Archive for December, 2005

Wielu mieszkańców regionu wzięło wczoraj poświąteczny urlop, by załatwić zaległe sprawy w urzędach

Wednesday, December 28th, 2005

– Przed świętami nie miałem czasu wymienić dowodu osobistego – mówi Marek Sawiski. – Teraz mam urlop i myślałem, że załatwię to od ręki, ale muszę trochę postać w kolejce

Wczoraj legnicki urząd miasta pracował jak w każdy wtorek, w godzinach 8–16. Rano petentów było niewielu. Potem zaczął się normalny ruch. Najwięcej osób, bo około 100, przyszło złożyć podanie o wymianę dowodu osobistego.
– Do końca grudnia wymianie podlegają dowody wydane przed 1991 rokiem – mówi Arkadiusz Rodak, rzecznik prezydenta miasta. – Jeżeli jednak ktoś tego nie zrobi, to nie trzeba obawiać się sankcji prawnych. Stare dokumenty tożsamości zachowują bowiem ważność do końca 2006 r.
Firmy szukają pracowników
Wczoraj 80 spośród 300 urzędników miejskich odpoczywało po świętach, bo byli na zaległych urlopach. Nie utrudniało to jednak funkcjonowania magistratu. W każdym razie legniczanie nie poskarżyli się nam na puste pokoje. Dziś większość urzędników wróci do pracy.
Normalnie pracowało także starostwo powiatowe i oddziały zamiejscowe urzędu wojewódzkiego. Sporo petentów szukało pomocy w Powiatowym Urzędzie Pracy w Legnicy. – Do końca tego roku musimy umówić na spotkania z jedną z firm ubezpieczeniowych 80 osób – mówi Otylia Tułaczko-Kostrzycka, kierowniczka działu rynku pracy w urzędzie. – Zakład ten poszukuje pracowników sprzedających usługi przez telefon.
Przed końcem roku każdego dnia pojawia się po kilkanaście nowych ofert pracy. Sytuacja jest lepsza niż w tamtym roku. Poszukiwani są głównie sprzedawcy. Więcej pracodawców bowiem otwiera działalność albo wymienia kadrę.
Sklepy na pół gwizdka
Część lubińskich handlowców po świętach wywiesiła na drzwiach karteczki „nieczynne”, ale wszystkie urzędy w mieście pracowały wczoraj normalnie. W południe największy tłum petentów (ok. 30 osób) kręcił się po korytarzu Powiatowego Urzędu Pracy w Lubinie. Kilka osób przyszło na dyżur dyrektor Alicji Kargol, inni rejestrowali się pokoju obok i sprawdzali oferty zatrudnienia. Znacznie krótsza kolejka stała po drugiej stronie korytarza, pod biurem paszportowym.
– Wykorzystałem urlop, by opłacić rachunki, pozałatwiać zaległe sprawy w urzędzie i spółdzielni. Gdy człowiek pracuje, to trudno znaleźć na to wolny czas – mówi Tadeusz Jawiński, kierowca w prywatnej firmie.

Autor artykułu: Zygmunt Mułek,Piotr Kanikowski

Kto może powoływać dyrektora teatru?

Wednesday, December 28th, 2005

Spór Legnicy z Wrocławiem
Na 30 grudnia o godzinie 12 przewidziane jest uroczyste podpisanie umowy o współfinansowaniu od 1 stycznia 2006 roku  Teatru Modrzejewskiej w Legnicy przez marszałka województwa i prezydenta Legnicy. Zgodnie z propozycjami, Legnica ma dać 2,3 mln zł, a marszałek – 500 tys. zł
Nie wiadomo jednak, czy do tego dojdzie. Prezydent Tadeusz Krzakowski i wicemarszałek województwa Andrzej Pawluszek mają odmienne zdanie na temat tego, kto i w jakim trybie może powoływać i odwoływać dyrektora teatru. Wczoraj Pawluszek w nadesłanym do naszej redakcji piśmie potwierdził, że Zarząd Województwa Dolnośląskiego opowiada się za zasadą uzgadniania kandydata.
– Oznacza to, że że pan prezydent musi porozumieć się z samorządem województwa dolnośląskiego, gdy zechce zwolnić dyrektora lub mianować nowego – wyjaśnia Andrzej Pawluszek. – Nie zgadzamy się na formułę opiniowania, czyli niezobowiązującego dla pana prezydenta wyrażania przez nas zdania o potencjalnych kandydatach na szefa teatru.
Tymczasem Tadeusz Krzakowski dopuszcza jedynie opiniowanie kandydatów przez samorząd dolnośląski. W piśmie do naszej redakcji prezydent podkreśla, że teatr jest instytucją miejską. Dzisiaj rada będzie głosowała nad projektem uchwały i statutem teatru, dopuszczającego tylko opiniowanie kandydata na dyrektora przez samorząd wojewódzki.

Autor artykułu: (ZB)

Druga sztuka teatru

Wednesday, December 28th, 2005

Już drugą sztukę przygotowała grupa z amatorskiego teatru z Czyczków. Warto przypomnieć, że pierwszą pt. Carpe diem, obejrzeli już mieszkańcy Czyczków oraz podopieczni Ośrodka Wychowawczego w Chojnicach. Ta sztuka skierowana była do młodzieży. Kolejna, tym razem przeznaczona dla dzieci, opowiadała o znudzonej Zuzi, która chciała wyjść za mąż oraz o pingwinku Sopelku. Dzieci odwiedził również Gwiazdor. Na zakończenie rozdał wszystkim cukierki. Pociechy bardzo żywiołowo reagowały zarówno na przygody Zuzy, jak i pingwinka.

- Widzowie z szeroko pootwieranymi ustami obserwowali każdą scenkę, a nawet aktywnie włączyli się do tańca radości pingwinka i pociągu do zimowej krainy Śniegolandu – mówi Iwona Studzińska, opiekun aktorów ze Stowarzyszenia Rozwoju Wsi Czyczkowy “Zaboracy”.
Amatorski teatr powstał w Czyczkowach w związku z realizacją projektu “A może mam talent aktorski”, który otrzymał dofinansowanie w ramach konkursu grantowego Polskiej Fundacji Dzieci i Młodzieży “Równać Szanse”.

Autor artykułu: (ms)

Gdańsk. Surowe wyroki za uprowadzenie biznesmena

Tuesday, December 27th, 2005

Trzej brutalni porywacze gdańskiego biznesmena i jego siostrzeńca zostali we wtorek skazani na 15 i 14 lat więzienia. Uprowadzonych bandyci przetrzymywali przez 8 dni. Ofiary były bite i maltretwowane. Straszono ich m.in. strzałami z pistoletu w okolice głowy.
Jeden z porywaczy – mieszkaniec Borkowa pod Gdańskiem – bezwzględny i cyniczny Piotr N. jest skoligacony z rodziną biznesmena. 15 lat więzienia to najsurowsza represja za porwanie przewidziana w polskim kodeksie karnym.

- To kary adekwatne, wystarczające, wychowawcze i odstraszające – powiedziała w uzasadnieniu werdyktu sędzia Marlena Kasprzyk.

Czwarty z oskarżonych, rolnik z kaszubskiej wsi Pawłowo, na którego posesji porywacze przetrzymywali swoje ofiary usłyszał, że ma spędzić w więzieniu 5 lat. Prokuratura zebrała przeciwko bandytom niepodważalne dowody: próbki głosów porywaczy, odciski palców, a nawet ich zapachy. Do głośnego porwania doszło w 1999 roku.

Autor artykułu: Darek Janowski

Świąteczny mat

Tuesday, December 27th, 2005

W przedświąteczną środę w Gimnazjum nr 1 odbył się turniej szachowy pod nazwą Chojnicko ? Bruskie Świąteczne Spotkania Szachowe.
Była to kontynuacja ubiegłorocznej wspólnej inicjatywy, której inicjatorem spotkań jest Albin Kiedrowski, który prowadzi sekcję szachową w Brusach i jednocześnie reprezentuje barwy UKS “Ósemka”. W zmaganiach udział wzięło 39 młodych szachistów ? w tym trzynaścioro gości. Zawody zostały przeprowadzone systemem szwajcarskim na dystansie 7 rund po 10 minut na partię dla zawodnika. Uczestnicy rywalizowali w jednej grupie, natomiast klasyfikację poprowadzono w 6 kategoriach. Wszyscy zawodnicy otrzymali okolicznościowe dyplomy oraz czekoladowe upominki.
Organizatorami turnieju byli członkowie zarządu UKS 8 ? Jacek Lewiński, Paweł Paluszkiewicz oraz Lidia Januszewska.

Juniorzy do lat 20: 1. Adrian Grajczak; 2. Waldemar Czapiewski; 3. Paweł Paluszkiewicz; 4. Krzysztof Bankert (wszyscy UKS 8); 5. Sławomir Hinc; 6. Piotr Bruski (obaj PMDK Brusy)
Juniorzy do lat 16: 1. Kornel Labun; 2. Dawid Megger; 3. Grzegorz Miszewski (wszyscy UKS 8); 4. Dawid Szczukowski; 5. Rafał Sumionka (obaj PMDK Brusy)
Juniorzy do lat 14: 1. Piotr Januszewski (UKS 8); 2. Maciej Rzepiński (PMDK Brusy); 3. Łukasz Ginter (SP 3 Chojnice); 4. Marcin Cabaj; 5. Paweł Ginter; 6. Jakub Osowicki (wszyscy UKS 8)
Juniorzy do lat 10: 1. Wojciech Eleryk; 2. Karol Kaszubowski; 3. Jeremiasz Grela; 4. Wojciech Wysocki; 5. Artur Stachewicz; 6. Szymon Sołtysiak (wszyscy UKS 8)
Juniorki do lat 18: 1. Paulina Małek (UKS 8); 2. Paulina Gromowska (PMDK Brusy)
Juniorki do lat 12: 1. Damroka Turzyńska (PMDK Brusy); 2. Agata Stachewicz; 3. Oliwia Lemanczyk; 4. Julia Rząska; 5. Aleksandra Skórczewska; 6. Aleksandra Grela (wszystkie UKS 8).

Autor artykułu: (WuPe)

Muzeum maszyn biurowych na razie tylko w Internecie

Friday, December 23rd, 2005

Około 80 starych maszyn do pisania to zbiór, który musi budzić prawdziwe uznanie. Tyle ich właśnie zgromadził Jan Kałuża prowadzący na osiedlu A zakład ksero i naprawy urządzeń biurowych. Tą pierwszą, która rozpoczęła fascynację kolekcjonerską jej właściciela, był amerykański Smith Premier. Do dziś stanowi dumę hobbysty. Najbardziej oryginalny jest jednak Mignon, który, choć jest maszyną do pisania, pozbawiony jest… klawiatury!

Jan Kałuża zbiera je od kilkudziesięciu lat. Od dłuższego czasu marzy mu się przygotowanie miejsca, w którym mógłby je wszystkie wyeksponować. Pomyślał o stworzeniu muzeum maszyn biurowych.
Swoje marzenie Kałuża zrealizował na razie tylko połowicznie. Od niedawna w Internecie obecna jest strona (www. muzeum-typewriter. pl), na której prezentuje swoje zbiory. Osobne działy poświęcone są: maszynom do pisania, do liczenia oraz innym urządzeniom biurowym. Wszystkie są sfotografowane i opisane, co więcej – hobbysta tłumaczy zasady ich działania.

Autor artykułu: (bop)

Dwa Łaziskie Liście dla Wojciecha Wikarka

Friday, December 23rd, 2005

Dwaj twórcy z powiatu mikołowskiego, Jerzy Jóźwiak i Wojciech Szwiec, kilka miesięcy pracowali nad obrazem „Ślązak z kamerą” dokumentującym historię amatorskiego ruchu filmowego w naszym regionie. W głównej mierze poświęcony jest klubom z Łazisk Górnych i Mikołowa, które powstały jeszcze w latach 50., ale nie mogło w nim zabraknąć elementów bieruńskich. Zespół Realizatorów Wideo przy KWK „Piast” powstał prawie 20 lat temu. Wspomina to wypowiadający się w dokumencie Jóźwiaka i Szwieca Wojciech Wikarek:

– W 1987 roku dyrektor kopalni zaproponował nakręcenie filmu o niej – opowiada. – Trwał godzinę. Teraz wiem, że o godzinę za długo! Obecnie, gdy jest nam smutno, to go sobie puszczamy, żeby się rozweselić – uśmiecha się.

Chociaż początki były właśnie takie, dzięki nim klub w ogóle powstał i istnieje do teraz. Jego członkowie mają na koncie wiele nagród i wyróżnień na wszelakich przeglądach, sami organizują festiwal filmów im. Leona Wojtali. Osiągnęli poziom upoważniający do stwierdzenia, że przekroczyli już dawno granicę między zabawą w kręcenie filmów a tworzeniem poważnych i wartościowych obrazów. Sam Wikarek ma na ten temat swoje zdanie, które wypowiada w „Ślązaku z kamerą”:

– Nie ma już filmu amatorskiego – stwierdza i podaje inne kryteria oceny – Teraz można już mówić wyłącznie o filmach dobrych i złych.

On robi te pierwsze. Dowodem chociażby wyniki Przeglądu Filmów Amatorskich o Łaziskie Liście, który odbył się w sobotę. Wikarek zgarnął na nim dwie nagrody: pierwszą za film „Inny świat” i trzecią nagrodę za obraz zatytułowany „Basia”.

Autor artykułu: (bop)

Powiat bieruńsko-lędziński utwierdza się w swojej tożsamości

Friday, December 23rd, 2005

Kiedy powstawał nasz powiat w 1999 roku, mało kto wierzył, że uda się nam przetrwać. Tymczasem mamy za sobą pierwsze siedem lat pracy i siedem trudnych, ale zrealizowanych budżetów. Powiat okrzepł i wpisał się w region. Dlatego też, gdy udało nam się zorganizować, czas byśmy mieli również swoje symbole. Kiedy jeździmy z wizytami do powiatów w Niemczech i Walii, które mają za sobą wielowiekową tradycję, to naprawdę zaczynamy rozumieć, jak budowa naszej tożsamości jest ważna. Dlatego postaraliśmy się o swój sztandar, a także laskę marszałkowską i dzwonek – powiedział nam Piotr Czarnynoga, starosta powiatu bieruńsko-lędzińskiego.

Praca zwycięża wszystko

Najważniejszym z nadanych insygniów jest sztandar. Jest to najzaszczytniejszy symbol powiatu, wykonany zawsze w jednym egzemplarzu. – Ten symbol wywodzi się z dawnych chorągwi wojskowych. Pod chorągwią społeczność danej ziemi stawała do boju i to sztandar jednoczył ją w walce – mówi Romuald Kubiciel, heraldyk i współtwórca znaków powiatu.

Na sztandarze powiatu bieruńsko-lędzińskiego znajdują się: w lewej jego stronie na polu czerwonym godło Polski – srebrny orzeł (gdyż w heraldyce kolor polskiego orła określa się jako srebrny) w złotej koronie; na prawej stronie na polu błękitnym umieszczono godło powiatu, czyli śląskiego orła krzyżowego. Wokół orła umieszczono pięć krzyży symbolizujących pięć gmin wchodzących w skład powiatu (Bieruń, Bojszowy, Chełm Śl., Imielin, Lędziny) i pięć historycznych kościołów w każdym z miast. Pod orłem, umieszczono w otoku napis: LABOR OMNIA VINCIT – „Praca zwycięża wszystko”. Jest to maksyma, która ma charakteryzować społeczność. Wybrali ją radni.

Na drzewcu sztandaru umieszczono orła województwa śląskiego, co ma podkreślać fakt, że powiat bieruńsko-lędziński jest częścią regionu i jednocześnie jest zgodny z zasadami heraldyki.
Innymi insygniami, które zostały ustanowione są także: laska i dzwonek przewodniczącego rady powiatu. Są one atrybutami władzy i przysługują przewodniczącemu lub też temu, kto prowadzi obrady Rady Powiatu. Znajdują się na nich herby powiatu.

Za ile?

Prace nad insygniami ruszyły rok temu. 9 maja 2005 Rada Powiatu zatwierdziła projekt. Następnie przekazano go komisji heraldycznej przy MSWiA, która pozytywnie zaopiniowała przedstawione symbole. 26 sierpnia uchwalono realizację znaków powiatu.

Koszt ich wykonania wyniósł: sztandaru 8.540 zł. Wartość posiadania insygniów i odnajdywania własnej tożsamości jest ważniejsza od poniesionych kosztów.


Tradycja i powstanie zasad heraldycznych wiąże się z okresem średniowiecza. Wtedy też skodyfikowano zasady heraldyczne i mają one swoje zastosowanie aż do dziś. Dlatego też symbole powiatu muszą spełniać kryteria, ustalone już wtedy. Natomiast marszałkowska laska prowadzącego Radę Powiatu i dzwonek nawiązują do wielowiekowej i bogatej tradycji parlamentaryzmu polskiego.

Autor artykułu: Adam Sieroń

Pracownik zmarł

Wednesday, December 21st, 2005

Nie udało się jednak uratować życia 25-letniemu mężczyźnie z gminy Żukowo, pracownikowi zakładu mieszczącego się na terenie Zespołu Szkół Technicznych w Kartuzach, który miał w poniedziałek groźny wypadek. Został on prawdopodobnie uderzony lub przygnieciony ważącym cztery tony wysięgnikiem, który podczas robót zsunął się z metalowego stojaka. W krytycznym stanie przewieziono ciężko rannego do kartuskiego szpitala, gdzie – mimo wysiłków lekarzy – zmarł. Sprawę oprócz policji dogłębnie badają przedstawiciele Powiatowej Inspekcji Pracy.

Autor artykułu: (dal)

Sztandar dla gimnazjum

Wednesday, December 21st, 2005

Od wczoraj stężyckie gimnazjum ma sztandar. Uroczyste przekazanie go w ręce braci uczniowskiej poprzedziła msza święta z udziałem ks. bp. Jana Bernarda Szlagi, który sztandar poświęcił.

Dzień 20 grudnia 2005 roku na stale wpisze się w karty kroniki i historii nie tylko gimnazjum, ale całego Zespołu Kształcenia i Wychowania w Stężycy. Tylu znakomitych gości dawno w murach szkoły nie było. Przyjechali niemal z całego województwa – przedstawiciele kuratorium z Jerzym Ochotnym na czele, posłowie Marek Biernacki i Stanisław Lamczyk, samorządowcy powiatu ze starostą Janiną Kwiecień i przewodniczącym Rady Powiatu Kartuskiego Edmundem Kwidzińskim, byli radni gminy Stężyca z wójtem Czesławem Witkowskim. Wśród gości był także Włodzimierz Graff, sekretarz gminy Kościerzyna, przedstawiciele firm, instytucji, zakładów pracy i związków zawodowych, byli sołtysi, komendanci OSP, nie zabrakło też wieloletnich przyjaciół szkoły, rodziców, nauczycieli, a przede wszystkim uczniowskiej braci, która na tę okazję przygotowała krótki program artystyczny.
Cztery lata temu gimnazjaliści za patrona swojej szkoły obrali wielkiego Polaka, ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego, wczoraj wspaniały sztandar z wizerunkiem kardynała, wyhaftowany przez Ingę Mach z Bytowa, trafił do ich rąk.
Po poświęceniu sztandaru gości w szkole przywitał Zespół Instrumentalny Stężyca pod dyrygenturą Antoniego Wenckiego. Wszyscy spotkali się przy kąciku patrona, kardynała Wyszyńskiego, gdzie Danuta Selewska, zastępca dyrektora ZKiW, przypomniała słowa kardynała – o człowieku, narodzie, sumieniu – które od czterech lat towarzyszą gimnazjalnej młodzieży.
Przy tak ważnym wydarzeniu nie obyło się bez gratulacji i życzeń oraz wbijania symbolicznych gwoździ w wielką szkolną tarczę, która umieszczona zostanie w kąciku patrona.
- Własny sztandar to ogromne wyzwanie i symbol dumy – mówił do młodzieży Jerzy Ochotny. – Jestem pewna, że młodzież będzie go niosła wysoko – dodała Małgorzata Gładysz, dyrektor biura senatora RP Macieja Płażyńskiego. – Za rok szkoła będzie obchodzić piątą rocznicę nadania imienia kardynała Stefana Wyszyńskiego – powiedział ks. Bogdan Lipski, proboszcz stężyckiej parafii. – Niech więc ten czas obchodów będzie błogosławiony dla tej społeczności, a patron wskazuje im kierunki działania.

Autor artykułu: Alicja Zielińska