Archive for June, 2003

Chcą gwarancji godnych zarobków

Monday, June 30th, 2003

Przynajmniej 80 proc. średniej płacy w sektorze przedsiębiorstw
powinna zarabiać pielęgniarka – taki zapis znalazł się w obywatelskim projekcie
nowelizacji ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej.

Sejm obradował nad proponowanymi zmianami w piątek. Po pierwszym czytaniu projekt został skierowany do dalszych prac w Komisjach: Zdrowia, Finansów Publicznych i Polityki Społecznej i Rodziny.

W tej chwili pielęgniarka w Wielkopolsce zarabia średnio od 800 do 1200 zł brutto, nie licząc dodatków funkcyjnych.

Wynagrodzenie minimalne

Projekt powstał z inicjatywy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, który zebrał pod nim ponad 120 tys. podpisów. Nowelizacja mówi, że zarobki pielęgniarek powinny kształtować się w zależności od ich kwalifikacji i wykształcenia. Zakłada istnienie czterech takich grup; wysokość wynagrodzenia w poszczególnych grupach określona jest w ustawie procentowo w stosunku do średniej płacy w sektorze przedsiębiorstw.
Zdaniem przewodniczącej Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych Bożeny Banachowicz, która jest pełnomocnikiem Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej, proponowana w projekcie kwota minimalnego wynagrodzenia dla pielęgniarek oscyluje w granicach przeciętnego wynagrodzenia.

Jak podkreśliła w Sejmie Banachowicz, proponowane zmiany ustawy w części dotyczącej minimalnej płacy nie muszą spowodować automatycznego wzrostu wydatków przeznaczonych na realizację tego celu.

Według niej istnieje możliwość zaspokojenia tego celu ze środków będących w dyspozycji poszczególnych zakładów opieki zdrowotnej, pod warunkiem ich racjonalnego wykorzystania i likwidacji pewnych anomalii płacowych i zmian w organizacji pracy.

– To duża sprawa, że projekt obywatelski trafił pod obrady Sejmu. Po raz pierwszy też, pielęgniarka jako obywatel – mówię o pani Banachowicz – mówiła z trybuny sejmowej. Dużym sukcesem jest też fakt, że za skierowaniem naszego projektu do komisji sejmowych opowiedziały się wszystkie ugrupowania – komentuje Mariola Guzenda, przewodnicząca OZZP i P w Wielkopolsce.

Skąd wziąć pieniądze

Wszystkie kluby parlamentarne były zgodne, że oczekiwania pielęgniarek i położnych wyrażone w projekcie są ze wszech miar uzasadnione. Część posłów w debacie klubowej zakwestionowała jednak proponowany sposób wprowadzenia zmian, mających poprawić sytuację pielęgniarek i położnych.

– Projektodawca nie uwzględnia możliwości finansowych pracodawcy i ogólnych zasad gospodarki finansowej zakładów opieki zdrowotnej, określonych w ustawie o ZOZ-ach. W istotny sposób modyfikuje ogólne zasady prawa pracy dotyczące wszystkich pracowników i pragnie w szczególny sposób określić zasady wynagradzania pielęgniarek i położnych- uznała Krystyna Herman (SLD).
Podobnie o tych zapisach wypowiadała się Ewa Kopacz (PO). Jej zdaniem, założenia z projektu przypominają zapisy z przyjętej 22 grudnia 2000 r. tzw. “ustawy 203 zł”. Zdaniem Kopacz, tamta ustawa nic nie zmieniła. Posłanka PO wyraziła obawę, że i w przypadku tej ustawy tak się stanie.

– Liczyliśmy się z tego rodzaju zarzutami – mówi Mariola Guzenda. – Wiemy, że konieczne są rozmowy, zwłaszcza z Ministerstwem Finansów. Robiłyśmy symulacje kosztów pracy w poszczególnych szpitalach. Wiemy, gdzie szukać oszczędności. Przyniosłyby je choćby zmiany w zasadach zatrudnienia naszych kolegów lekarzy. Najdroższe są kontraktowe dyżury. W wielkopolskich szpitalach powiatowych zdarzają się sytuacje, że lekarz dojeżdża z Poznania, bo za jeden zakontraktowany dyżur otrzymuje 500 złotych. To przecież połowa pensji pielęgniarki. Są szpitale, w których dyżury stanowią 57 procent wszystkich kosztów– komentuje. Jej zdaniem należy też odzyskać pieniądze, które poprzedni minister zdrowia podarował firmom farmaceutycznym.

Zmiany albo emigracja

Zdaniem Związku brak uregulowań prawnych gwarantujących pielęgniarkom i położnym godziwe płace, powoduje odchodzenie od zawodu oraz emigrację zawodową. Może nawet spowodować w najbliższych latach brak opieki pielęgniarskiej w szpitalach.

I tak pielęgniarki z Wielkopolski są poszukiwanymi pracownikami w Niemczech, Anglii, Włoszech i Holandii. Pracują zarówno w szpitalach jak i w domach opieki społecznej.Na przykład grupa pielęgniarek ze Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu uzyskała możliwość wyjazdu do Brabancji. Wymaga na jest oczywiście znajomość języka.
Pielęgniarki podpisują kontrakt na rok z możliwością jego przedłużenia. Ich nowi pracodawcy od początku nie ukrywali, że jeśli pielęgniarka spełni oczekiwania w nowej pracy a warunki będą jej odpowiadać, może przeprowadzić się do Holandii z całą rodziną.

Dla kogo wcześniejsza emerytura

Wśród proponowanych zmian znalazł się zapis o możliwości przejścia na wcześniejszą emeryturę pielęgniarek z 30-letnim stażem pracy.
Platforma Obywatelska sprzeciwiła się wprowadzeniu takiego rozwiązania. Natomiast Polskie Stronnictwo Ludowe wyraźnie je poparło.

Jak podkreśla Mariola Guzenda, przewodnicząca ZZPiP w Wielkopolsce, z takiej możliwości nie korzystałyby oczywiście wszystkie pielęgniarki, ale głównie kobiety schorowane. Wśród schorzeń najczęściej wymienianych przy zawodzie pielęgniarki są żylaki oraz problemy z kręgosłupem –O renty coraz trudniej, a chciałybyśmy zrobić coś dla kobiet, które lata pracy poświęciły innym ludziom – wyjaśnia.

Autor artykułu: Jolanta SIELSKA, Joanna Kardasz

Czat z Marcinem Jędrusińskim

Monday, June 30th, 2003

Kariera Marcina Jędrusińskiego rozwija się wręcz wzorowo. Najpierw były medale mistrzostw świata i Europy w gronie juniorów, potem przyszła kolej na sukcesy wśród młodzieżowców (do lat 23). Wrocławianin jeszcze nie wyrósł z tej kategorii, a już coraz śmielej poczyna sobie w towarzystwie seniorów.

Ma nie tylko wielki talent, ale i charakter. Dwa lata temu podczas mistrzostw świata w Sewilli kończył sztafetę 4×100 metrów. W finale doznał bolesnej kontuzji mięśnia dwugłowego uda, lecz nie zszedł z bieżni. Nie chciał, aby wysiłek kolegów poszedł na marne i zaciskając zęby dobiegł do mety.

Marcin szybko biega i… jeszcze szybciej jeździ samochodem. W ośrodku La Santa na Wyspach Kanaryjskich – gdzie najbardziej lubi trenować – w chwilach wolnych od zajęć na bieżni lub w siłowni igrał z miejscową policją. Również w Polsce musiał już tłumaczyć się nie ze “złamania” bariery 21 sekund, kecz z przekroczenia granicy 21 punktów. Bezpieczniej będzie, jeśli pozostanie przy innej ze swych słabości – grach komputerowych.

Największe sukcesy:
mistrzostwa Europy – 5 m. 200 m ’02; mistrzostwa świata jun. – srebro na 200 m ’00; mł. mistrzostwa Europy – złoto na 200 i 4×100 m ’01; mistrzostwa Europy jun. – srebro na 4×100 m ‘99.

Zapraszamy na czat z Marcinem, który odbędzie się dzisiaj o godzinie 13:00.

Autor artykułu:

Jednak nie wszyscy milczeli

Monday, June 30th, 2003

Oskarżenia Wojciecha Kroloppa o molestowanie seksualne chłopców z chóru „Polskie Słowiki” pojawiły się już w 1983 roku. Zajmowali się nimi nadzorujących instytucje kulturalne pracownicy Urzędu Wojewódzkiego. Skargi trafiały jednak do kosza, a urzędnicy jeździli z chórem po świecie.

– Na przełomie lat 1982-1983, na drugim piętrze Urzędu Wojewódzkiego, w Wydziale Kultury i Sztuki odbyło się zebranie – mówi osoba, która pamięta tamte wydarzenia. – Brał w nim udział Maciej Frajtak, jego zastępcy Tadeusza J. i wizytator oświatowy Józef B. Mieli ustosunkować się do skarg rodziców chórzystów, którzy zarzucali Wojciechowi Kroloppowi praktyki pedofilskie.

Tajne zebranie

Na tym spotkaniu postanowiono – jak twierdzi nasz informator – że sprawa nie może nabrać rozgłosu, „bo wszyscy na tym stracą”.

– Byliśmy wykonawcami różnych poleceń ze strony organów partyjnych. Ale nie przypominam sobie skargi dotyczącej pedofilii W. Kroloppa – tłumaczy nam Maciej Frajtak, obecnie szef „Domu Książki”. – A jeśli takie skargi rozpatrywano, to ja w tym nie uczestniczyłem – dodaje.

– Pamiętam jak tłumaczono, że sprawa nie może wyjść na jaw. Uzasadnienia szukano choćby w tym, że Sokrates w starożytności też miał skłonności do swoich uczniów – twierdzi nasz informator. Jego zdaniem, broniono dyrygenta Polskich Słowików, bo ten chór był traktowany jako przeciwwaga dla uważanych za prokościelne Poznańskich Słowików Stefana Stuligrosza.

Maciej Frajtak zaprzecza, nie możemy tego potwierdzić u pozostałych osób, które brały udział w zebraniu. Józef B., wizytator oświatowy i Tadeusz J., zastępca M. Frajtaka już nie żyją. Okazuje się jednak, że wszystkie te osoby jeździły i latały na koszt chóru do Francji, Niemiec Wenezueli i innych krajów. Pieniądze pochodziły z… Urzędu Wojewódzkiego.

– Byłem w Wenezueli w 1983 roku – przyznaje Maciej Frajtak. – Byłem również w Berlinie Zachodnim. Ale taki był obyczaj, że jeździło się z chórem, jako pomoc i nadzór.
Jednak Marian Król, który był wówczas wojewodą i przełożonym Frajtaka jest tym zdumiony.

– Jeśli Frajtak i Józef B. byli na wycieczce z chórem, to ja o tym nie wiedziałem – mówi bez ogródek Marian Król.

– Jeśli wyjeżdżali z chórem i mieliby rozpatrzyć skargi na Kroloppa, który był menadżerem tego chóru, to oczywiście budzi to moje wątpliwości – kwituje były wojewoda.
Marian Król przyznał również, że chór kierowany wtedy przez Jerzego Kurczewskiego miał większe wsparcie partii, a na chór Stuligrosza, na którą patrzono, jak na instytucję „mającą błogosławieństwo Kościoła”.

Dyrygowanie kasą

Sam Marian Król jest obecnie prezesem Wielkopolskiej Fundacji Żywnościowej. Wśród jej założycieli są przedsiębiorcy, banki i politycy. WFŻ jest również od 10 lat sponsorem „Polskich Słowików”. Wiceprezesem WFŻ jest Tadeusz Kuraś, równocześnie wiceprezes fundacji „Polskich Słowików”. Także Jan Rybski inicjator głośnych protestów w obronie Kroloppa i rodzic chórzysty, pracował dla Wielkopolskiej Fundacji Żywnościowej.

Tadeusz Kuraś – jak tłumaczy – angażował się w prace chóru wraz z żoną z prostego powodu: – Bo skoro mieliśmy w szkole syna, to trzeba to było kontrolować.

Okazuje się, że wielu byłych wychowanków chóru, jak i rodziców chórzystów wspierało i wspiera „Polskie Słowiki” poprzez swoje firmy i kontakty.

– Taki był sposób Kroloppa na przyciąganie pieniędzy. Byli członkowie chóru lub rodzice chórzystów łożyli na chór poprzez firmy swoje lub znajomych – mówi nam jedna z osób związana z fundacją.

Nie było w tym nic nadzwyczajnego. Jednak Krolopp – jak potwierdziliśmy – miał absolutną kontrolę nad wpływającymi pieniędzmi.

– Moja wiedza o funduszach była bardzo niewielka. Ja nawet w pewnym momencie przestałem chodzić na spotkania fundacji – tłumaczy Tadeusz Kuraś.

Zdzisław Beryt, emerytowany dziennikarz „Gazety Poznańskiej” był skarbnikiem stowarzyszenia „Polskie Słowiki”.

– Moja funkcja była zupełnie symboliczna, bo i tak o wszystkich sprawach finansowych chóru decydował wyłącznie Wojciech Krolopp. On je przyjmował i on je dzielił. On również szukał sponsorów – mówi Beryt.

Na ostatniej stronie jednej z broszur chóru widnieje największy bank w Polsce, producent wódek, wytwórnia okien, operatorzy telefonii komórkowej.

Belgijski sponsor

Jednak do największych sponsorów „Polskich Słowików” należy Jean Pierre van A. z Belgii oraz jego firma „Azymuth”. W ubiegłym tygodniu „Gazeta Poznańska” pisała podejrzeniach o pedofilię wobec jego osoby w Belgii. Sam Krolopp w książce „Słowiki a la carte” z 1994 roku ujawnia przypadek z pobytu w Chinach sprzed 10 lat:

– (…) „ruszamy do hotelu, gdzie stoczyć będę musiał prawdziwą wojnę o zapłatę szukając wsparcia belgijskiego „Azymuthu”, który ostatecznie wyłoży ponad 2 tysiące dolarów, bez których nie wrócilibyśmy do Polski” – wspomina Krolopp.

Wiadomo również, że firma „Azymuth” od początku lat 70-tych urządzała dla „Polskich Słowików” tzw. grudniówki, czyli coroczne tournees po krajach Beneluxu oraz nagrywała płyty.
Jaki interes miał w kontaktach z Belgiem Krolopp? Zapewne pieniądze. Już bowiem sami chórzyści mówili o Jean Pierre: sponsor. A jaki interes miał Jean Pierre? Odpowiedź, która może zbulwersować znajdujemy znów w książce Kroloppa. Opisuje on zdarzenie, mające miejsce podczas podróży młodych chórzystów autokarem po Europie. Jean Pierra nazywany jest tam Avi.

– (…) Postój w lesie stanowi szczególną atrakcję dla Jean Pierre. (…) Znudzony długą rozmową z upatrzoną ofiarą, Avi próbuje nadgonić stracony czas. (…) Podchodzi znienacka do swojej aktualnej sympatii i zaczyna nawijać: ty mój przyjaciel, młodszy brat. Ty kochany. (…) wytrwały Jean Pierre podąży śladem malucha, przyjmując funkcję dobrego wujka, który zafunduje lody (…) – pisze Krolopp.
Z książki Kroloppa można wyczytać, że Belg miał oficjalną rangę dyplomaty i jeździł na numerach rejestracyjnych „CC” (Corpus Council – korpus konsularny – przyp. red.). Krolopp wspomina w książce, że paszport dyplomatyczny Belga często wybronił podróżujących z nim chórzystów z opresji podczas przekraczania granic.

Zdejmował mi koszulę

Udało nam się dotrzeć do dwóch ponad 30-letnich obecnie poznaniaków, którzy z Jean Pierrem mieli kontakt w połowie lat 80-tych. Śpiewali wówczas w poznańskim Chórze Katedralnym. Okazuje się bowiem, że Jean Pierre był hojny nie tylko dla „Polskich Słowików”.

– Miałem wówczas 12 lat. Jean Pierre zaprosił mnie do hotelu Merkury. Zabrał mnie do swojego pokoju hotelowego i posadził mnie na łóżku. W pewnym momencie usiłował położyć mnie na łóżku przyciskając moją klatkę piersiową ręką – relacjonuje nasz informator. – Ja leżałem, a on próbował rozpiąć mi koszulę. Po kilku takich próbach przestał to robić, ale nawet do naszego wyjścia był uprzejmy.
Druga relacja również należy do mężczyzny z Chóru Katedralnego.

– Gdy w 1983 roku na obozie w Kamiennej pogryzły mnie komary, Avi wziął mnie do swojego pokoju. Miał zrobić okład. Zamiast rozpiąć mi koszulę, zdjął przez głowę. Potem zaczął, mnie macać po rękach, szyi. Wiedziałem do czego zmierza, więc wstałem i wyszedłem – mówi nasz 12-letni wówczas informator.

O intencjach w hojności Belga świadczy również taka relacja.

– Lubi Aviego? – pyta Jean Pierre.

– Lubi – odpowiada chórzysta.

– Lubi casio? – pyta Jean Pierre.

– Nie lubi casio – odpowiada chórzysta.

– Przyjęcie zegarka wiązało się z tym, że Avi stawał się wobec obdarowanego bardzo „czuły” – twierdzi były chórzysta. Obydwaj nasi informatorzy zgodzili się złożyć zeznania i już wkrótce zostaną przesłuchani przez prokuraturę.

Paweł Posadzy, obecny prezes Chóru Katedralnego wspomina, że Jean Pierre nie był człowiekiem słownym, dlatego zerwano z nim współpracę w latach 90-tych.

– Ale nigdy nie docierały do chóru informacje o tym, by któryś z chłopców był przez niego molestowany – twierdzi Posadzy. – Współpracę z nim wznowiliśmy w 2000 roku, gdy założył Federację Chórów Unii Europejskiej [Krolopp był w niej wiceprezydentem – przyp. red.]. – Ale to również długo nie trwało.

W ubiegłym roku Posadzy miał wraz z Chórem Katedralnym wyjechać na zaproszenie Jean Pierra van A. na koncert do krajów Beneluxu. Przed wyjazdem Posadzy otrzymał jednak pocztą elektroniczną informację od Jean Pierre, że fundacja ma problemy finansowe, bo zdefraudowano jej środki.

Jean Pierre ściśle tajny


Nazwisko Jean Pierre van A. pojawiło się w materiałach zdobytych podczas wielkiej policyjnej akcji przeciwko pedofilom przeprowadzonej w 19 krajach świata w grudniu 2001 r. Interpol zainteresował się wówczas środowiskiem osób pracujących z chórami chłopięcymi. Pod zarzutem pedofilii zatrzymano wtedy belgijskiego dyrygenta chóru La Bedinerie z Louvain-la-Neuve pod Brukselą (chór ten był zrzeszony w federacji kierowanej przez Jean Pierra A). Belgijska prokuratura sprawdza obecnie, czy zatrzymany nie wykorzystywał innych dzieci. Dziennikarze „Wprost” spytali belgijską policję, czy w śledztwie dotyczącym wielkiej międzynarodowej siatki pedofilskiej pojawia się nazwisko Jean Pierre van A.

– Nie mogę potwierdzić tej informacji, bo jest ona tajna – powiedział tygodnikowi „Wprost”, z którym wspólnie zbieraliśmy informacje Christian De Coninck z biura prasowego Komendy Głównej Policji w Brukseli.
Sprawą ewentualnego wykorzystywania polskich chórzystów przez międzynarodową siatkę pedofilii zajmie się jednak wspólnie z „Gazetą Poznańską” i „Wprost” dziennikarz belgijskiej gazety „Le Soir”.

Przeczytaj także

Skandal w poznańskim chórze.

Autor artykułu: Marcin KĄCKI

Nie mówcie rodzicom!

Monday, June 23rd, 2003

Gdy na przełomie roku 2002 i 2003 Rafał P. i Wiesław M. molestowali chłopców z „Polskich Słowików”,
Wojciech Krolopp nakłaniał ofiary, aby nie mówiły tego rodzicom – ustaliła „Gazeta Poznańska”.

Rafał P. pracował do 2000 roku w „Polskich Słowikach” u Wojciecha Kroloppa (on sam zaprzeczył temu w rozmowie 10 dni przed aresztowaniem). Został aresztowany miesiąc temu za pedofilię.

Dotarliśmy jednak do informacji, które potwierdzają, że Wojciech Krolopp wiedział o tym, że Rafał P. molestował chłopców z chóru już trzy lata temu i nakłaniał ich, aby nikomu o tym nie mówili.

- Krolopp wiedział o tym, że Rafał P. molestował seksualnie trzy lata temu trzech chłopców. Wiedział, bo właśnie za to kazał Rafałowi P. odejść z pracy w chórze. A kazał, bo tego domagała się jedna z matek, której syn akurat nie był ofiarą – mówi nasz informator.
Jednak nasz informator dodaje bardziej bulwersującą relację.

- Chłopcom, którzy byli molestowani, mówił, aby nie wyjawiali tego, co się stało, strasząc, że zrobi się szum wokół chóru, zostanie on zlikwidowany i nie ma co martwić rodziców – dodaje nasz informator.

Mało tego, również Wiesław M. (aresztowany wraz z Rafałem P.) molestował kilka lat temu chłopców w chórze i został po tym wyrzucony. Jednak Krolopp przyjął go z powrotem w grudniu 2002 roku. Jak to możliwe?

- Jeden z chłopców mówił, że Krolopp wytłumaczył to twierdząc: trzeba każdemu dać szansę – dodaje nasz informator.

Sponsor Słowików

- Na razie mamy tylko trop, który można zakwalifikować,
jako informację nieoficjalną – mówi tymczasem o „wątku belgijskim” Mirosław Adamski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. – Niewykluczone, że poprosimy belgijski wymiar sprawiedliwości o pomoc prawną.
Na wątek „belgijskiego sponsora” natknęliśmy się oglądając płyty „Polskich Słowików” wydane przez belgijską wytwórnię „A.” Jej szefem jest Jean Pierre van A. Chłopcy z chóru mówili po prostu „Jean-Pierre” lub „sponsor”.

- Był menadżerem „Polskich Słowików” w krajach Beneluxu. Więcej na temat tej postaci nie wiem – mówi krótko Jan Lehmann, szef szkoły chóralnej „Polskich Słowików”. Jean Pierre to również szef jednej z federacji chóralnych na terenie krajów Beneluxu. – Organizował święta Bożego Narodzenia w Beneluxie oraz zapraszał chłopców z chóru na spotkania. Coś w rodzaju zjazdów integracyjnych. Wiem, że był bardzo hojny – mówi nam ojciec jednego z chłopców, który u Jean Pierre był w roku 1993.

- Wiem, że mój syn miał jakieś doświadczenia z Jean Pierre, ale nie chce na razie mówić. Chodzi tu o jeden z wyjazdów do Paryża przed pięcioma laty – mówiła nam jedna z matek 16-letniego obecnie chórzysty. – Jean Pierre podobnie, jako Krolopp lubił obwozić dzieci samochodami i kupował im prezenty – dodaje kobieta.

Dotarliśmy jednak do informacji, że Jean Pierre mógł mieć kontakt z opisywanymi już Wiesławem M. i Rafałem P. Jak już pisaliśmy – w 1998 roku uciekli oni na pół roku do Belgii. Nadal nie wiadomo co tam robili, ale po deportacji do domu jednego z nich przyszedł list właśnie od Jean Pierre.

Tydzień po zatrzymaniu


Wojciech A. Krolopp w ubiegły poniedziałek został zatrzymany przez policję, gdy jechał na próbę chóru „Polskich Słowików”. We wtorek sąd zadecydował, że trafi do aresztu na 3 miesiące. Zarzut: molestowanie chłopców poniżej 15. roku życia. Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o chłopców z chóru. Część rodziców poparła Kroloppa, twierdząc, że „padł ofiarą nagonki i manipulacji”. Dyrekcja aresztu śledczego zapewnia, że dyrektor chóru „czuje się dobrze” i przebywa w celi trzyosobowej.

Dwugłos w sprawie poparcia Wojciecha A. Kroloppa

„Za”

Beata Pruszewicz, matka 10-letniego ucznia szkoły chóralnej „Polskich Słowików” (wypowiedź udzielona 18 czerwca podczas zebrania rodziców)

- Nigdy nie dochodziły do mnie żadne informacje o nietypowych zachowaniach pana dyrektora Kroloppa. Mało tego, gdy mój syn dowiedział się o zatrzymaniu dyrektora i przeczytał artykuły w gazetach, powiedział mi, że to niemożliwe. Stwierdził, że pan Krolopp był dla niego zawsze dobry i ma bardzo dobre podejście wychowawcze do chłopców. Nikogo by nie skrzywdził. Ja uważam tak samo, bo poznałam Wojciecha Kroloppa i w pełni podpisuję się pod poparciem dla jego osoby.

„Przeciw”

Matka 13-latka, byłego ucznia szkoły chóralnej i śpiewaka „Polskich Słowików”

- Do mnie nie docierały żadne informacje o pedofilii w „Polskich Słowikach”. Jednak już po aresztowaniu przed miesiącem Rafała P. i Wiesława M. postanowiłam przenieść syna do innego poznańskiego chóru, gdyż byłam tym zaniepokojona. Gdy zatrzymano Wojciecha Kroloppa upewniłam się tylko, że zrobiłam dobrze. Teraz dziwię się innym rodzicom, którzy popierają Kroloppa. Powinni bowiem zastanowić się, czy ich dzieci również nie zostały skrzywdzone, a boją się o tym mówić. Oni jednak twardo obstają przy aresztowanym dyrektorze – to jakaś paranoja.

Przeczytaj także

Skandal w poznańskim chórze.

Autor artykułu: Marcin KĄCKI

Mieszko bliżej awansu

Monday, June 23rd, 2003

Astra Krotoszyn nie wykorzystała atutu własnego boiska i w pierwszym meczu barażowym o awans do trzeciej ligi przegrała z Mieszkiem Faber Gniezno 1:2.
Spotkanie zaczęło się bardzo pomyślnie dla gości. W 6 min. fatalny błąd obrońcy gospodarzy, Jarosława Kurpesy wykorzystał Marcin Kaliński, który dograł piłkę do nieobstawionego na szóstym metrze Kamila Jakubiaka. Były zawodnik Floty Świnoujście i Polonii Warszawa nie miał problemów z umieszczeniem piłki w bramce, strzeżonej przez Piotra Zdziebkowskiego. Dwie minuty później ten sam zawodnik mógł podwyższyć na 0:2, ale uderzając głową minimalnie chybił.

W 21 minucie gospodarze pomysłowo rozegrali rzut wolny, ale futbolówka po zagraniu wychowanka Mieszka, Łukasza Góralskiego nie dotarła do żadnego zawodnika gospodarzy. Minutę później Janusz Luberda uderzył z rzutu wolnego bezpośrednio na bramkę gości, ale trafił w poprzeczkę. Do końca pierwszej połowy inicjatywa nadal należała do mistrzów grupy południowej, ale nie udało im się zmienić niekorzystnego rezultatu.

Na początku drugiej części znów zaatakowała Astra, która chciała szybko zdobyć wyrównującego gola. W 47 i 51 minutach meczu sytuacje strzeleckie mieli Krzysztof Lechowski i Ryszard Tomczak. Miejscowi byli częściej przy piłce, ale gnieźnianie grali bardzo uważnie w obronie i groźnie kontratakowali. W 67 minucie właśnie taki błyskawiczny kontratak zakończył się zdobyciem przez Mieszka drugiej bramki. Kaliński wypuścił na wolne pole Pawła Iwańskiego, który pokonał Zdziebkowskiego. Honorowy gol dla gospodarzy padł dopiero w 87 minucie. Po rzucie rożnym piłka trafiła do Ryszarda Tomczaka, który nie dał szans świetnie broniącemu do tej pory Fabiańskiemu.

Grzegorz Wesołowski
trener Astry

Uważam, że zagraliśmy jeden z najlepszych meczów w sezonie. Mieliśmy przez cały czas inicjatywę, ale przegraliśmy po dwóch błędach w obronie. Rozgoryczenie jest tym większe, że nie byliśmy zespołem gorszym, ale Mieszko obnażył nasze słabości.

Dariusz Kuryło
trener Mieszka

Mecz był wyrównany z lekką przewagą Astry. Remis był naszym głównym celem, dlatego oddaliśmy inicjatywę gospodarzom. Mamy przewagę jednej bramki i dlatego będziemy bronić u siebie korzystnego wyniku.

Astra Krotoszyn – Mieszko Faber Gniez. 1:2 (0:1)

Bramki: dla Astry – Ryszard Tomczak (87); dla Mieszka – Kamil Jakubiak (6), Paweł Iwański (67).
Astra: Zdziebkowski – Kurpesa, Hylewicz, Maryniak (70 Goliński), Kosiński – Gorzak, Derczyński, Góralski, Luberda – Lechowski, Tomczak.
Mieszko: Fabiański – Kruk, Zibert, Kurzyło, Camara – Malczewski, Brauza, Iwański, Zaporowski (46 Landchowski) – Jakubiak (46 Szuba), Kaliński.

Autor artykułu: MIL

Łódzka tradycja

Monday, June 23rd, 2003

Rok temu z pucharem za zwycięstwo wyjechał z Poznania ŁKS Łódź. Tym razem główne trofeum także trafiło do miasta włókniarzy, ale nie do ŁKS-u, tylko do piłkarzy Szkoły Mistrzostwa Sportowego.

Trzeci Międzynarodowy Turniej Juniorów (rocznik 1984 i 85) im. Ryszarda Koncewicza, z udziałem 16 zespołów, zakończył się finałowym pojedynkiem SMS-u z Lechem I, prowadzonym przez Ryszarda Łukasika. Poznaniacy mimo ambitnej postawy musieli uznać wyższość rywali. ,,Debiutowaliśmy w turnieju i od razu udało się nam go wygrać. Nawet gdybyśmy przegrali finał to i tak mówiłbym, że jestem mile zaskoczony stroną sportową i organziacyjną poznańskiej imprezy’’ – przyznał trener zwycięskiej jedenastki, Mirosław Dawidowski.

Ranga będzie wzrastać

Zmaganiom młodych piłkarzy na stadionach Lecha i Warty przyglądał się w sobotę trener reprezentacji do lat 18, Andrzej Zamilski. Towarzyszył mu wiceprezes Wydziału Piłkarstwa Młodzieżowego w PZPN, Mirosław Gosieniecki. ,,Chcemy by poznański turniej zastąpił Puchar im. Wacława Kuchara albo też otrzymał taką samą rangę jak inne rozgrywki młodzieżowe, prowadzone w skali całego kraju’’ – stwierdził Gosieniecki, który kiedyś grał w Zawiszy Bydgoszcz w czasach, gdy barwy wojskowego klubu reprezentował również Zbigniew Boniek.

,,Sceptycznie wobec piłkarskiej młodzieży nie jestem nastawiony, nawet jeśli ktoś patrzy na nią przez pryzmat ostatnich wyników na arenie międzynarodowej. Współczuję natomiast Pawłowi Janasowi, który wyszedł z lasu i wziął się za robotę z seniorską reprezentacją. Selekcjoner powinien bardziej współpracować z trenerami kadr juniorskich. Dzisiaj bowiem sytuacja jest taka, że taktyka reprezentacji młodzieżowych nie ma odzwierciedlenia w stylu gry naszych seniorów’’ – dodał Gosieniecki.

Olimp pojedzie do Holandii

Na inny aspekt rywalizacji juniorów zwróciła uwagę dyrektor Wydziału Kultury Fizycznej i Turystyki UM w Poznaniu. ,,Coraz śmielej mówimy o młodzieżowym sporcie. Znajduje to wyraz także w konkretnych decyzjach finansowych. Jedna z największych dotacji w tym roku trafiła właśnie do WZPN, a stamtąd do poznańskich klubów. Młodzież objęta jest ponadto systemem współzawodnictwa sportowego. W turnieju po raz pierwszy uczestniczyła drużyna z naszego miasta partnerskiego w Holandii. Dzięki pomocy miasta zespół Olimpu wyjedzie do Assen z rewizytą’’ – podkreśliła Ewa Bąk.

Przykład polskiej gościnności…

Młodzi piłkarze z Kraju Tulipanów wrócą do domu z dobrymi wrażeniami z pobytu w Poznaniu. Tego samego nie można niestety powiedzieć o drugiej zagranicznej ekipie, Trelleborgs FF. Szwedzi rozgrywali swoje mecze na Warcie. Po ostatnim sobotnim pojedynku wycofali się jednak z turnieju, bo ich konfrontacja z ,,zielonymi’’ przedłużona została przez sędziego o sześć minut, choć arbiter wcześniej pokazywał, że mecz będzie trwał tylko dwie minuty dłużej. Warciarze w ostatniej akcji zdobyli upragnioną bramkę, a Szwedzi nie mogli się pogodzić z porażką i zrezygnowali z dalszej gry. Przykro, że padli ofiarą gospodarskiego sędziowania i nie mogli się przekonać o polskiej gościnności….

Sponsorami imprezy, organizowanej przez Wielkopolską Szkółkę Piłkarską, byli: Urząd Miasta Poznania, Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego, PZPN, WZPN, Drewex, Salon piłkarski Ewa, Sportech, Studio Promocji Foltext, Salon sportowy Top Gol, Sklep piłkarski Red Box, Reklama Wizualna ,,Tak’’, Morliny Ostróda, Spółdzielnia Mieszkaniowa Koziegłowy, Zakłada Poligraficzny Zibi, Paso i Mała Poligrafia Urszula Kubala.

Waldemar
Kamiński
dyrektor turnieju

Z liczących się w Polsce drużyn zabrakło jedynie Wisły Kraków i Amiki Wronki. Na pewno w przyszłym roku zmienimy termin imprezy na wcześniejszy, ponieważ łatwiej nam będzie wtedy sprowadzić więcej zespołów z zagranicy. Wszyscy trenerzy podkreślali wysoki poziom organizacyjny i sportowy dwudniowych zawodów.

Wyniki turnieju im. R. Koncewicza

finał
SMS Łódź – Lech I Poznań 1:0
Bramka: Adrian Świątek (30).
o trzecie miejsce
Polonia Warszawa
- MSP Szamotuły 2:0

Końcowa kolejność
1. SMS Łódź
2. Lech I Poznań
3. Polonia Warszawa
4. MSP Szamotuły
5. ŁKS Łódź
6. Warta Poznań
7. Lech II Poznań
8. Sparta Oborniki
9. Jagiellonia Białystok
10. Górnik Polkowice
11. Olimpia Poznań
12. Arka Gdynia
13. Achilles Assen
14. Aluminium Konin
15. Lech III Poznań
16. Trelleborgs FF

Najlepszy zawodnik
- Adrian Świątek
Najlepszy strzelec
- Tomasz Bzdęga (Warta Poznań) – 5 goli
Najlepszy bramkarz
- Bartosz Fogler (Polonia W-wa)

Autor artykułu: PAT

Czas maksymalnej mobilizacji

Monday, June 16th, 2003

Przedostatnie spotkanie rugbystów BBurago Posnanii zakończyło się w sobotę ich pełnym sukcesem, ale dopiero kolejny pojedynek będzie miał dla nich decydujące znaczenie. Podopieczni Krzysztofa Baranieckiego zmierzą się na własnym boisku z AZS AWF Gdańsk i nie mogą przegrać, jeśli nie chcą wystąpić w barażu o ekstraklasę.
,,Mamy gorszy bilans od Folca i musimy wywalczyć przeciwko gdańszczanom chociaż remis. Jestem optymistą, bo w drużynie nie ma kłopotów kadrowych, a ponadto rywal nam zdecydowanie leży. Teraz jest więc czas na maksymalną mobilizację. Rozgrywanie barażu z Aberem Olsztyn nie byłoby przyjemne. Jeden mecz na neutralnym terenie niekoniecznie musi mieć swojego faworyta’’ – podkreślił trener grup młodzieżowych BBurago Posnanii, Tomasz Kapustka.
Pod Wawelem zdegradowani już wcześniej gospodarze w pierwszej połowie stawiali poznaniakom dzielny opór. Juvenia prowadziła 7:5 i 10:8, ale szarża Bartłomieja Piotrowskiego i podwyższenie Arkadiusza Kwiatkowskiego pozwoliły gościom odzyskać pewność siebie. Po zmianie stron miejscowi grali coraz bardziej chaotycznie, na co wpływ miały liczne zmiany (trener Juvenii wymienił aż siedmiu zawodników). Przy stanie 13:20 dwa karne karne Kwiatkowskiego całkowicie odebrały krakowianom nadzieję na korzystny wynik.
O mistrzostwo Polski w finale ligi zagrają Budowlani Łódź z Ogniwem Sopot.

Juvenia – Bburago Posnania 13:26 (10:15)

Punkty: dla Juvenii – Janusz Wilk 8, Rafał Budka 5; dla Posnanii – Arkadiusz Kwiatkowski 8, Dariusz Sznajder, Przemysław Kaczmarczyk i Bartłomiej Piotrowski po 5, Piotr Korek 3.

Autor artykułu: PAT

Finał po poznańsku

Monday, June 16th, 2003

Nie było niespodzianek w półfinałach mistrzostw Polski hokeistów na trawie. Do finału zgodnie z oczekiwaniami awansowały Grunwald i Pocztowiec.

Pierwsze, piątkowe pojedynki Grunwaldu z Gąsawą i Pocztowca ze Startem Gniezno, zakończone pewnymi zwycięstwami poznańskich drużyn, pokazały, że faworyci szybko udowodnili na boisku, komu należy się miejsce w finale.
Wojskowi po pierwszej połowie wygrywali już 3:0, a po przerwie jedynie kontrolowali przebieg wydarzeń na murawie. Gąsawa honorową bramkę zdobyła dopiero przy stanie 0:4, aby ostatecznie przegrać 1:5. Sobotni mecz na Pałukach, rozegrany na naturalnej trawie był bardziej wyrównany, a poznaniacy musieli się ciężko napracować na zwycięstwo 4:2. Po 30 minutach w Gąsawie był remis 2:2, a decydujące gole dla podopiecznych trenera Jerzego Jóskowiaka padły w ostatnich dziesięciu minutach spotkania.

Piątkowy mecz Pocztowca ze Startem był bardzo podobny do spotkania wojskowych z Gąsawą. Łącznościowcy wygrywali do przerwy 3:0, a potem prowadzili nawet 6:1. Gnieźnianie w ostatnim fragmencie gry zdobyli jeszcze jednego gola, ale ostatecznie przegrali 2:6. Sobotni mecz w Gnieźnie był wyrównany jedynie w pierwszej odsłonie. Start remisował 1:1, ale w drugiej części podopieczni trenera Zbigniewa Rachwalskiego przez kilkanaście minut dominowali na boisku i zdobyli trzy kolejne bramki. Przy prowadzeniu 4:1 łącznościowcy nie wykorzystali jeszcze rzutu karnego, ale to nie miało żadnego wpływu na końcowy rezultat. Pocztowiec pokonał Start 4:2 i tak jak Grunwald znalazł się w finale obecnych rozgrywek o mistrzostwo Polski. Start zagra z Gąsawą o brązowy medal MP.

Pierwszy mecz finałowy odbędzie się w najbliższy piątek 20 czerwca na stadionie przy ul. Promienistej w Poznaniu, w sobotę 21 czerwca drugie spotkanie na stadionie AWF przy ul. Krolowej Jadwigi, a ewentualny trzeci mecz w niedzielę przy ul. Promienistej. Mistrzem Polski zostanie zespół, który wygra dwa spotkania.

Półfinały

Grunwald Poznań – LKS Gąsawa 5:1 (3:0)
Bramki: dla Grunwaldu – Tomasz Dutkiewicz (10-krótki róg), Marcin Strykowski (24-krótki róg), Sławomir Choczaj (30), Mariusz Danelski (48), Artur Mikuła (66-krótki róg); dla Gąsawy – Przemysław Rosiński (50-krótki róg).
Gąsawa – Grunwald 2:4 (2:2)
Bramki: dla Gąsawy – Jacek Kurek (28), Piotr Rożek (34-krótki róg); dla Grunwaldu – Marcin Strykowski 2 (34, 61), Tomasz Choczaj (14), Tomasz Marcinkowski (68).
Pocztowiec TP SA Poznań – Start Gniezno 6:2 (3:0)
Bramki: dla Pocztowca – Zbigniew Juszczak 2 (12 i 18- krótkie rogi), Sebastian Władysiak (18), Piotr Mikuła (38), Tomasz Cichy (60-krótki róg), Mateusz Siejkowski (63); dla Startu –
Mariusz Gromadzki 2 (37 i 70-krótkie rogi).
Start – Pocztowiec 2:4 (1:1)
Bramki: dla Startu – Rafał Gąszczyk (14), Marcin Grotowski (67); dla Pocztowca – Mateusz Siejkowski 2 (55, 57), Rafał Grotowski (3-krótki róg), Zbigniew Juszczak (43-krótki róg).

Autor artykułu: JAC

Pocztówki dla Kleczewa

Monday, June 16th, 2003

Czwartkowe popołudnie na długo pozostanie w pamięci kibiców w Kleczewie. Miejscowy Sokół, najpopularniejszy klub niższych klas w plebiscycie ,,Gazety Poznańskiej’’, podejmował chlubę Wielkopolski, Lecha Poznań. (more…)

Ach ta matma!

Monday, June 9th, 2003

Uczniowie z kilkunastu szkół średnich w Wielkopolsce złożyli odwołania do Kuratorium Oświaty w związku z nieprawidłowościami w zadaniu czwartym (z geometrii). Zdaniem maturzystów i ich nauczycieli, zadanie nie składało się z dwóch zależnych od siebie podpunktów, tylko dwóch odrębnych zadań.

– Zadania z matematyki na egzamin pisemny dostosowane były do wymagań programowych dla profilu podstawowego liceum ogólnokształcącego – czytamy w oświadczeniu Apolinarego Koszlajdy, Wielkopolskiego Kuratora Oświaty. – Gwarantuje nam to instytucja przygotowująca zestawy zadań – Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w Poznaniu i recenzenci oceniający stopień trudności i wymogi programowe.

Odwołania składały głównie szkoły, w których wyniki z egzaminu dojrzałości z matematyki wypadły wyjątkowo źle. Domagały się unieważnienia egzaminu.

– Unieważnienie egzaminu dojrzałości może nastąpić jedynie w przypadku naruszenia przepisów dotyczących przeprowadzania egzaminu dojrzałości. Podczas tegorocznych matur żaden z przewodniczących komisji takiego faktu nie zgłosił w tutejszym Kuratorium – stwierdził Apolinary Koszlajda.

– Obecnie z 254 odwołań, które napłynęły z Poznania, około 70 zostało rozpatrzonych pozytywnie – mówi Aneta Szurkowska z Wydziału Ponadgimnazjalnego Kuratorium – Jednak stan ten ulegnie zmianie, bowiem odwołania nadsyłają do nas szkoły z innych delegatur województwa wielkopolskiego.

Wielkopolski Kurator Oświaty, zaapelował do komisji egzaminacyjnych, by raz jeszcze przeanalizowały odwołania, dotyczące właściwego zastosowania „szczegółowych kryteriów oceniania pisemnego egzaminu dojrzałości z matematyki” przy ocenianiu zadania czwartego, które budzi najwięcej wątpliwości wśród zdających tegoroczną maturę – czytamy w oświadczeniu.

Propozycje zawarte w tych kryteriach dotyczą bowiem typowych metod rozwiązywania podanych zadań, a decyzję o zakwalifikowaniu rozwiązania do odpowiedniej kategorii podejmują członkowie Państwowej Komisji Egzaminacyjnej.

Autor artykułu: Joanna ŁUKOMSKA, Katarzyna SKLEPIK