- Często mnie pytają, co czuję przez te wszystkie lata tworzenia. Myślę, że czuję niewypowiedzianą wdzięczność izadziwienie, że jesteśmy… Lecz to wasza miłość sprawia, że trwamy. Sprawia, że my – teatr czujemy się wyjątkowi. Jesteśmy Teatrem Odzyskanego Przymierza. Prawda to, że chcemy to przymierze odnawiać. Prawda to, że chcemy być Teatrem Witkacego. Prawda to, że chcemy, by był to teatr spotkań, rozmów istotnych, przeżyć dziwności istnienia – złożył przed wierną od lat publicznością deklarację Andrzej Dziuk, dyrektor wchodzącego w dorosłość i dojrzałość zakopiańskiego Teatru im. St. I. Witkiewicza, który w miniony weekend obchodził 21. urodziny. Za
Teatr Odzyskanego Przymierza, teatr spotkań, rozmów istotnych iprzeżyć metafizycznych wierna publiczność odwdzięczyła się listami idepeszami zżyczeniami, koszami kwiatów, oklaskami ipeanami na jego cześć. – Wśród tych zjawisk istotnych dla Zakopanego i wyznaczających tożsamość naszego miasta na pewno znajduje się Teatr Witkacego. Ina pewno nie na ostatnim miejscu! – podziękował za te 21 lat burmistrz Zakopanego, Piotr Bąk. Mimo uzyskania dojrzałości idorosłości, oni są ciągle młodzi, a my u nich czujemy się, jak usiebie wdomu. Iza to ich kochamy! – podkreślali wierni fani zakopiańskiego teatru. Gdzie tkwi tajemnica ich siły, świeżości i przyciągania – próbował znaleźć odpowiedź prof. Janusz Degler, znany wrocławski teatrolog, ojciec chrzestny “Witkacego”.
-Kiedy 21 lat temu, po premierze “Pragmatystów”, Andrzej poprosił mnie i Dziunię Micińską na scenę i ogłosił, że jesteśmy ojcami chrzestnymi tego Teatru, nie wierzyłem, że oni przetrwają więcej niż 2 sezony – wspominał podczas Urodzin prof. Degler. – Bowiem to miejsce jest fatalne dla teatru – mówił prof. Degler. – Żadna grupa teatralna tu nie przetrwała. Nawet Witkacemu, który założył Teatr Formistyczny, udało się go prowadzić tylko 2 lata. Sam powiedział, że jest to najgorsze miejsce dla teatru w świecie, bo na 2 przedstawienia przyjdzie publiczność, a reszta to chołota! I muszę tu dziś wyznać, że co roku, gdy otrzymywałem kolejne zaproszenia z Zakopanego, przyjmowałem to jako cud! Cud Świętego Witkacego. Który, choć często złośliwy, akurat dla tego zespołu okazał się łaskawy… Tuż przed zdumchnięciem 21 świeczek na torcie, dyrektor Dziuk, który od początku wierzył w Cud Świętego Witkacego, wypowiedział trzy życzenia, ufając, że i tym razem wszechobecny duch Mistrza sprawi cud. – Tadeusz Brzozowski napisał kiedyś, że ten teatr jest jego miłością i życzy mu, by trwał jak najdłużej. My też! I to jest pierwsze moje życzenie. Drugie przedkładam wszystkim władzom w Polsce, miłującym kulturę i teatr: budynek, który stał się naszym domem, wymaga kapitalnego remontu, niestety… – przypomniał dyrektor Dziuk. – Trzecie moje życzenie jest głębokim westchnieniem samego Witkacego: “Gwazder w nas (ach) niech nie mija. Zaklastrujmy wszelki kwas”… Nasza wierna publiczności: Warto żyć! Andrzej Dziuk podziękował Tatrom, za to, że uczą nas właściwej rzeczy miary, Witkacemu, że jest nieustającym źródłem inspiracji, Zakopanemu, za tradycję i że jest trudne i ciekawe. A przede wszystkim tym, którzy nie widzieli, a uwierzyli.
Autor artykułu: HALINA KRACZYŃSKA