Takiego pożegnania nie miał jeszcze żaden trener w Polsce. Po trzecim golu dla Groclinu kibice Lech
a machali białymi chusteczkami. Ten gest dotarł z Hiszpanii. Oznacza, że publiczność domaga się odejścia trenera.
14 godzin po zakończeniu derbów Libor Pala podał się do dymisji.
Tysiące kibiców Kolejorza niezadowolonych z postawy swego zespołu, dało temu wyraz, w nieznany do tej pory sposób. Od 80 minuty w górę poszły białe chusteczki. Ten gest fani Kolejorza przejęli z Hiszpanii. Na Bułgarskiej zrobiło się jak na słynnym barcelońskim Nou Camp. Kibice ,,Barcy’’ w taki właśnie sposób domagają się dymisji trenerów. Ostatnio tak pożegnano słynnego Holendra Luisa van Gaala.
Akcja promocyjna
Skąd w rękach kibiców znalazło się tyle białych chusteczek? Mistrzowskim pociągnieciem marketingowym może pochwalić się firma Velvet, której specjaliści od reklamy widać doskonale znają się na futbolu. Velvet postanowił zostać sponsorem derbów. I już przed meczem rozłożył na fotelikach promocyjne opakowania swojego produktu.
Tak jak się można było spodziewać Groclin rozegrał świetny mecz i obnażył wszystkie słabości Kolejorza. Poznańska drużyna praktycznie nie istniała. Nic więc dziwnego, że cała złość kibiców skupiła się na trenerze. Dużo lepsze to niż demolowanie stadionu….
Gest z chusteczkami nie był jedynym wyrazem dezaprobaty wobec czeskiego szkoleniowca.
,,Wracaj do domu, hej Pala, wracaj do domu’’ – skandowali kibice.
Wywołało to poruszenie wśród służb porządkowych. Już 10 minut przed zakończeniem spotkania, firma ochroniarska ,,zabezpieczająca’’ mecz wysłała znaczne swoje siły w okolice boksu z ławką rezerwowych Lecha. Atmosfera była napięta, ale specjalna ochrona dla trenera okazała się zbędna.
Pala szybko znalazł się w bezpiecznej odległości od trybun i otoczony przez dziennikarzy oraz kamerzystów starał się wytłumaczyć beznadziejną postawę swoich podopiecznych.
Propozycja nie do odrzucenia
,,Albo Pala, albo my!’’ – krzyczeli kibice i zarząd Lecha praktycznie od tego momentu nie miał wyboru. Czas trenera w poznańskim klubie już się skończył.
W niedzielę rano Pala przyjechał na Bułgarską.
Przeprowadził rozruch, ale szybko udał się na rozmowy z zarządem klubu.
Około południa klub wydał oficjalny komunikat: ,, Dziś rano trener Libor Pala podał się do dymisji. Zespół w najbliższych meczach poprowadzi drugi trener Bohumil Panik . Zarząd prowadzi rozmowy z trenerami, którzy mogliby objąć posadę I trenera zespołu’’.
Pa, pa Pala, Panik(a) pozostała…
Kto po Pali?
Spekulacje kto może objąć trenerski fotel po Liborze Pali trwają w najlepsze. Nadal nie można wykluczyć, że będzie to Jerzy Engel lub Dragomir Okuka. Engel to faworyt wielu piłkarzy Lecha, którzy chcieliby by prowadził ich szkoleniowiec z doświadczeniem, mający autorytet i sukcesy.
Faworytem zarządu jest natomiast Jan Urban, który od kilku lat mieszka w Hiszpanii i odnosi już sukcesy z drużynami juniorskimi. Pytanie czy będzie chciał przyjechać do Polski. Wymieniane są też nazwiska Mariusza Kurasa (ma jednak kontrakt z Bełchatowem) czy Czesława Michniewicza (aktualnie bezrobotny, były rezerw trener Amiki, obecnie komentator TV).
Rozmowa z prezesem Lecha Radosławem Majchrzakiem
Decyzja o zwolnieniu trenera Pali wydaje się logiczną konsekwencją tego co nastąpiło w derbach. Zastanawiające jest natomiast dlaczego Lecha ma dalej prowadzić trener Panik.
- Musimy mieć trenera w najbliższych dwóch meczach wyjazdowych w Pucharze Polski z Polonią i Widzewem w Łodzi. Jeszcze nie znaleźliśmy następcy Libora Pali.
Czy to prawda, że kilku trenerów nie zgodziło się podjąć pracy w Lechu. Na przykład Jerzy Engel lub Dragomir Okuka?
- Okuka nie wchodził w rachubę, bo zdecydował się już wcześniej na pracę w Chinach. Mamy kilku kandydatów, ale jeszcze zastanawiamy się komu powierzyć trenerski fotel. Na pewno nie będą to jednak Jan Żurek, Bogusław Kaczmarek czy Franciszek Smuda.
Dlaczego wyklucza pan te trzy nazwiska?
- Chcemy trenera spoza układów. Albo będzie to szkoleniowiec zagraniczny, albo przedstawiciel młodego polskiego pokolenia po praktyce w Europie Zachodniej. Nie interesuje nas krótkotrwałe ,,łatanie dziur’’ czy ,,strażak’’ na kilka kolejek, ale trener z którym będziemy mogli związać się na kilka lat. Nasze plany konsekwentnej budowy nowoczesnie grającego zespołu, który będzie w stanie za kilka lat z powodzeniem rywalizować na arenie międzynarodowej, przecież się nie zmieniają.
Rozmowa z Liborem Palą
Kibice okazali w jednoznaczny sposób swoją gorycz…
- Takie jest życie. Tak jak w starożytnym Rzymie domagano się dzisiaj głowy winowajcy. W piłce, kiedy nie ma wyników winny jest trener. To normalne zachowanie. Nie ma co tu komentować.
Czy honor pozwala panu nadal zachować posadę w Lechu?
- Na temat mojej dymisji będę rozmawiał z zarządem.
Panie trenerze nie ma pan sobie nic do zarzucenia? Przecież piłkarze Lecha byli wyraźnie wolniejsi od zawodników Groclinu, nie wygrywali z nimi pojedynków, na palcach jednej reki można było policzyć dobre akcje. Może Lech jest źle przygotowany do sezonu?
- Na pytanie czy Lech jest dobrze, czy źle przygotowany możemy dyskutować z fizjologiem. Badania wykazują, że nie popełniłem błędu. Szybkość to cecha wrodzona. Można ją poprawić w niewielkim stopniu, najwyżej w 10 procentach. Prezes Groclinu od lat skupował najszybszych piłkarzy w Polsce i dzisiaj widzieliśmy tego efekty.
Drużyna Lecha sprawia wrażenie wolniejszej od przeciwników, ale nie jest to wina motoryki lecz psychiki. Moi piłkarze za wolno podejmują decyzje na murawie – jak podać, jak się ustawić, jak zareagować na zagranie rywala.
Trzy gwoździe Groclinu w trumnę Pali
Wszystkie dywagacje przed wielkopolskimi derbami, porównania poszczególnych formacji, analizy możliwości
poszczególnych graczy obydwu drużyn padły w bezpośredniej konfrontacji boiskowej. Groclin ,,rozjechał” Lecha.
Derby bardzo przypominały środowy mecz Polski ze Szwecją. W rolę surowego nauczyciela nowoczesnego futbolu wcielił się oczywiście Groclin. Gdyby nie świetna forma bramkarza Lecha Waldemara Piątka, który bronił niczym Jerzy Dudek na stadionie w Chorzowie, mecz zakończyłby się dwucyfrowym (!) zwycięstwem gości z Grodziska. W całym meczu Groclin miał aż 12 stuprocentowych sytuacji.
Do 26 minuty piłkarze Groclinu oddali sześć strzałów w światło bramki, a jeden z nich w 9 min autorstwa Radosława Sobolewskiego dał gościom prowadzenie. Pomocnik Groclinu przejął odbitą przez Bartosza Bosackiego piłkę i przez nikogo nie atakowany, strzelił płasko nie do obrony.
Lech nie potrafił wyjść z piłką z własnej połowy. Groclin miał sytuację za sytuacją do podwyższenia wyniku. Piątek bronił nogami (strzał Sedlacka), pewnie chwytał piłkę (strzały Piechniaka, Kozioła) lub popisywał się kapitalnymi robinsonadami (kilka uderzeń Rasiaka i Niedzielana).
Zdecydowanie szybsi piłkarze Groclinu bez trudu zdobywali pole w środku boiska, a przeprowadzane z polotem akcje siały popłoch w defensywie gospodarzy. Wiadomo było przed meczem, że obrona Lecha jest dużo słabsza od rywali i piłkarze Duszana Radolskego bezlitośnie to obnażyli.
Ale jak to często bywa niewykorzystanie okazji potrafi się srogo zemścić. Lech do przerwy oddał trzy strzały – wszystkie w wykonaniu Piotra Reissa, a ostatni już w doliczonym czasie gry, po podaniu Rafała Grzelaka przyniósł gospodarzom gola.
Był to szczęśliwy dla gospodarzy remis, którego nie byli jednak w stanie utrzymać.
Po przerwie Groclin nadal bowiem dyktował grę. Niemal każda akcja oznaczała zagrożeniem pod bramką Lecha. Piątek, który był najlepszym graczem Lecha ponownie parokrotnie wybronił strzały gości. W 58 min Piechniak nie trafił z kilku metrów do pustej bramki, a 120 sekund później znów idealnej sytuacji nie wykorzystał Niedzielan.
Bramkarz Kolejorza skapitulował dopiero po strzale Grzegorza Rasiaka w 76 min. Asystę zaliczył Sebastian Mila.
Strzelec drugiej bramki trzy minuty później dośrodkował w pole karne i do piłki najwyżej wyskoczył Andrzej Niedzielan głową skierował piłkę do siatki. Postawę drużyny Lecha skwitować można jednym słowem: katastrofa. Dotyczy to wszystkich piłkarzy z pola. Trzeba jednak przyznać, że Groclin zagrał bardzo dobrze taktycznie.
- Dzięki dobrej asekuracji wyłączyliśmy skrzydła Lecha, bardzo dobrze pilnowani byli też napastnicy – zdradził tajemnicę sukcesu trener Dusan Radolsky.
Lech Poznań – Groclin Grodzisk 1:3 (1:1)
Bramki: 0:1 Radosław Sobolewski (9), 1:1 Piotr Reiss, 1:2 Grzegorz Rasiak (75), 1:3 Andrzej Niedzielan (78).
Lech: Piątek – Kaczorowski (67-Kryger), Bosacki, Wójcik, Lasocki – Madej (67-Zakrzewski), Scherfchen, Świerczewski, Grzelak – Reiss, Ślusarski (73-Nawrocik).
Groclin: Liberda – Mynar, Kozioł, Pawlak, Kriżanac – Piechniak (66-Zając), Mila, Sobolewski (70-Wieszczycki), Sedlacek (90- Prusek) – Rasiak, Niedzielan. Żółte kartki: Łukasz Madej, Paweł Kaczorowski, Bartosz Ślusarski, Waldemar Piątek (Lech), Mariusz Pawlak, Mariusz Liberda, Radosław Sobolewski, Lumir Sedlacek (Groclin).
Sędziował: Marcin Borski (Warszawa). Widzów 16 000.
ARBITER DNO – Borskiemu już dziekujemy
To, że Groclin zasłużenie wygrał derby nie podlega żadnej dyskusji. Lech praktycznie nie istniał na Bułgarskiej. Goście dominowali od pierwszej do ostatniej minuty będąc zespołem przynajmniej o dwie klasy lepszym od Kolejorza.
Tyle tylko, że cieniem na wygraną zespołu z Grodziska kładą się kardynalne błędy arbitra tego meczu Marcina Borskiego. Ten pan nie powinien sędziować już meczów w pierwszej lidze!
Festiwal pomyłek człowieka w czerni rozpoczął się w 21 min. Podyktował rzut karny po czystym wślizgu Bosackiego. Na szczęście po naradzie z arbitrem zmienił swoją decyzję.
W 31 min powinna być czerwona kartka dla Mariusza Pawlaka i rzut karny dla gospodarzy. Obrońca Groclinu celowo uderzył w twarz napastnika Lecha. Za taki faul w meczu Polska – Szwecja wyleciał z boiska Hajto. Borski natomiast ukarał obu graczy żółtymi kartkami. Skandal!
Groclin być może w ,,10” wygrałby pewnie ze słabiutkim Lechem. Ale ta decyzja wyraźnie krzywdziła gospodarzy.
W 56 min Borski popełnił kolejny niewybaczalny błąd. Tym razem czerwoną kartkę za faul na Andrzeju Niedzielanie powinien ujrzeć Waldemar Piątek. Dlaczego arbiter wyjął tylko żółty kartonik pozostaje jego słodką tajemnicą. Jakby tego było jeszcze mało, spore kontrowersje wzbudziła druga bramka dla Groclinu. Grzegorz Rasiak był na spalonym.
O mniejszych błędach już nie wspominamy, bo wymienione wyżej dyskwalifikują arbitra z Warszawy.
LEM
Snajperzy
- 4 bramki – Kryszałowicz (Amica), Niedzielan (Groclin)
- 3 bramki – Dubicki (W. Kraków), Jeleń (W. Płock), Sobolewski (Groclin), Żurawski (W. Kraków);
- 2 bramki – m.in.Mila (Groclin), Rasiak (Groclin), Reiss (Lech),
POWIEDZIELI
Dusan Radolsky
trener Groclinu
Dzisiaj kibice w Poznaniu obejrzeli bardzo dobre spotkanie. Przez cały czas gry kontrowaliśmy mecz. Jestem bardzo zadowolony z postawy mojej drużyny, z jej organizacji gry oraz wykonywania założeń taktycznych. Szczególnie zadowolony jestem z faktu, że udało nam się strzelić aż trzy bramki na wyjeździe.
Libor Pala
trener Lecha
Mój nastrój jest zupełnie inny, niż kolegi z Grodziska. To już kolejny mecz, kiedy przegrywamy na własne życzenie. Myślałem, że po zdobytej bramce pod koniec pierwszej połowy druga część będzie znacznie lepsza w naszym wykonaniu. Niestety straciliśmy drugą bramkę, po prostopadłym podaniu. Takich bramek nikt w lidze nie traci, nam to się ponownie przytrafiło.
Andrzej Niedzielan
napastnik Groclinu
Z okazji, jakie miałem w pierwszej części gry mogłem strzelić klasycznego hat-tricka. Dostałem ostrą reprymendę w szatni i poskutkowało – strzeliłem bramkę. Cieszę się, że udaje mi się w Poznaniu przy takiej publiczności strzelać bramki, ale mówię – każda bramka cieszy jednakowo, czy strzelam w Grodzisku, Poznaniu czy gdziekolwiek. Co do meczu, to myślę, że przewyższaliśmy Lecha pod względem taktycznym, zresztą uważam, że przygotowanie fizyczne również było po naszej stronie. Moim zdaniem jesteśmy lepszą drużyną i udowodniliśmy to po raz kolejny tutaj w Poznaniu.
Waldemar Piątek
bramkarz Lecha
Przegraliśmy 1:3 i na pewno nie mam powodów do radości. Trudno mi powiedzieć, co przyczyniło się do naszej porażki, może Groclin lepiej operował piłką niż my, ciężko mi tak na gorąco tuż po meczu oceniać. Musimy wyjść z tego dołka, bo zaczyna się dziać nie dobrze.
Piotr Reiss
kapitan Lecha
Groclin był dziś na pewno lepszą drużyną, stworzył bardzo dużo sytuacji stuprocentowych. Nam się udało tuż przed przerwą wyrównać i myśleliśmy, że w drugiej połowie, ten mecz będzie wyglądał zupełnie inaczej. Wyglądał jak wyglądał. Nadal popełniamy sporo błędów, szczególnie w tyłach. Tracimy dużo bramek na własnym boisku. Sądzę, że stać nas na zwycięstwa nawet z najlepszymi, ale przede wszystkim trzeba w to wierzyć.
Kibice o derbach
- AJach: Ja również macham chusteczką. Pala wynoś się z Lecha !!! Mam ciebie już dosyć. Ile można znieść. Przez ciebie nie chce mi się oglądać mecze Leszka , bo aż płakać mi się chce jak oni grają. Narazie Pala wracaj do Czech.
- Mixterro: Pala do domu a piłkarze nie 50 a 100 tys kary !!!!!!!
- kolej: bez pomysłu, bez szablonów, bez szybkości, bez zrywów. Ale chyba jednak rzeczywiście zespół jest cienki jak barszcz, przecież z Legią grali tak samo (tylko ona jest słabsza od Groclinu) WSZYSTKO OD NOWA!!!!!!!!! Wielki test dla zarządu, bo prawda jest taka że jego (piłkarska, nie marketingowa czy finansowa) strategia od równo roku okazała się kompletnym niewypałem…
Muszą zmienić trenera (ale czy tylko jego, ilu piłkarzy to były chybione zakupy?), i muszą wreszcie dokonać dobrego wyboru, bo jak znowu nie to… w normalnym klubie w normalnym kraju następnym do dymisji powinien być zarząd.
- lewik: bramkarza już mamy, potrzeba nam jeszcze trenera, obrońców, pomocników i napastników
- Żakuś: Smuda ? Bobo ? Żurek ? Zastanawiam czy ktokolwiek będzie potrafił to poukładać I chyba coraz bardziej jestem zwolennikiem strategii ala Polonia. Piłkarze po 1500 zyla miesięcznie z niższych lig – redukcja kosztów, bez stresu i rozczarowań A jak będzie brakować kilku punkcików to się je dokupi w jakiejś wiosennej “promocji”
Bilety byłyby może wtedy tańsze o połowę a jakby ktoś chciał obejrzeć prawdziwą piłkę nożną to wycieczki turystyczne do Berlina na Bundeslige
- rider: A ja, uwierzcie w to, wyszedłem z meczu ani trochę wkurzony i radze Wam, nie ma co się denerwować, bo to nic nie pomoże tym bardziej, że oni mają nas poprostu gdzieś.
- MarS: . Uważam, że klub powinien rozstać się z kilkoma piłkarzami, gdyż nie dorośli do gry w I lidze, nie będę wymieniał nazwisk, każdy raczej wie o kogo chodzi…?
- szwagier: To już niech lepiej Lech gra w 3 lidze, ale niech to będzie NASZA POZNAŃSKA drużyna, a nie zbieranina jakichś dupków nie wiadomo skąd.
- Niepokorny: Może i jest to wina Pali ja wcale go nie chcę bronić. Może jest słabym trenerem i może powinien wy…. Jednak chyba nigdy tak mnie nie oszukał jak piłkarze! Maja nas w d… wielkie gwiazdy.
- trawiasty: . Nie wiem czy w ramach dawania nauczki naszym graczom nie powinno się zostawić Pali. Może to nas kosztować sporo punktów, choć gdzieś musi istnieć granica absurdu i zawodnicy nie spuszcza się do II ligi tylko po to żeby zrobić na złość Pali. Takimi kretynami i samobójcami chyba nie są.
- MaciejK: Większość znalazła kozła ofiarnego i w sposób urągający wszelkim normom się na nim wyżyła-to było przerażające czułem się jak w gronie chorych umysłowo ogarniętych jakimś amokiem. Po żadnym meczu Lecha nie byłem jeszcze tak zniesmaczony…
- gad: “Pala niech sp…” jest wodą na młyn Lechowych nierobów i beztalenci. Drzymała takich piłkarzy jak Bosacki wywalał na zbity pysk…
(z forum internetowego Lecha)
Przeczytaj także
Zapis dzisiejszego czata z Piotrem Świerczewskim
Autor artykułu: LEM