BABIE DOŁY, CHŁAPOWO. Przyjechali z różnych stron, aby ostatnie cztery dni spędzić w dwóch miejscach powiatu puckiego: na lotnisku Babie Doły i na klifie koło Chłapowa.
Łączy ich młodość i to, że wieczorami słuchają muzyki. Poza tym te kilka dni ich wakacji wygląda zupełnie inaczej.
Do Babich Dołów przeniesiono w tym roku z Gdyni Open’er Festiwal – jedno z najważniejszych wydarzeń muzycznych lata w tej części Europy.
- Zjawiło się może z 50 tysięcy młodych ludzi – mówi Andrzej Warmuz, jeden z uczestników festiwalu. –Średnia wieku to może 20 lat… To muzyka przyciągnęła tu młodzież, a wiele koncertów, trwających do późna w nocy, rzeczywiście było fantastycznych.
Na drugim w powiecie puckim zlocie młodzieży jest sto razy mniej osób. Na chłapowskim klifie, na ten czas nazywanym Górą Tabor, panuje cisza i skupienie, choć wieczorem rozlegają się ostre rockowe dźwięki. Najważniejszym miejscem jest namiot, w którym zbudowano polowy ołtarz. Przed nim, pojedynczo lub grupami, zasiada młodzież. Przyjechali tu, by „poświęcić wakacje”.
- Na pewno niektórzy mogą sądzić, że rozważania o Bogu to tylko strata czasu – mówi ksiądz Zbigniew Regucki, Chrystusowiec ze Szczecina, jeden z organizatorów spotkania. – Ale warto oderwać się na chwilę od spraw przyziemnych i poświęcić chwilę wakacji. A zarazem je uświęcić.
Dziesiątki tysięcy młodych ludzi zaczęło wakacje od wyprawy nad morze. W Babich dołach bawią się przy muzyce światowych gwiazd, w Chłapowie w tym samym czasie poświęcają wolny czas Bogu.
Osoby, z którymi rozmawialiśmy na lotnisku Babie Doły, narzekały trochę na organizatorów (monstrualne kolejki na pole namiotowe itp.), jednak chwaliły bezpieczeństwo i to, że choć piwo się leje, nie ma burd.
- To jest jednak rodzaj elitarnego spotkania, karnety kosztowały kilkaset złotych – tłumaczy Magda Andrzejczak. To naturalna bariera ekonomiczna, nie każdy mógł sobie pozwolić na przyjazd. Szanuje się to, za co się płaci.
Wbrew obiegowym sądom, na uczestników Góry Tabor nie są nakładane jakieś szczególne ograniczenia.
- Nikt nie zakazuje palenia, nikt się nie oburza, gdy ktoś wypije sobie piwo. Ale warto, by pozbyć się uzależnień – tłumaczy ks. Zbigniew Regucki. Kapłan ubrany jest w koszulkę z hasłem spotkania: „Postaw na Niego”.
Młodzież z Chłapowa nie płaciła karnetów, ustawiała się w kolejki po darmowy posiłek. W Babich Dołach pieniądzem były żetony, według przelicznika piwo kosztowało 6 zł, kiełbaska 12 zł.
Uczestników obu spotkań łączyło jeszcze to, że mieli blisko do morza i w wolnych, zawsze upalnych, chwilach korzystali z tego skwapliwie.
Autor artykułu: Krzysztof Miśdzioł, Roman Kościelniak