Archive for January, 2006

Sercem jestem z wami

Tuesday, January 31st, 2006

Po trzech sezonach spędzonych w Gdańsku, Tomasz Chrzanowski zmienił barwy. Ze względu na niepewną przyszłość żużla w Trójmieście, postanowił zasilić beniaminka ekstraligi Marmę Rzeszów.
- Po twoim odejściu niektórzy kibice nie mają wątpliwości, że nastąpił koniec żużla w Gdańsku.

- Na to wygląda. Najbardziej żal mi wspaniałych kibiców z Trójmiasta. Na razie mogę powiedzieć, że sercem jestem z wami. Zamierzam uczynić to osobiście, organizując w Gdańsku konferencję prasową lub występując w telewizji. Wierzę, że żużel będzie nad morzem nadal istniał. Niestety, mnie ta cała sytuacja zmusiła do przeprowadzki, chociaż czekałem bardzo długo. Cały czas byłem w kontakcie z trenerem Grzegorzem Dzikowskim. W poprzedni piątek w końcu spasowałem.
- Gdańsk stracił miejsce w ekstralidze. Czy zdecydowałbyś się na starty w pierwszej lidze?
- Tak. Podstawowym warunkiem byłby skład, gwarantujący walkę o czołowe miejsca. Poza tym również odpowiednie warunki finansowe, gwarantujące mój dalszy rozwój. Na temat pierwszej ligi nikt ze mną nie rozmawiał, oprócz trenera Dzikowskiego. Wspólnie dzwoniliśmy nawet do zawodników, namawiając ich do jazdy w Gdańsku. Straciliśmy tylko czas, ponieśliśmy koszty.
- Czy istnieje szansa twojego powrotu do Gdańska?
- Oczywiście. W Gdańsku podniosłem swoje umiejętności. Będą pamiętać o tym do końca kariery.
- Na brak propozycji z innych klubów chyba nie narzekałeś…
- Miałem kilka ofert. M.in. z Rybnika, Zielonej Góry, Ostrowa i Rzeszowa. Z rózmów szybko wycofali się działacze ostrowscy. Doszedłem do porozumiemia z Marmą głównie ze względu na dalszą możliwość jazdy w ekstralidze i kadrę zespołu, gwarantującą walkę nawet o medale.
- Pojawiła się opinia, że twój kontrakt z Marmą można unieważnić. Wprawdzie Główna Komisja Sportu Żużlowego wydała uchwałę, że kontrakty zawodników zawarte z korporacją Gwardia Wybrzeże tracą ważność w momencie podpisania umowy z innym klubem. Tyle, że miałoby to dotyczyć kontraktów rocznych.
- Ja podpisałem wprawdzie umowę w Gdańsku na dwa lata, ale z tego co się orientuję, nie ma to znaczenia. Dlatego nie zaprzątam sobie tym głowy i przygotowuję się do sezonu. Przez najbliższy rok startować będę w Rzeszowie. Później zobaczymy.
- Czy zamierzasz walczyć o zaległe pieniądze z Gdańska?
- Rozliczeniem za ten dług będzie anulowanie kwoty odstępnego w wysokości 50 tys. zł, które miało się pojawić na liście transferowej przy moim nazwisku po sezonie 2006.

Autor artykułu: Maciej Polny

Zawodnicy Ogniwa wyjeżdżają za chlebem

Tuesday, January 31st, 2006

Dla rugbistów Ogniwa nastały ciężkie czasy. Zawodnicy masowo opuszczają sopocki klub, który z powodu zadłużenia musiał ostatnio zrezygnować z wynajmowania części pomieszczeń biurowych. Dobrą minę do złej gry stara się robić trener Grzegorz Kacała. – Skoro nie musimy płacić za możliwość trenowania, to znaczy że nie jest jeszcze tak źle – mówi szkoleniowiec, który przed dwoma laty wywalczył z sopockim klubem mistrzostwo Polski.
Dziś w Ogniwie nie mówi się już nawet o zdobyciu medalu. Chociażby brązowym. Rundę jesienną sopoccy rugbiści zakończyli wprawdzie na szóstej pozycji i teoretycznie mogliby jeszcze powalczyć o miejsce w czwórce. Wszyscy jednak zdają sobie sprawę, że w obecnej sytuacji kadrowej, to cel mało realny. – W każdym meczu będziemy starali się grać jak najlepiej i walczyć o zwycięstwo, ale koncentrujemy się głównie na obronie szóstego miejsca – wyznacza zadanie na wiosenną rundę Kacała, któremu podczas zimowej przerwy w rozgrywkach z drużyny ubyło kolejnych czterech graczy. Szczęścia w Irlandii postanowili szukać Marcin Malochwy, Mariusz Wilczuk i Dariusz Pionk. Francję wybrał Michał Adamczewski. Wcześniej sopocki klub opuścili Przemysław Tubielewicz, Marcin Wilczuk i Łukasz Szostek. Kto ich zastąpi?
- Młodzi wychowankowie naszego klubu – odpowiada bez wahania Kacała, który doskonale zdaje sobie sprawę, że na posiłki z zewnątrz liczyć nie może. – Ligi zagraniczne kończą rozgrywki w maju. W kraju gramy do końca czerwca. Nam nadzieję, że nasi stranieri wrócą i pomogą nam w końcówce sezonu – dodaje trener Ogniwa.
20-osobowa kadra jego podopiecznych do rundy rewanżowej przygotowuje się w Sopocie. 3 razy w tygodniu drużyna trenuje w hali i raz w terenie. – - Jak mróz trochę odpuści, w terenie będziemy biegali dwa razy w tygodniu – obiecuje Kacała.
Obóz przygotowawczy i gry kontrolne zorganizować będzie mu trudno. Koncepcja wyjazdu do Irlandii upadła z powodu zbyt słabego składu, który nie gwarantował równej gry z Irlandczykami. Obecnie zarząd rozważa możliwość zorganizowania obozu w Ustroniu, ale nie wszyscy zawodnicy mogą w nim uczestniczyć. Zapewne zatem skończy się na tzw. obozie dochodzeniowym w Sopocie.
Nie same złe i niepewne wiadomości docierają do nas z Ogniwa. Dzięki interwencji prezydenta Jacka Karnowskiego sopockim rugbistom udało się zachować w użytkowaniu szatnie w piwnicach pawilonu, a zarządowi klubu zgromadzić środki na zabezpieczenie udziału w rundzie wiosennej.

Autor artykułu: Adam Suska

Wzoruje się na mistrzach

Tuesday, January 31st, 2006

- Jeśli będę biegał i zakładał jak Siergiej Bubka, ciągnął odwał jak Maxim Tarasow i posiądę siłę Tima Lobingera – wówczas bez problemu pobiję rekord świata – twierdzi 19 letni mistrz Polski juniorów w skoku o tyczce, Mateusz Didenkow.
Póki co, tyczkarzowi KL Gdynia na mistrzostwach w Spale nie udał się atak na halowy rekord Polski juniorów. – Byłem już za poprzeczką, która wisiała na wys. 5,31. Musnąłem ją lekko klatką piersiową. Spadła, gdy dawno już byłem na zeskoku – opowiada o swoim ostatnim konkursie podopieczny gdyńskiej trenerki Bogusławy Klimaszewskiej.
Pierwszym jego trenerem był Walenty Wejman, który przed dziesięcioma laty zapisał go do prowadzonego przez siebie Ośrodka Skoku o Tyczce. Po kilku tygodniach treningu wystartował w młodzieżowych zawodach Festiwalu Tyczki. Skoczył 1.30 i był to jego pierwszy oficjalny rekord życiowy. Po śmierci tego zasłużonego szkoleniowca, w 1998 roku Mateusz przeniósł się do KL Gdynia. W klubie tym pozostaje do dziś. Marzy by latem pojechać do Pekinu na mistrzostwa świata juniorów. Z zakwalifikowaniem się na tę imprezę nie powinien mieć większych problemów. Wystarczy mu powtórzyć rezultat ze Spały, czyli skoczyć 5.20. – Taki wynik w Pekinie powinien dać miejsce w pierwszej szóstce. Aby zdobyć medal, trzeba będzie skoczyć 5.40 – uważa gdyński tyczkarz, który w ostatnich czterech latach notował 30-centymetrową progresję wyników. Jeśli utrzyma ją przez kolejne cztery lata, w 2009 roku odbierze Bubce rekord świata (6.14).
Czy to realne? – Mateusz nie podjął jeszcze specjalistycznego treningu siłowego. Ma w tym zakresie ogromne rezerwy i dużo czasu, który powinien być jego sprzymierzeńcem – uważa B. Klimaszewska. Zanim jej podopieczny skoncentruje się wyłącznie na skakaniu, musi jeszcze w XIV LO w Gdyni zdać maturę. Wynik w Spale, oprócz złotego medalu, zapewnił mu także klasę mistrzowską. Umożliwi mu ona podjęcie studiów w oliwskiej AWFiS bez konieczności zdawania egzaminów wstępnych.

Autor artykułu: Adam Suska

Odruch serca

Tuesday, January 31st, 2006

- Co trzy miesiące oddaję krew, ale nigdy nie widziałam tu tak dużo osób, jak dziś – mówiła wczoraj “Gazecie Krakowskiej” Aldona Stach, chrzanowianka. Jedna z tych, którym po tragedii w Chorzowie odruch serca kazał przyjść do stacji krwiodastwa w chrzanowskim szpitalu i oddać krew. W niedzielę krwiodawcy oddawali życiodajny płyn od rana do godziny trzynastej. Po południu punkt był zamknięty. Sporo zamieszania wywołała jednak informacja, która ukazała się w telewizji publicznej w niedzielne popołudnie.

Mianowicie – że chrzanowska stacja przyjmuje krew od dawców. Zabrakło informacji, że tylko w godzinach dopołudniowych. Po południu w szpitalu rozdzwoniły się telefony. Byli też tacy, którzy przyjechali oddać krew od razu, nawet z innych miejscowości. Dowiedzieli się, że, owszem, mogą to uczynić, ale następnego dnia, od godziny 7 rano. Wśród tych, którzy w niedzielne popołudnie przyjechali do szpitala był Powiatowy Lekarz Weterynarii w Oświęcimiu, Krzysztof Zieliński (mieszkaniec powiatu chrzanowskiego). – Punkt krwiodawstwa był zamknięty, dlatego ponownie przybyłem tu dzisiaj rano. Namówiłem też syna – tłumaczył. – Ostatni raz krew oddałem w 2004 roku. Po wydarzeniu w Chorzowie uznałem jednak, że muszę tu przyjechać. To naturalny odruch serca – dodał. – W niedzielę punkt był czynny do godziny trzynastej. Potem pojechałyśmy na zapowiedzianą już miesiąc temu akcję w Sierszy, w podziemiach kościoła – tłumaczyła Bernadetta Boroń, szefowa chrzanowskiej stacji krwiodawstwa. Przyznała, że dotąd nie było tu tak tłoczno. Dawcy, z którymi rozmawialiśmy, potwierdzali, że choć cyklicznie oddają krew, tym razem ich przyjście do stacji krwiodawstwa przyspieszyła katastrofa w Chorzowie.

Autor artykułu: AGNIESZKA FILIPOWICZ

Osiedle obroniło Gwiżdża

Tuesday, January 31st, 2006

Wczoraj radny Antoni Rączkowski nieoczekiwanie poinformował “Krakowską”, że wycofuje swój wniosek o odwołanie Mieczysława Gwiżdża z funkcji przewodniczącego Zarządu Osiedla Barskie. Projekt uchwały, pod którym podpisało się 9 rajców, miał być głosowany na dzisiejszej sesji Rady Miasta Nowego Sącza. – Mam już dość wszystkich – tłumaczył zrezygnowany Antoni Rączkowski. – Wiem, że racja była po mojej stronie i działałem w słusznej sprawie, ale w imię spokoju i pokoju na osiedlu Barskim rezygnuję z dalszej walki. Swój wniosek Rączkowski uzasadniał prawomocynym wyrokiem sądu w dwóch instancjach skazującym Gwiżdża za spowodowanie wypadku przed ostatnimi wyborami samorządowymi, w których pan Mieczysław kandydował na prezydenta Nowego Sącza. Gwiżdż do winy nigdy się nie przyznał i złożył skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Reakcja mieszkańców osiedla Barskie przerosła wszelkie oczekiwania. Barskie stanęło murem w obronie Gwiżdża.

W kilka dni zebrano kilkaset podpisów, do “Krakowskiej” nieprzerwanym potokiem płynęły listy i petycje w obronie przewodniczącego Zarządu Osiedla. Ludzie pamiętają Gwiżdżowi jego akcje charytatywne: pielgrzymki, wycieczki, ogniska i festyny. A przede wszystkim to, że dba o najsłabszych i potrzebujących: emerytów, rencistów, bezrobotnych. Na rajców i personalnie na Antoniego Rączkowskiego posypały się gromy. Tej presji wnioskodawca uchwały nie wytrzymał.

Autor artykułu: (HSZ)

Gimnazjalici opiekują się koniem rasy śląskiej

Tuesday, January 31st, 2006

Uczniowie sądeckiego Gimnazjum nr 3 im. Henryka Sienkiewicza dowiedzieli się o istnieniu i działalności Fundacji TARA – organizacji, która ratuje zwierzęta. Młodzież z “trójki”postanowiła pomóc. Pierwszym etapem działań była zbiórka pieniędzy wśród uczniów i nauczycieli. Zebrano 530 zł, a ponieważ wielu uczniów oferowało stałą pomoc, powstał nowy pomysł – zaopiekowania się jednym, wybranym zwierzęciem.

- Tym sposobem uczniowie gimnazjum zostali opiekunami Dawida, młodego konia rasy śląskiej, zwanego pieszczotliwie Trójeczką na cześć szkoły – mówi nauczycielka Agnieszka Krzemień. Co miesiąc młodzież przekazuje zebraną na jego utrzymanie kwotę. Aby zebrać więcej pieniędzy na następną zimę, gimnazjaliści przygotowują spektakl teatralny “Mity na wesoło”. Szczegóły przygotowywanego przez polonistki: Dorotę Kulig i Agnieszkę Krzemień scenariusza, są na razie owiane tajemnicą. Wiadomo tylko, że obok młodzieży wystąpią nauczyciele z poczuciem humoru. Dochód z przedstawienia, które zaplanowano na koniec marca, zostanie przeznaczony na potrzeby Fundacji TARA. – Jesteśmy uczniami Gimnazjum numer 3 imienia Henryka Sienkiewicza w Nowym Sączu – rozpoczęli swoją prezentacje na stronie internetowej fundacji młodzi opiekunowie konia Dawida. – W naszej szkole jest wielu wrażliwych ludzi dobrej woli. Dlatego do akcji zbierania pieniędzy włączyły się prawie wszystkie klasy oraz większość pracowników szkoły. Dawid już nie musi się martwić. Został przez nas adoptowany i na pewno o niego zadbamy.

Autor artykułu: (OLSZ)

My w pierwszej lidze bez… niczego

Monday, January 30th, 2006

Żużlowcy RKM Rybnik zastąpią w ekstralidze gdańszczan, zdegradowanych do pierwszej ligi ze względu na zadłużenie wobec zawodników. Tak postanowił w sobotę Polski Związek Motorowy.
Dzień wcześniej zespół ds. licencji dla klubów ekstraligi żużlowej rozpatrzył oferty RKM oraz ZKŻ Zielona Góra (KM Ostrów Wlkp. i Stal Gorzów Wlkp. wcześniej zrezygnowały z ubiegania się o miejsce w ekstralidze).
Stwierdzono, że stadion w Zielonej Górze nie spełni do 31 marca wymogu posiadania sztucznego oświetlenia. Prezydent Zielonej Góry wnioskował o przesunięcie tego wymogu na 30 czerwca i wydanie licencji warunkowej. Zarząd Główny PZM nie zaakceptował tej propozycji i postanowił przyznać miejsce w ekstralidze RKM, którego obiekt spełnia wszystkie wymagania licencyjne.
Działacze RKM do końca stycznia mają czas na wzmocnienie składu przed sezonem ekstraligi.
- Czasu jest mało, ale cuda się zdarzają. Cały czas prowadziliśmy i prowadzimy rozmowy z zawodnikami – powiedział prezes RKM Aleksander Szołtysek. – Tomasz Chrzanowski, z którym negocjowaliśmy kontrakt, nie chciał czekać i związał się Rzeszowem. My pracujemy dalej. Mamy młody, perspektywiczny zespół, którego trzon stanowią zawodnicy mający za sobą występy w naszych barwach w ekstralidze.
W Warszawie nie zapadła żadna nowa decyzja dotycząca gdańskiego zespołu. W tej chwili mamy miejsce w pierwszej lidze, które należy do Gdańskiej Korporacji Sportowej Gwardia Wybrzeże. Ta nie wycofała się jednak z rozgrywek, chociaż nie ma sponsora, zawodników, a nawet stadionu.
W tej sytuacji nie ma mowy, by po terminie udało się zgłosić do najniższej klasy nowy zespół z Gdańska.
- Gdyby korporacja zrobiła miejsce w pierwszej lidze, uzupełniłby je drugoligowiec. Prawdopodobnie Kolejarz Opole. Wówczas opolan mogłaby zastąpić nowa drużyna w drugiej lidze – powiedział woceprezes PZM Andrzej Grodzki.
Tymczasem w korporacji nie ma już zawodników. Chrzanowski przeszedł do Marmy Rzeszów, Krzysztof Jabłoński wobec niepewności w Gdańsku podpisał kontrakt w Bydgoszczy, a Mirosław Jabłoński raczej na pewno zasili pierwszoligowy Fular Gniezno.

Autor artykułu: Maciej Polny

66 ofiar katarstrofy budowlanej w Katowicach

Sunday, January 29th, 2006

Zakończyła się bezpośrednia akcja ratunkowa w miejscu zawalonej hali. Rano wprowadzony będzie ciężki, specjalistycznego sprzęt, co oznacza, że ratownicy uznali, iż nie ma już żadnych szans na znalezienie żywej osoby. W katastrofie hali wystawowej zginęło 66 osób, w tym dwoje dzieci i dwóch obcokrajowców. Rannych zostało 141 osób. Według informacji Centrum Zarządzania Kryzysowego Wojewody Śląskiego w kilkunastu szpitalach woj. śląskiego było jeszcze 76 osób. Pozostałe, które doznały niegroźnych obrażeń, wypisano do domu. Wśród poszkodowanych są dzieci.


Wpisz swoje kondolencje

Informacji o zidentyfikowanych ciałach udziela Prokuratura w Chorzowie, tel. 032 241 39 80.

Na dachu zalegała półmetrowa warstwa zlodowaciałego i lekkiego śniegu- poinformował minister transportu i budownictwa Jerzy Polaczek. Przypuszczalnie było to przyczyną tragedii.
Prezydent Lech Kaczyński ogłosił żałobę narodową, która potrwa do środy. Prezydent Chorzowa Marek Kopel solidaryzując się z rodzinami ofiar i poszkodowanymi w katastrofie na terenie Międzynarodowych Targów Katowickich ogłosił trzydniową żałobę w mieście.

Organizator

Strona organizatora targów, informacje o lokalizacji katastrofy

Przedstawiciel firmy Międzynarodowe Targi Katowickie przybył do Katowic, żeby ustalić przyczyny katastrofy. Na konferencji prasowej powiedział, że przyczyny na razie nie są znane.
Przedstawiciele firmy Międzynarodowe Targi Katowickie złożyli kondolencje rodzinom ofiar i podziękowali wszystkim pracującym przy akcji ratunkowej. “Przyczyny nie są jasne, jest bardzo dużo spekulacji” – powiedział prezes zarządu firmy Bruce Robinson.
“Dach był odśnieżany, całość dokumentacji jest teraz zabezpieczona i będzie przedmiotem śledztwa” – wyjaśnił. Dokumentacja dotycząca odśnieżania dachu pawilonu hali targowej, który w sobotę załamał się została przekazana prokuraturze – poinformowali przedstawiciele zarządu.
Zapewnili, że odśnieżane były także wyjścia awaryjne.
Zdaniem pełnomocnika zarządu Grzegorza Słyszyka przyczyną zawalenia się dachu nie musiał być zalegający na nim śnieg, ale np. błędy projektowe budynku, błędy konstrukcyjne, wady materiałowe, różnica temperatur (wewnątrz plus 20 stopni, na zewnątrz minus 15 stopni Celsjusza) czy rezonans, wywołany głośną muzyką.
Podali, że coroczny przegląd hali był dokonany wiosną minionego roku – w kwietniu lub w maju.

Kondolencje
Złóż kondolencje rodzinom i bliskim ofiar

Tytuł

Treść

Autor

E-mail

 

Pomoc dla ofiar katastrofy
Caritas Polska uruchomił konto, na które można wpłacać pieniądze, które pomogą poszkodowanym:


PKO BP SA I O/CENTRUM WARSZAWA
70 1020 1013 0000 0102 0002 6526
z dopieskiem “Katowice”

Policja śląska apeluje do wszystkich sąsiadów osób, które mogły być na wystawie aby zainteresowały się czy nie trzeba udzielić pomocy pozostałym w mieszkaniach domowników, zwłaszcza nieletnich bądź osoby starsze lub w podeszłym wieku.


Katastrofa
Ok. godz. 17.15 w sobotę w trakcie trwania międzynarodowej wystawy gołębi pocztowych zawalił się dach (ok. 15000 m2 ) jednego z pawilonów Międzynarodowych Targów Katowickich przy ulicy Bytkowskiej w Chorzowie. W wyniku zdarzenia rannych zostało 141 osób, z pośród których 123 osoby (w tym 13 obcokrajowców- 7 Niemców, 3 Belgów, 1 Słowak, 1 Czech i 1 Holender).

66 osób wydobytych z pod gruzu dachu hali to ofiary śmiertelne. Wśród osób, które zginęły w katastrofie w hali targowej w Katowicach, jest policjant, sierżant sztabowy Tadeusz Bartosik, który pełnił służbę podczas odbywającej się tam wystawy gołębi.
Identyfikacja jest prowadzona przez prokuraturę i policję.
Na miejscu akcją ratowniczą kierował Śląski Wojewódzki Komendant Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach.

W akcji ratowniczej udział brały 106 zastępy PSP( 478) w tym 14 spoza woj. śląskiego, oraz 73 pojazdy, 445 policjantów, 80 funkcjonariuszy Żandarmerii Wojskowej, 57 żołnierzy Wojska Polskiego. W ratowaniu ludzi uczestniczyli również górnicy z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu (93ratowników – ze sprzętem) i ratownicy górscy z Grupy Jurajskiej (15 ratowników i 2 psy ratownicze) oraz Beskidzkiej (12 ratowników). Grupa bielska utrzymywała w gotowości przewodników z psami. Transport rannych do szpitali zabezpieczało 60 karetek Pogotowia Ratunkowego z woj. śląskiego oraz 3 karetki z woj. łódzkiego.

Z Kopalń „Halemba” “Wirek” i „Bielszowice” wyjechali ratownicy (18 osób ze sprzętem) do pomocy w akcji ratunkowej. Dodatkowo napłynęły deklaracje pomocy z całej Polski i z krajów Europy (Niemcy, Czechy, Anglia).

Strażacy wchodzili do gruzowiska pawilonu hali targowej tnąc blachę, z której zrobiony był dach. Największym problemem był mróz i słabe oświetlenie.

Świadkowie zdarzenia, którym udało się w porę wydostać z walącej się hali twierdzą, że katastrofa wydarzyła się bardzo szybko – nie było czasu na ewakuację.

Telefon informacyjny

Uruchomiono specjalny telefon informacyjny dla rodzin osób, które mogły znajdować się na terenie hali. Jego numer to:

(032) 256 56 01
oraz
(032) 255 52 91
(032) 20 77 901
(032) 20 57 101
(032)256 56 01
609 40 65
(032) 228 30 30
(szpital w Siemianowicach)

Pomoc państwa
Prezydent Lech Kaczyński i Marszałek Sejmu postanowili przekazać dwa miliony złotych na pomoc dla rodzin ofiar tragedii w Katowicach. Prezydent mimo choroby przybędzie dzisiaj na miejsce katastrofy budowlanej do Katowic. Szef Kancelarii Prezydenta Andrzej Urbański poinformował, że Lech Kaczyński podjął decyzję o ogłoszeniu żałoby narodowej. Na razie nie wiadomo, kiedy to nastąpi.
Premier Kazimierz Marcinkiewicz przerwał wizytę w Zakopanem i przyjechał na miejsce katastrofy.

Prezydent Lech Kaczyński zapowiedział, że wszyscy którzy zginęli w hali będą mieli uroczysty pogrzeb państwowy. Prezydent osobiście zajmie się nadzorem nad dochodzeniem, które wyjaśni przyczyny tragedii.

W całym kraju trwa gorączkowa akcja sprawdzania i odśnieżania dachów budynków. Zgodnie z rozporządzeniami wojewodów za nieskontrolowanie dachu grozi grzywna.

Szczegółowe opracowanie tamatu, zdjęcia z miejsca katastrofy, opinie ekspertów w jutrzejszym Dzienniku Zachodnim

Autor artykułu: kar

Po katastrofie w Katowicach: Rozporządzenie Wojewody Łódzkiego

Sunday, January 29th, 2006

ROZPORZĄDZENIE PORZĄDKOWE NR 13/06
WOJEWODY ŁÓDZKIEGO
z dnia 29 stycznia 2006 r.
w sprawie obowiązku usuwania śniegu i lodu z obiektów budowlanych

Na podstawie art. 40 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 5 czerwca 1998 r. o administracji rządowej w województwie (Dz. U. z 2001 r. Nr 80, poz. 872 i Nr 128 poz. 1407, z 2002 r. Nr 37, poz. 329, Nr 41, poz. 365, Nr 62, poz. 558, Nr 89, poz. 804 i Nr 200, poz. 1688, z 2003 r. Nr 52, poz. 450, Nr 137, poz. 1302, Nr 149, poz. 1452, z 2004 r. Nr 33, poz. 287 oraz z 2005r. Nr 33, poz. 288, Nr 90, poz. 757 i Nr 175 poz. 1462) zarządza się, co następuje:

§1. 1. W celu zapobieżenia katastrofom budowlanym, wprowadza się na terenie województwa łódzkiego obowiązek systematycznego usuwania zalegającego śniegu i lodu z obiektów budowlanych.
2. Obowiązek, o którym mowa w ust. 1 nakłada się na właścicieli oraz zarządców obiektów budowlanych, z wyłączeniem budownictwa jednorodzinnego.

§2. Obowiązek, o którym mowa w §1 ciąży na właścicielach lub zarządcach budynków mieszkalnych jednorodzinnych, jeżeli kąt nachylenia połaci dachowej budynku, jest mniejszy niż 150 a warstwa zalegającego śniegu lub lodu przekracza 20 cm.

§3. Kto nie wypełnia obowiązku określonego w §1 lub §2, podlega karze grzywny wymierzanej na zasadach i w trybie określonych w prawie o wykroczeniach.

§4. Kontrolę wykonania rozporządzenia powierza się Komendantowi Wojewódzkiemu Policji w Łodzi, Komendantowi Wojewódzkiemu Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi oraz Łódzkiemu Wojewódzkiemu Inspektorowi Nadzoru Budowlanego, któremu jednocześnie powierza się koordynację prowadzonych kontroli.

§5. Rozporządzenie podlega podaniu do publicznej wiadomości w środkach masowego przekazu oraz przez rozplakatowanie w miejscach publicznych w każdej gminie (mieście) lub w inny sposób zwyczajowo przyjęty.

§6. Rozporządzenie podlega publikacji w Dzienniku Urzędowym Województwa Łódzkiego.

§7. 1.Rozporządzenie podlega ogłoszeniu w drodze obwieszczenia i wchodzi w życie z dniem ogłoszenia.
2. Dniem ogłoszenia jest dzień wydania obwieszczenia.

Wojewoda Łódzki
Helena Pietraszkiewicz

 

* * * * *

 

OBWIESZCZENIE WOJEWODY ŁÓDZKIEGO
z dnia 30 stycznia 2006 r.
w sprawie ogłoszenia rozporządzenia porządkowego Nr 13/06 w sprawie obowiązku usuwania śniegu i lodu z obiektów budowlanych

Na podstawie art. 14 ust. 1 ustawy z dnia 20 lipca 2000 r. o ogłaszaniu aktów normatywnych i niektórych innych aktów prawnych (Dz. U. z 2005 r. Nr 190, poz. 1606) zarządzam ogłoszenie Rozporządzenia porządkowego Nr 13 / 06 Wojewody Łódzkiego z dnia 29 stycznia 2006 r. w sprawie obowiązku usuwania śniegu i lodu z obiektów budowlanych.

Wojewoda Łódzki
Helena Pietraszkiewicz

Autor artykułu:

Ludzie i figury Arcymistrzowie kombinacji

Saturday, January 28th, 2006

Ze słownika szachowego przypominamy jedno z podstawowych pojęć – kombinacja. Jest to manewr oparty na taktycznych elementach pozycji, połączony przeważnie z poświęceniem figury. Kombinacja jest forsownym manewrem, bo każde posunięcie stwarza konkretną groźbę lub groźbę usuwa. Jest najistotniejszym elementem piękna szachów. Piękno to wzrasta w przypadku, gdy składają się na nią posunięcia forsowne i tzw. ciche, niestwarzające wyraźnych gróźb. Podajemy trzy przykłady kombinacji, które ich autorów na trwałe wpisały do historii szachów.
Partia „nieśmiertelna” – takim mianem zwykło się nazywać partię Anderssen – Kieseritzky, graną w 1851 r. w Londynie Ale w literaturze szachowej spotykamy określenie „nieśmiertelnej” partii w połączeniu z innymi nazwiskami. Dla uniknięcia nieporozumień i dla szacunku dla wielkiego naszego mistrza Akiby Rubinsteina w naszej literaturze uznaliśmy za „nieśmiertelną” jedną z jego partii, której finał przypominamy na diagramie nr 1
Diagram ten przy fotografii jest częstym symbolem wielkiego Akiby. 1…. W:c3!! 23. gh4 Wd2!! 24. H:d2 G:e4+ 25. Hg2 Wh3!! I białe poddały się. Następuje mat w trzech ruchach: 26. Wf3 G:f3 27. Gd4 G:d4 i 28…. W:h2 mat.
Dwa następne diagramy przypominają wydarzenia sprzed 85 lat. Arcymistrz R. Reti (1889-1929 r.) rozegrał w Holandii w 1920 r. mały mecz z przyszłym mistrzem świata M. Euwe (1901-1981 r.), wygrywając trzy partie i jedną przegrywając. Ciekawostką meczu było dwukrotne poświecenie przez Retiego obu wież w dwóch kolejnych partiach. Przebieg pierwszej partii:
Obrona dwóch skoczków (M. Euwe – R. Reti): 1. e4 e5 2. Sf3 Sc6 3. Gc4 Sf6 4. d4 ed4 5.0-0 S:e4 6. We1 d5 7. G:d5 H:d5 8. Sc3 Ha5 9. S:d4 S:d4 10. H:d4 f5 11. Gg5 Hc5 12. Hd8+ Kf7 13. S:e4 fe4 14. Wd1 Gd6 15. H:h8 H:g5 16. f4 Hh4 17. W:e4. Diagram nr 2: 17…. Gh3! 18. H:a8 Gc5+ 19. Kh1 G:g2+ 20. K:g2 Hg4+ 21. Kf1 Hf3+ 22. Ke1 Hf2 mat.
Diagram nr 3. (R. Reti – M. Euwe): 10…. S:d5 11. S:d5 H:b1+ 12. Kf2 H:h1 13. G:e7 d6 14. G:d6 Sc6 15. Gb5 Gd7 16. G:c6 bc6 17. He2+ i czarne poddały się.
Diagram nr 4. Jak wygrać w pozycji, gdzie teoretycznie siły materialne są równe, pokazuje znane studium A. Troickiego (1924 r.). Jest to typowa gra „dobrego skoczka” przeciw „złemu gońcowi”. 1. Kh6 Kh8 2. Sh4 Kg8 3. Sf3! Kh8 4. Se5 Kg8 5. Sc6 Kh8 6. Se7 Gg8 7. Sg6 mat.
Co w klubach
Rozegrano kolejne rundy dolnośląskiej ligi szachowej. Wyniki 7. rundy: Gmina Radków – Miedź II Legnica 4:1, KSz Polanica Zdrój – Piast Bolków 3,5:1,5; Pogoń Oleśnica – LZS TOK Trzebnica 2,5:2,5; MKS Oława – MUKS MDK Wrocław 2,5:2,5; Hetman Wałbrzych – Polonia II Wrocław 3:2, Zebra Jaworzyna Śl. – Gigant Wrocław 5:0. W tabeli pierwsza liczba to punkty meczowe, druga – tzw. małe punkty: 1. Radków 13 (28), 2. Hetman 11 (24),
3. MKS Oława 11 (21), 4. Miedź II 9 (21), 5. Polonia II 9 (19),
6. Polanica Zdr. 9 (17), 7. Zebra 8 (20), 8. Pogoń 6 (18,5), 9. Gigant 6 (15,5), 10. MUKS 2 (12) 11. Trzebnica 0 (7), 12. Piast 0 (7).
Od kilku lat szachy na stale weszły do programu Otwartych Mistrzostw Wrocławia. Będzie to już ich 14. edycja. Mistrzostwa są imprezą otwartą, a startować mogą zawodnicy klubowi i amatorzy, w czterech grupach wiekowych. Organizatorem, już tradycyjnie na zlecenie Rady Miejskiej, jest klub Polonia Wrocław, ul. Ruska 47/48a. Inauguracyjna runda odbędzie się 13 marca br. W okresie letnim (lipiec i sierpień) proponujemy zorganizować otwarte turnieje na Morskim Oku, na Gliniankach, czy… na Pergoli. Propozycja warta rozpatrzenia.

Autor artykułu: Władysław Rudak