawodnika, który wychodzi na tor i wie jak przygotować motocykle, on musi przejechać tysiąc treningów, aby odpowiednio dopasować sprzęt. Dlatego teraz chcemy go mieć w Lesznie dużo wcześniej przed meczem. Nie chcemy bowiem dopuścić do sytuacji, do jakiej doszło przed rokiem w Gorzowie, kiedy to Czech jeździł bardzo słabo i przyczynił się do spadku Stali z ligi.
Jeszcze więcej powodów do zmartwień mają jednak działacze z Bydgoszczy. Ich obcokrajowiec, Todd Wiltshire nie dość, że przyjechał do Zielonej Góry bez sprzętu, to jeszcze od razu zażądał pieniędzy za podpisanie kontraktu, a następnie wywalczył na torze 1 punkt. Podobnie zresztą jak Gary Havelock dla Polonii Piła, którego występ trener Czesław Czernicki nazwał kompromitacją.

Co się dzieje z Kasprzakiem?

Szkoleniowiec ,,Byków’’ ma jednak jeszcze jeden powód do zmartwień. W przegranym meczu w Częstochowie słabo jeździł Krzysztof Kasprzak. Niewiele lepiej wicemistrz świata juniorów spisuje się w angielskim Poole. – Rozmawiałem z jego ojcem, który zapewnia mnie, że Krzysztof ma doskonale przygotowany sprzęt – dodaje Krzystyniak. – W takiej sytuacji trudno więc stwierdzić w czym tkwi przyczyna słabszej postawy tego zawodnika. Miejmy jednak nadzieję, że Kasprzak szybko powróci do formy z ubiegłego roku..
I oby tak było, bo już w najbliższą niedzielę Unia podejmuje ,,dream team’’ z Torunia. Pytanie tylko, czy w tym sezonie w ogóle można będzie pokonać ,,Anioły’’ z mistrzem – Tony Rickardssonem i wicemistrzem świata – Jasonem Crumpem w składzie? – Ja wierzę, że tak. Mamy tydzień czasu, aby jak najlepiej przygotować się do tego meczu. Naszym atutem będzie na pewno tor – uważa szkoleniowiec ,,Byków’’.

Trener Krzystyniak w tym spotkaniu będzie mógł także posłać do boju Tomasza Łukaszewicza, który w pojedynku z Włókniarzem miał groźnie wyglądający upadek. – Tomek był na badaniach w szpitalu w Częstochowie oraz w Lesznie i już teraz wiadomo, że nic mu się nie stało. Sam zawodnik chce już nawet wystąpić w czwartek w eliminacjach krajowych do IMŚ – zapewnia opiekun Unii.

Jan Krzystyniak
trener Unii

Wyniki w pierwszej kolejce ekstraligi nie były żadnym zaskoczeniem. W Toruniu często kibice będą oglądać mecze do jednej bramki. Piła z kolei nie mogła stawić czoła Atlasowi. W Polonii chyba powinno się jeszcze bardziej postawić na zawodników krajowych. Kto wie natomiast jak potoczyłby się mecz w Zielonej Górze, gdyby do końca zawodów mógł startować Jacek Krzyżaniak. Nasza porażka w Częstochowie też nie jest niespodzianką, choć na pewno nie możemy być zadowoleni z jej rozmiarów.

Autor artykułu: TOM

Pewnie, ale skromnie

Tuesday, April 1st, 2003

Piłkarki Ateny pewnie pokonały beniaminka z Radomia, ale można mieć sporo zastrzeżeń do skuteczności poznańskiego zespołu.

Zaczęło się zgodnie z oczekiwaniami. Gospodynie ruszyły do natarcia, ale przez kwadrans nie potrafiły stworzyć dogodnej sytuacji. W 17 min. Ewelina Toporek po indywidualnej akcji zdobyła prowadzenie dla Ateny, a kilkadziesiąt sekund później Anna Gawrońska podwyższyła rezultat. Wydawało się, że kolejne bramki są kwestią czasu, tym bardziej, że w pierwszym pojedynku w Radomiu, poznanianki wygrały aż 6:0. Tymczasem podopieczne Janusza Stępczaka zadowoliły się skromnym prowadzeniem co wykorzystały przyjezdne. Kontaktowego gola z rzutu wolnego zdobyła Ilona Bańkowska.

W drugiej połowie gospodynie zepchnęły rywalki do obrony. Tym bardziej, że Zamłynie od 72 min. grało w dziesiątkę. Trzeciego gola zdobyła Gawrońska.

Atena P-ń – Zamłynie Radom 3:1 (2:1)

Bramki: Ewelina Toporek (17), Anna Gawrońska – 2 (18, 78) dla Ateny oraz Ilona Bańkowska (45) dla Zamłynia.
Atena: Klawińska – Zabiszak, Stupak, Nowak, Jakusz (56. Dusza, 82. Krawczyk), Moczulewska, Michalak (70. Zielińska), Bąk, Toporek, Natkaniec (78. Olszańska), Gawrońska.

Autor artykułu: LIC