25-letni Robert B, podejrzany o brutalne zabójstwo 8-letniej Oli Bielewskiej,
zostanie w areszcie przez kolejne trzy miesiące.
Sąd Rejonowy w Wieluniu na wniosek prokuratora przedłużył mężczyźnie areszt. Prowadzący śledztwo cały czas czekają na potwierdzenie głównego dowodu w śledztwie – wyników badań ludzkich szczątków odnalezionych w ogrodzie domniemanego zabójcy. Na postęp w śledztwie czekają też twórcy filmu dokumentalnego, poświęconego zamordowanej dziewczynce.
Trwają ekspertyzy
Decyzję o przedłużeniu aresztu Roberta B. podjęto przed kilkoma dniami, z uwagi na trwające badania szczątków ciała zaginionej dziewczynki, które znaleziono w jego przydomowym ogrodzie. Policyjni eksperci do sprawdzenia mają kilkadziesiąt materiałów dowodowych, zabezpieczonych podczas kilku wizji lokalnych.
- W trakcie śledztwa zgromadziliśmy mnóstwo przedmiotów, które mogły służyć aresztowanemu do zabicia dziewczynki oraz likwidacji dowodów zbrodni – mówi prokurator Sławomir Ank z Prokuratury Rejonowej w Wieluniu.
Do laboratorium trafiły między innymi kosmyki ludzkich włosów, na jakie natrafiono podczas pierwszej wizji lokalnej. Domniemany zabójca Oli wskazał też dzikie leśne wysypisko śmieci, gdzie miał pozostawić spopielone resztki kości. Prokurator czeka teraz na potwierdzenie zgodności genetycznej dowodów z zabezpieczoną próbką krwi obojga rodziców.
Biegli sądowi dowodów potwierdzających morderstwo szukają też wśród przedmiotów, które zostały wyciągnięte z parnika, w którym Robert B. miał spalić zwłoki swojej ofiary.
Zmienił zeznania
- Analizowanie materiału dowodowego może trwać bardzo długo, stąd decyzja o pozostawieniu mężczyzny w areszcie na kolejne trzy miesiące – dodaje prokurator Ank.
Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, analiza DNA ma być głównym dowodem w procesie sądowym przeciwko Robertowi B.
Robert B. do aresztu trafił 13 kwietnia, po tym jak przyznał, że Ola zginęła w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Kilka dni wcześniej ekipie dochodzeniowej wskazał miejsce, gdzie zakopał zwłoki dziecka. Zmienił zeznania, gdy rodzina wynajęła mu adwokata. Odrzucił wszystkie zarzuty, twierdząc, że to policja wymusiła na nim przyznanie się do zamordowania dziewczynki. Prokurator nie wyklucza, że podejrzany poddany zostanie dodatkowo obserwacji psychiatrycznej.
Rozpad małżeństwa
Niezadowolenia z przebiegu śledztwa nie kryje Dorota Bielewska, matka Oli.
- Robert B. kilkakrotnie przyznał się do winy – mówi. – Wskazał miejsca, gdzie zakopał resztki zwłok córki. Wszystko dokładnie opisał. Czy to nie wystarczy, aby go osądzić i skazać?
Tragedia córki była przyczyną rozpadu małżeństwa Doroty Bielewskiej. Ojciec, początkowo podejrzany o uprowadzenie Oli, wyprowadził się z domu i zerwał wszelkie kontakty z rodziną. Trudna sytuacja materialna w domu zmusiła matkę Oli do podjęcia pracy, która pozwoli jej otrząsnąć się z tragedii.
Film gotowy
Na zakończenie śledztwa w tej sprawie czekają też dwaj absolwenci Szkoły Mistrzowskiej Andrzeja Wajdy, którzy kręcą film dokumentalny o zamordowanej dziewczynce. W ciągu roku ekipa filmowców nakręciła ponad 70 godzin materiału. – Pracę rozpoczynaliśmy z myślą o wsparciu działań policji – tłumaczy Rafał Przybył, reżyser filmu. – Jednak główny wątek obrazu zmienił się w trakcie odkrywania kolejnych faktów podczas policyjnego dochodzenia.
Filmowcy mają już gotowy scenariusz, jednak z emisją filmu będą czekać do ogłoszenia ostatecznego wyroku.
Współproducentem dokumentu są redakcje „Gazety Poznańskiej” i „Ziemi Kaliskiej”, które przekazały na produkcję filmu 5.000 zł.
Autor artykułu: Artur KIERUZAL