O wystawie “Nowi Dawni Mistrzowie”, przygotowanej w Gdańsku przez nowojorskiego krytyka, robi się głośno.
We wtorek Donald Kusbit, który przygotował koncepcję wystawy, w gdańskim Muzeum Narodowym promował swoją książkę “Koniec sztuki”. Na jej okładce widnieje popielniczka wypełniona niedopałkami. Jak zidentyfikowano i policzono (powołuję się tu na autorytet prof. Marii Poprzęckiej) są to trzydzieści dwa pety po Camelach. Popielniczka stanowiła część instalacji Damiena Hirsta “Nie ma jak w domu” z 1996 r., złożonej z kubków z niedopitą kawą, butelek po piwie, palety umazanej farbą, sztalugi, drabiny, pędzli, opakowań od słodyczy, gazet itp. Po wernisażu przyszedł sprzątacz, stwierdził, że syf jak zwykle po imprezie, zebrał wszystko do worków na śmieci i wywalił. Podobnych dykteryjek na temat, jak to współczesna sztuka schodzi na psy i sama siebie wywodząc ze śmietnika, lokuje w śmietniku, Donald Kuspit może opowiadać dziesiątki. I opowiada.
“Koniec sztuki” może wywołać podobny ferment w środowisku artystycznym, jak “Koniec historii” Francisa Fukuyamy wśród futurologów, oczywiście o znacznie skromniejszym zasięgu. W każdym bądź razie powinien wywołać – uważają Paweł Huelle i Łukasz Radwan. Pytanie, czy podejmie się w Polsce i na świecie rzeczową dyskusję z Kuspitem. – Zrobiliśmy wszystko – deklaruje Łukasz Radwan – aby oczy artystycznego świata zwróciły się w kierunku Polski, w kierunku Gdańska. Wiele światowych redakcji zwróciło się z pytaniami do nas: dlaczego w Polsce, co takiego stało się w Polsce, że tę wystawę lokujemy właśnie tam. Chcieliśmy obalić mit, krążący jeszcze od “Ubu króla”, że w Polsce to znaczy nigdzie. A Gdańsk był do tego najlepszym miejscem.
Wystawa “Nowi Dawni Mistrzowie” czynna jest w Pałacu Opatów w Gdańsku-Oliwie codziennie od 12.00 do 19.00, bilety 11 i 18 zł.
Autor artykułu: Tadeusz Skutnik