Archive for October, 2003

Poezja nad Poznaniem

Saturday, October 11th, 2003

Trwa festiwal poezji ,,Poznań poetów’’. Wczorajszy dzień upłynął pod znakiem spotkania z poetkami i poetami młodego pokolenia. W Centrum Kultury Zamek spotkali się Inga Iwasiów, Agnieszka Wolny-Hamkało, Marzanna B. Kielar, Klara Nowakowska, Karol Maliszewski. Spotkanie prowadziła Joanna Orska. Cztery niezwykle utalentowane kobiety i kobieta krytyk to bardzo ciekawe i wybuchowe połączenie. Natomiast wieczorem oddano głos panom, którzy wprowadzali słuchaczy w swoje własne poetyckie światy.
Na zakończenie tego bardzo rozpoetycznionego dnia odbył się koncert Mariusza Świetlickiego i Świetlików, czyli niezwykłe spotkanie z tekstem poetyckim opatrzonym wspaniałą muzyką.

Autor artykułu: ELKA

Narkotykowe testy dla policji

Saturday, October 11th, 2003

Komisja Bezpieczeństwa i Porządku działająca przy staroście ostrowskim przeznaczyła ponad 9 tysięcy złotych na zakup testów narkotykowych. Zostały one przekazane Komendzie Powiatowej Policji. Testy te wykrywają w organizmie obecność amfetaminy i heroiny.
- Narkomania niesie za sobą straszne zagrożenia, szczególnie wśród dzieci i młodzieży – mówi starosta Włodzimierz Jędrzejak. – Policja sygnalizowała nam, iż brakuje jej testów, a więc uznaliśmy, że z funduszy Komisji Bezpieczeństwa i Porządku warto je zakupić.
W pierwszym półroczu br. ostrowska policja wykryła 45 przestępstw popełnionych przez narkomanów.

Autor artykułu: BIN

Kolano w centrum

Saturday, October 11th, 2003

Wczoraj zaczęła się w Poznaniu, a zakończy jutro, międzynarodowa konferencja naukowa poświęcona ratowaniu kontuzjowanego kolana. Wykładowcy z całego świata mówią o urazowości kolanowego stawu, najnowszych metodach operacyjnych, a także o rehabilitacji. Konferencję zorganizowała m.in. Katedra Medycyny Sportu i Fizykoterapii AWF w Poznaniu.

Autor artykułu: D

Dłuższy termin na kwoty mleczne

Tuesday, October 7th, 2003

Wnioski o kwoty mleczne będzie można składać do 30 listopada br.
Sejm uchwalił w piątek nowelizację ustawy o regulacji rynku mleka,
wydłużającą o miesiąc termin składania tych wniosków.

Przedłużenie terminu składania wniosków o kwotę mleczną jest niewątpliwie wyjściem naprzeciw rolnikom – producentom mleka. Dotąd składanie wniosków szło dosyć opieszale. W Wielkopolsce jest ponad 26 tysięcy producentów mleka i jeszcze miesiąc temu Agencja Rynku Rolnego alarmowała, że ledwie jedna piąta rolników w regionie wnioski złożyła, a termin ich składania mijał 31 października br. Zachodziła obawa, że większość rolników nie zdąży dopełnić tej niezbędnej formalności.

Miliard w rezerwie

Przyznanie indywidualnej kwoty mlecznej oznacza określenie ilości surowca, jaką rolnik może wprowadzić do obrotu rynkowego w następnym roku kwotowania. Jeżeli rolnicy nie złożą wniosków – to z jednej strony nie będą oni mogli sprzedawać wyprodukowanego mleka do mleczarni i przetwórni. Z drugiej strony Polska może nie wyprodukować przyznanej przez Unię Europejską kwoty mlecznej. Unia przyznała nam kwotę 8,5 miliarda ton, co stanowi 8,252 miliarda litrów. To znacznie mniej niż wnioskowaliśmy. Przypomnijmy, Polska wnioskowała o 11.845 mld ton w roku 2004 i dochodzenie do 13.74 mld ton w roku 2008. Tymczasem w roku referencyjnym, który skończył się 30 marca br, i który jest podstawą do obliczania kwot mlecznych dla poszczególnych producentów, dostarczyli oni łącznie 7,3 mld litrów mleka. Pozostaje prawie 1 miliard litrów rezerwy.
Jak wyjaśnił nam Mateusz Klemenski z Oddziału Terenowego Agencji Rynku Rolnego w Poznaniu, rezerwa będzie zagospodarowana, bo w przypadku gdy producent wykorzysta limit może wystąpić z wnioskiem o przyznanie dodatkowego. Według koncepcji Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich (KZSM), oprócz możliwości zwiększenia limitu, rezerwa będzie przeznaczona dla tych, którzy rozpoczęli produkcję po roku referencyjnym i na odwołania od przyznanych limitów. Ma także służyć jako bufor przed przekroczeniem krajowej kwoty mlecznej, a za to Unia nakłada kary. KZSM zamierza przedłożyć propozycje Agencji.

Uregulować z korzyścią

Kwotowanie mleka jest sposobem regulacji rynku mleka w UE, m.in przeciwdziałaniu nadprodukcji tego surowca i destabilizacji cen. Polska jako przyszły członek Unii musi również zastosować system kwot mlecznych. Wprowadziła je ustawą z 6 września 2001 roku o regulacji rynku mleka i przetworów mlecznych.

Konieczność nowelizacji ustawy musiała spotkać się ze zrozumieniem posłów, skoro wszyscy obecni na sali obrad – czyli 380 parlamentarzystów głosowało za jej uchwaleniem. Nowelizacja wprowadza m.in. zmiany w procedurze przyznawania indywidualnych kwot mlecznych dla rolników. Decyzje o przyznaniu kwot będą wydawać dyrektorzy oddziałów terenowych Agencji Rynku Rolnego do 15 marca 2004 roku.

Autor artykułu: BAKO

Wielkopolska na EXPO REAL

Tuesday, October 7th, 2003

Najbardziej prestiżowe targi inwestycyjne w Europie – EXPO REAL – trwają od wczoraj do środy w Monachium. Wystawiają się tam także Wielkopolanie. Wspólne stoisko mają miasto Poznań, Wielkopolski Urząd Marszałkowski, firma Geoplan. Samorząd miasta reprezentuje pięć osób z prezydentem Ryszardem Grobelnym. Niezależnie od tego do Monachium pojechały pojedyncze osoby z Wielkopolski, reprezentujące firmy projektowe, budowlane, inwestycyjne
Poznaniowi zależy na przedstawieniu zagranicznym inwestorom możliwości działania na terenach przy autostradzie. Może tam powstać park technologiczny, do którego przeniosą się zakłady przemysłowe z terenu miasta. Istnieje możliwość lokowania tam także dużych obiektów handlowych i logistycznych.

W Europie liczą się dwie inwestycyjne imprezy. Do Cannes jeździ się głównie po to, by nawiązywać kontakty, spotykać się towarzysko. Podczas EXPO REAL wystawcy i goście prowadzą konkretne rozmowy. Pokazują się tym wszystkie ważne miasta kontynentu, liczące się firmy zajmujące się inwestowaniem.

Autor artykułu: JOD

Bezpieczne mieszkanie

Tuesday, October 7th, 2003

Klienci Multibanku, którzy ubiegają się o kredyt hipoteczny mogą skorzystać ze specjalnej oferty ubezpieczenia nieruchomości.

Program ubezpieczeniowy Generali T.U. S.A. wyróżnia się uproszczoną procedurą zawierania umowy przez klientów. Do ubezpieczenia klient może przystąpić w chwili podpisywania wniosku kredytowego w oddziale Multibanku, gdzie otrzymuje certyfikat potwierdzający ochronę ubezpieczeniową wraz z cesją praw na rzecz banku. Po spłaceniu kredytu Generali oferuje możliwość kontynuacji umowy. Ubezpieczeniem objęte mogą zostać budynki, budowle, lokale mieszkalne będące w stanie gotowym po odbiorze, jak i w trakcie budowy, przebudowy oraz generalnego remontu. Ryzyko ubezpieczenia obejmuje takie kataklizmy jak pożar, grad, lawiny, zalania, uderzenia pojazdu mechanicznego czy innych zdarzenia losowe. Ubezpieczeniem objęta zostaje również kradzież z włamaniem.

Autor artykułu: KOR

Wszystko zaczęło się w Poznaniu

Thursday, October 2nd, 2003

Andrzej Niemczyk i jego córka, Małgorzata Niemczyk-Wolska, spotkali się wczoraj
z poznańskimi dziennikarzami. Trener złotych medalistek mistrzostw Europy w siatkówce kobiet
już na wstępie podkreślił, że wszystko zaczęło się w stolicy Wielkopolski…

Bohaterowie ostatnich dni, mimo że pochodzą z Łodzi, to mieszkają już od dłuższego czasu w Poznaniu. Skrzydłowa reprezentacji przez dwa lata reprezentowała barwy wicemistrzyń Polski w drużynie Dantera AZS AWF Poznań. Niemczyk natomiast od października ubiegłego roku do czasu objęcia w kwietniu reprezentacji był wiceprezesem poznańskiego klubu. Obecnie będzie pracował nad kolejnym mistrzowskim planem (przed listopadowym Pucharem Świata) i udzielał wywiadów, które od kilku dni stały się już jego specjalnością. W najbliższych dniach ma nawet przyjechać do Poznania ekipa telewizyjna Polsatu, żeby nakręcić kilkugodzinny reportaż o życiu 59-letniego szkoleniowca. Natomiast Małgorzata Niemczyk-Wolska za kilka dni wylatuje na Daleki Wschód do Chabarowska, gdzie będzie występować w miejscowej drużynie Samorodek, grającej w rosyjskiej ekstraklasie.

Prezydent obiecał sponsora

Spektakularny sukces reprezentacji doprowadził do przesunięcia inauguracji ligowych rozgrywek. Seria A wystartuje dopiero 22 listopada. Niektórzy mówili nawet o tym, że Niemczyk będzie dążył do zawieszenia ligi. ,,Absolutnie o czymś takim nie ma mowy. Rozumiem potrzeby klubów i to także w ich interesie leży wykorzystanie sukcesu reprezentacji pod względem marketingowym. Kadra rzeczywiście zrobi chyba finansowy postęp, skoro nawet prezydent Aleksander Kwaśniewski obiecał mi, że znajdzie się sponsor dla reprezentacji’’ – wyjaśnił trener mistrzyń Starego Kontynentu.
Triumf narodowej drużyny zaskoczył również tych, którzy śledzą występy klubowych zespołów w europejskich pucharach. Jeden udział Nafty Piła w finale Ligi Mistrzyń na przestrzeni ostatnich lat to bardzo skromny dorobek jak na kraj mistrza Europy. ,,U nas źle się rozkłada akcenty. Walczy się przede wszystkim o mistrza, a dopiero potem myśli o pucharach. Inna sprawa, że międzynarodowe sukcesy wymagają dużych nakładów finansowych. A wiadomo jak ta kwestia wygląda w naszych klubach’’ – dodał Niemczyk.

Miasto nie obudziło się w porę

W poprzednim sezonie selekcjoner ,,złotych dziewczyn’’ dążył do wzmocnienia finansowo-organizacyjnego ekipy poznańskich akademiczek. ,,Przegraliśmy mistrzostwo w sensie sportowym, a miasto nie obudziło się w porę i tym samym tej drużyny sprzed kilku miesięcy już nie ma’’ – tłumaczył utytułowany szkoleniowiec.
Przed spotkaniem z dziennikarzami Niemczyk i jego córka otrzymali od naszej redakcji specjalny list gratulacyjny. Następnie skorzystali z zaproszenia szefa Trattori ,,Donatello’’, Czesława Kowala, i zjedli z nami wspólny obiad.

Podstawa to wzajemne zaufanie

Rozmowa z Andrzejem Niemczykiem, trenerem złotych medalistek mistrzostw Europy w siatkówce

Jaki znalazł pan sposób na przekonanie do siebie zawodniczek?

Nie mam jakiegoś patentu na prowadzenie siatkarek. Wychodzę z założenia, że w drużynie po prostu trzeba się dogadać. Obie strony, czyli trener i zawodniczki, muszą mówić do siebie tym samym językiem. Nie jest to zasada specyficzna, bo ona obowiązuje w każdej dyscyplinie sportu, nie tylko w siatkówce.

Pana poprzednicy nie mieli jednak możliwości pracować z wszystkimi najlepszymi siatkarkami. Panu udało się zebrać optymalny skład. Dlaczego?

Myślę, że zadecydowały o tym moje dotychczasowe wyniki, przebieg kariery i znajomość osobista z zawodniczkami z imprez światowej rangi. Na to wszystko nałożyło się ich odczucie, że przy nowym trenerze można jeszcze raz spróbować walczyć o najwyższe cele. A podstawą współpracy zawsze jest wzajemne zaufanie. To właśnie ono przyniosło pożądany efekt.

Mistrzostwa zakończyły się pełnym sukcesem, ale przecież w ich trakcie musiał pan przeżywać chwile zwątpienia…

Już po pierwszym meczu z Holenderkami, wygranym 3:2, nie mogłem przeboleć, że zmarnowaliśmy ogromną szansę na zwycięstwo bez straty seta. Czułem, iż możemy mieć kłopoty z wejściem do czwórki. Nie byłoby też złotego medalu, gdyby Bułgaria nie pokonała Włoch. To spotkanie oglądałem jednak odprężony w przeświadczeniu, że gra o miejsca 5-8 nie będzie końcem świata.

Który pojedynek z mistrzostw pozostanie najdłużej w pana
pamięci?

Zdecydowanie półfinał z Niemkami, wygrany 3:2. Pierwszy set tego pojedynku to była siatkówka-śmietana, coś takiego, czym lwy się karmi. Nie tylko mój zespół zagrał wzorcowo pod względem taktycznym, ale i rywalki. Na szczęście pierwszą partię na tych mistrzostwach zawsze wygrywaliśmy. Potem szło nam gorzej, ale potrafiliśmy wykorzystać słabość Niemek w końcówce czwartego seta i wygrać tie-break, co świadczyło o dobrym przygotowaniu fizycznym zespołu.
Pracował pan przez wiele lat w Turcji. Nie zaskoczyła chyba więc pana sympatia kibiców do polskiej drużyny?
Zaskoczył mnie jej nadmiar. W finale przeciwko Turcji publiczność była oczywiście za gospodyniami, ale w półfinale Niemki przywitano gwizdami. Trochę nawet było to niesympatyczne. W przeciwieństwie do gratulacji tureckich siatkarek za zdobycie mistrzostwa. Dziewięć z nich to jednak moje wychowanki i mogłem się spodziewać, że będą o tym pamiętać.

Czeka was teraz ciężka walka o awans do przyszłorocznych igrzysk. Którą z trzech szans powinniście wykorzystać?

Szczerze mówiąc to liczę się z tym, że pierwsze dwa podejścia, czyli Puchar Świata w Japonii i turniej kontynentalny w Baku mogą zakończyć się niepowodzeniem. Naszą największą szansą na awans będzie natomiast turniej interkontynentalny w maju 2004 r. Z niego do Aten pojadą trzy najlepsze zespoły, a rywalki nie będą już na pewno z najwyższej półki.

Apetyty kibiców zostały jednak rozbudzone. Niektórzy wspominają nie tylko o awansie olimpijskim, ale również o medalu na samych igrzyskach. Czy pan też o nim po cichu marzy?

Najpiękniejsze jest to, że my wciąż jesteśmy w trakcie budowania zespołu. Tego złota nie było w planie, a jednak je zdobyliśmy. Pocieszam się więc tym, że w tej euforii znowu wyjdzie nam coś niespodziewanego.

Kto zostanie powołany do kadry w miejsce kontuzjowanej Joanny Mirek?

Będzie to skrzydłowa kaliskich Winiar, Kamila Frątczak. Poza tym powiększymy kadrę o dwie nowe zawodniczki, libero Mariolę Barbachowską ze Skry Warszawa i brązową medalistkę mistrzostw świata juniorek, środkową Izabelę Żebrowską z AZS AWF Poznań.

Rozmawiał
Radosław PATRONIAK

Sylwetka

Andrzej Niemczyk – 59 lat, podchodzi z Łodzi, jako zawodnik występował w Społem Łódź, Stali Mielec i Anilanie Łódź, w 1970 r. został absolwentem warszawskiej AWF, w wieku 28 lat zaczął pracę trenerską w Chojeńskim Klubie Sportowym i w 1976 r. zdobył z nim tytuł mistrza Polski, pokonując drogę od najniższej ligi do mistrzostwa kraju; prowadził też kadrę siatkarek (czwarte miejsce na ME), rok później wyjechał do Niemiec, od 1980 do 1990 r. prowadził kobiecą reprezentację RFN, a także drużynę Bayer Lochhof, z którą 7-krotnie zdobył mistrzostwo Niemiec, w 1990 r. podpisał kontrakt z tureckim Vakifbankiem Ankara (dwa mistrzowskie tytuły), trzy lata później objął męską drużynę w Berlinie, z którą wywalczył awans do Final Four PE, w 1998 r. ponownie trafił do Vakifbanku i dwukrotnie zajął z nim drugie miejsce w turnieju finałowym Ligi Mistrzyń, w sezonie 2001/2002 prowadził inną turecką ekipę, Eczaczibasi Stambuł (czwarte miejsce w Europie). W październiku ubiegłego roku został wiceprezesem Dantera AZS AWF Poznań, a od kwietnia prowadzi po raz drugi w karierze reprezentację Polski, z którą zdobył w minioną niedzielę mistrzostwo Europy.

Mam silny organizm

Fragmenty rozmowy z Andrzejem Niemczykiem, opublikowanej w ,,Gazecie Poznańskiej’’, 29 października 2002 r.

Co pan sądzi o poziomie polskiej siatkówki?

Przez dwadzieścia ostatnich lat prowadziłem tylko i wyłącznie drużyny z europejskiego szczytu. Szesnaście lub siedemnaście razy grałem w Final Four któregoś z europejskich pucharów. Nasza liga nie może więc na mnie robić wielkiego wrażenia. Razem z dziewczynami porównywałem ich statystyki z osiągnięciami zawodniczek mojej ostatniej drużyny, czyli Eczaczibasi Stambuł. Póki co ,,danterki’’ od europejskiej czołówki dzieli przepaść, ale nie ma się co załamywać. Dziewczyny mają jeszcze bardzo duże rezerwy i można z nimi wiele zdziałać. Kilka zawodniczek zrobiło znaczące postępy, jak choćby Katarzyna Skowrońska i Dominika Koczorowska.

Czy nie ciągnie pana na ławkę trenerską?

Po pierwsze nie było założenia, że będę trenerem. Po drugie jestem chory, a po trzecie czasami pomoc trenerowi daje większe zadowolenie niż samodzielne prowadzenie zespołu.
Nie kryje się pan z tym, że od pewnego czasu toczy pan najważniejszy mecz w swoim życiu. Kto w nim prowadzi?
Na razie diagnoza lekarzy jest taka, że moja choroba jest nieuleczalna. Muszę regularnie jeździć na badania i chemioterapię do Berlina, a to nie ułatwia mi pracy. Ponadto chemioterapia zwiększa moją podatność na inne choroby. Walkę z rakiem toczę już, z przerwami, od czterech lat. Optymizm życiowy czerpię z tego, że mam silny organizm i nadzieję, że medycyna rozwija się szybciej niż nowotwór. Gdybym się poddał, to już bym nie żył.

Autor artykułu: PAT

Śniadanie na zachętę

Thursday, October 2nd, 2003

Rok temu poznański maraton zaczynał i kończył się w strugach deszczu. Tym razem prognozy też nie są najlepsze, ale prawdziwi
entuzjaści biegania i tak pojawią się w niedzielę na starcie
największej tego typu imprezy w Polsce.

Do biegu głównego zgłosiło się prawie 1400 zawodników i zawodniczek. Jeśli zwycięzca pokona dystans 42 km 195 m w czasie poniżej 2 godzin i 15 minut, otrzyma dodatkową nagrodę – samochód. Tegoroczna, czwarta edycja biegu, nosi oficjalną nazwę ,,Poznań Maraton’’. W poprzednich znana była jako Hansaplast Maraton. Wprawdzie firma Beiersdorf jest nadal sponsorem biegu, ale już nie tytularnym. ,,Z tego, co wiem Beiersdorf trochę wycofuje się ze sponsoringu sportowego. A na to, by znaleźć innego sponsora tytularnego zabrakło nam czasu’’ – stwierdziła Anna Parzyńska, rzecznik prasowy Poznańskich Ośrodków Sportu i Rekreacji, organizatora maratonu.

Pierwszy zawodnik otrzyma 20 tysięcy złotych, a pierwsza zawodniczka 15 tysięcy. Tak jak w latach poprzednich na zwycięzcę czeka specjalna nagroda – fiat Panda, który zostanie mu przekazany pod warunkiem, że trasę pokona poniżej 2 godzin i 15 minut. Do tej pory nikomu się to nie udało i samochód był losowany wśród wszystkich uczestników, którzy ukończyli maraton.

Faworytami biegu będą ubiegłoroczny triumfator Kenijczyk Joseph Kibor (miał wynik 2:16.34) i zwycięzca pierwszego maratonu, Andrzej Krzyścin z Gniezna. Dzień wcześniej, w sobotę, odbędzie się Bieg Śniadaniowy na dystansie 5 km wokół Jeziora Maltańskiego. Po nim jego uczestnicy spotkają się na wspólnym posiłku na terenie Campingu Malta. ,,Wszystkie liczące się na świecie maratony mają taki bieg, zachęcajacy do startu dzień później na głównym dystansie. Liczymy, że ta inicjatywa spotka się z dużym zainteresowaniem wśród poznaniaków’’ – dodała Parzyńska.
W gronie uczestników ,,Poznań Maraton’’ znajdą się prezydent miasta, Ryszard Grobelny (wystartuje z nr 1) i jego zastępca, Maciej Frankiewicz. Na liście zgłoszeń znajduje się także były minister finansów, Grzegorz Kołodko.

Program ,,Poznań Maraton’’

(start i meta przy hangarach nad Maltą)

sobota
godz. 10.00 Bieg Śniadaniowy
niedziela
godz. 11.00 Bieg główny na dystansie 42 km 195 m
godz. 11.10 pierwszy bieg rekreacyjny dla młodzieży
godz. 12.30 ostatni bieg rekreacyjny dla młodzieży

Autor artykułu: PAT

Nie chcę być arogancki

Thursday, October 2nd, 2003

Rozmowa ze Stefanem Majewskim,
trenerem lidera ekstraklasy Amiki Wronki.

Jest pan zaskoczony, że na półmetku rundy jesiennej Amica jest liderem?

- Oczywiście, że jest to duża niespodzianka, tym bardziej, że zagraliśmy zaledwie kilka meczów dobrych, a w niektórych mieliśmy po prostu więcej szczęścia. Ale podobno szczęście sprzyja lepszym…

W takim razie ile meczów Amica zagrała na sto procent swoich możliwości.

- Trudno jednoznacznie określić. Jeżeli w zespole gra kilku młodych zawodników, to trudno stwierdzić, czy zagrali oni na sto procent swoich możliwości. Młodzi piłkarze nie są jeszcze w pełni ukształtowanymi zawodnikami i nie wiemy czego moglibyśmy w pełni od nich oczekiwać.

To jaki mecz dla pana był najlepszy w wykonaniu Amiki w tym sezonie?

- Myślę, że z GKS-em Bełchatów w Pucharze Polski wygrany 3:1. A w lidze – dobrze zagraliśmy z Wisłą Kraków (Amica wygrała 2:0 – przyp. red.), choć po dobrym początku, później można było mieć zastrzeżenia do gry mojego zespołu. Ale jak się strzela szybko dwie bramki Wiśle, to trzeba grać inaczej, szanować wynik. Groclin też zaczął od 2:0 z Wisłą i dobrze wiemy jak się skończyło. Tak samo było z Wisłą Płock, prowadząc 2:0, zaczęliśmy grać nerwowo, popełniać błędy. Na szczęście dobrze się dla nas skończyło.

Jedyne punkty straciliście w Polkowicach, z przeciętna drużyną Górnika. Często wraca pan do tego spotkania?

- Bardzo często. Myślę, że mecz w Polkowicach był niejako przełomowym momentem w tym sezonie. Do zawodników dotarło to, że by wygrać, trzeba zawsze walczyć na całego. Taka jest nasza liga, każdy może wygrać z każdym.

Dwa sezony temu, Amica miała dużą szansę by sięgnąć po mistrzowski tytuł. Przez pewien okres liderowała w tabeli, ale skończyło się ,,tylko’’ na brązowym medalu. Niby sukces, ale pozostał niedosyt. Historia zaczyna się powtarzać. Czy zadeklaruje pan oficjalnie, że powalczycie o mistrzowski tytuł?

- To jest tylko sport. Myślę, że w chwili obecnej taka deklaracja z naszej strony byłaby arogancją w stosunku do innych drużyn. Przewaga nad innymi drużynami jest znikoma. Spójrzmy na nasz zespół, po sezonie odeszli Tomasz Sokołowski, Dariusz Gęsior, Grzegorz Król, Marek Bajor, a Tomasz Dawidowski nie gra z powodu kontuzji. Jesteśmy dopiero na etapie budowy zespołu.

Kiedy miał pan ostatni raz do dyspozycji wszystkich zawodników?

- Nie pamiętam… Nigdy chyba nie miałem i na razie mieć nie będę.

Rozsypał się panu atak, z powodu kontuzji nie mogą grać Dawidowski, Grzegorz Mielcarski, a ostatnio Paweł Kryszałowicz. Czy w tej sytuacji pozbycie się przed sezonem Grzegorza Króla nie było zbyt pochopną decyzją?

- To nie było tak. Grzesiek sam chciał odejść do innego klubu, a my nie stawialiśmy mu przeszkód. Nieciekawa sytuacja z atakiem to jednak kwestia jednego, może dwóch meczów. Nie mogliśmy też zakładać, że jednocześnie ,,wypadnie’’ nam ze składu aż trzech napastników. W meczu z Dospelem Katowice szansę otrzymał 19-letni Eryk Nadworny. Uważam, że zagrał przyzwoicie.

Przegraliście w środę w Pucharze Polski z Dospelem Katowice 0:3. Mówienie w tym przypadku, o tym, że puchar rządzi się swoimi prawami, nie jest raczej na miejscu?

- Na pewno nie zagraliśmy tak słabo, jakby sugerował wynik. Dospel stworzył cztery sytuacje i strzelił trzy bramki. O porażce zadecydowały błędy indywidualne.

Jak pan ocenia szanse na awans do półfinału?

- Na pewno porażka 0:3 jest trudna do odrobienia. Wszystko zależy od tego jak do czasu rewanżu, będzie nam się wiodło w lidze. Jeżeli będziemy nadal wygrywać, nic nie stoi na przeszkodzie, by odrobić te trzy bramki.

Już jutro czeka was niezwykle trudny pojedynek z Legią.

– To dla szczególnie ważny pojedynek z kilku względów. Okaże się, czy porażka z Dospelem Katowice była tylko wypadkiem przy pracy, czy coś się złego dzieje z zespołem. Poza tym Legia zweryfikuje wartość naszego zespołu. Mecze Amiki z Legią, niezależnie czy we Wronkach, czy w Warszawie były zawsze emocjonującymi widowiskami. A ja mam orzech do zgryzienia, bowiem na dziś niepewny jest udział Kryszałowicza, Bąka, Sobocińskiego i Djokovicia.

Autor artykułu: Rozmawiał Marcin PAWLICKI