GK. Dlaczego Panu tak przypadł do gustu pomysł Jarosława Kaczyńskiego z samorozwiązaniem parlamentu? Czy tego rodzaju jednomyślność podoba się również tzw. bazie członkowskiej i sympatykom SLD?
-Oczywiście. W naszej postawie nie ma nic nienaturalnego. Od początku rządów prawicy pokazujemy, że Prawo i Sprawiedliwość prowadzi Polskę w złym kierunku. Każdy dzień dłużej jest stratą dla Polski. Zgadzają się z tym wszyscy w opozycji, łącznie z Platformą Obywatelską. Z tym, że Platforma stosuje zasadę – im gorzej dla Polski, tym lepiej dla PO, a my kierujemy się zasadą – im gorzej dla Polski, tym gorzej dla ludzi. To trzeba przerwać.
GK. A może dlatego deklarujecie gotowość wsparcia PiS-u w samorozwiązywaniu, bo z góry wiadomo, że będzie za mało głosów do przeforsowania przedterminowych wyborów? A ich wynik mógłby być dla was korzystniejszy niż jesienią.
- My jesteśmy konsekwentni. Krytykujemy rząd, nie zgadzamy się z poczynaniami PiS-u. Uważamy, że prowadzą szkodliwą dla Polski politykę. Aktem, którym można to przerwać są wcześniejsze wybory. Wierzymy w mądrość Polaków, że w większym stopniu zaufają lewicy. Że nie dokonają wyboru między Polską liberalną a Polską PiS?u. Takich głupot w Sejmie i Polsce być już więcej nie może.
GK. Ale wasze notowania w sondażach nie są olśniewające, miewaliście i po ok.
5 proc. poparcia, czyli na granicy progu.
- Prosiłbym, byśmy mówili sprawiedliwie. Od dwóch miesięcy nie mamy poniżej 7-8 proc., a poparcie sięgało i 12 proc. Gdy połączymy wspólne siły i zmierzymy to razem-wychodzi nawet powyżej 15 proc. Te same ośrodki co dzisiaj dawały nam przed jesiennymi wyborami w granicach 5 proc. a mieliśmy 11 proc. Spodziewamy się lepszego wyniku.
GK. Zapowiedział Pan, że w razie przedterminowych wyborów lewica wystawi wspólną listę. Co to znaczy taka wspólna lista, z kim wspólna?
- Wspólna lista oznacza, że nie będzie podziału, który był, czyli dwóch list- SLD oraz SdPl z UP. Te ugrupowania będą startować z jednego wspólnego bloku. Prowadziliśmy zresztą takie uzgodnienia i rozmowy, kiedy prezydent Kaczyński wahał się czy rozwiązać czy nie parlament. Na naszych listach będą też osoby z organizacji pozarządowych, związków zawodowych, środowisk feministycznych, innych środowisk reprezentowanych na polskiej scenie społecznej, a także ludzie spoza świata bieżącej polityki. Bez względu na to czy do wyborów dojdzie szybko czy trochę później, będzie jedna wspólna lista lewicy.
GK. Mówi Pan o wspólnej liście. A jak się to ma do pomysłu z równoległym funkcjonowaniem dwóch partii wyłonionych z SLD – socjalliberalnej i lewicowej?
- To pomysł z piekła rodem, abstrakcyjny, odstający od rzeczywistości. Jestem po spotkaniu z ludźmi lewicy w jednym z powiatów w województwie lubelskim. Zapraszam pana Pilawskiego, który pisze o takich rzeczach w Trybunie, by zechciał spotkać się z tymi ludźmi i spróbował podzielić się z nimi swoimi pomysłami.
GK. Czy rozmawiał Pan z Aleksandrem Kwaśniewskim o jego ewentualnym wsparciu dla SLD w wyborach?
- Nie sądzę, by pan Aleksander Kwaśniewski jako były prezydent chciał się teraz czy w najbliższej przyszłości zaangażować czynnie, instytucjonalnie w bieżącą politykę. Aleksander Kwaśniewski na pewno dobrze życzy lewicy. Myślę, że będzie uczestniczył w dyskusjach i rozmowach na temat udziału lewicy w kreowaniu przyszłości Polski. Każde dobre słowo z jego strony, udział w merytorycznej debacie będzie dla nas wsparciem.
GK. A skoro mówimy o byłym prezydencie. Słyszy się, że może mieć kłopoty w związku z wystąpieniem ministra Ziobry do lubelskiej prokuratury apelacyjnej o wszczęcie śledztwa w sprawie tzw. nieprawidłowości w kierowanym przez Aleksandra Kwaśniewskiego Komitetecie ds. Młodzieży i Kultury Fizycznej.
- Pan minister Ziobro już pół roku temu zapowiadał rewolucję w polskim sądownictwie, polskiej prokuraturze. Chociażby 24-godzinne sądy. Różne rzeczy zapowiadał. Nie przedstawił żadnych projektów, nic nie wprowadził, nic nie zrealizował. Wykonuje teraz zasłonę dymną, gest polityczny wymierzony w byłego prezydenta. W sprawie, do której próbuje teraz wrócić minister Ziobro, wszystko zostało już pokazane i wyjaśnione. Zmieniały się rządy, zmieniali się prezesi NIK-u, ministrowie sprawiedliwości. Pan Ziobro, który też był kiedyś wiceministrem, nagle sobie o tym przypomniał. Potrzebował newsa, bo media zaczęły się interesować jego niezrealizowanymi zapowiedziami.
GK. Propozycję Andrzeja Leppera na falach Radia Maryja pozbawienia Pana funkcji wicemarszałka Sejmu też trzeba traktować w kategoriach newsów?
- Ale na drugi dzień się z niej wycofał.
GK. Co jednak nie musi oznaczać końca sprawy Pana obecności w prezydium Sejmu. Przemysław Gosiewski uzależnia wycofanie się PiS z pomysłu odwołania Pana z funkcji wicemarszałka od wycofania przez SLD starego wniosku o odwołanie marszałka Marka Jurka.
- Cała ta sytuacja jest dziwaczna i dla mnie niezrozumiała. Do pewnego momentu odbierałem ją jako próbę, by opozycja, by SLD przestało krytykować poczynania większości parlamentarnej. Takie straszenie jest niepoważne. Ja, nasz klub, nie chcemy uczestniczyć w różnego rodzaju targach i negocjacjach, które prowadzą poszczególne kluby koalicyjne. Wszystkie obowiązki związane z funkcją wicemarszałka wykonuję należycie, starannie. Robię to co do mnie należy. A że krytykuję, patrzę na ręce rządzącym? Będę to robił nadal, niezależnie od funkcji, którą będę sprawował w parlamencie.
GK. Wróćmy może jeszcze do sytuacji w SLD. Czy obecne kierownictwo partii zaprasza na swoje spotkania dawnych, tzw. historycznych liderów SLD, panów Oleksego, Millera, Cimoszewicza, Janika?
- Nie. Nie ma jakichś potajemnych spotkań, potajemnych rozmów. W partii funkcjonują platformy. Spotkaliśmy się w zeszłym tygodniu, była bardzo ciekawa dyskusja o programie. W czerwcu zostanie zakończona tocząca się obecnie debata na temat programu partii. Funkcjonują Rady Wojewódzkie, regularnie spotyka się Rada Krajowa. To są miejsca gdzie dyskutujemy. Rozmawiamy przede wszystkim o przyszłości Polski a nie tylko o sprawach partii, jak to było wcześniej.
GK. Podobno w SLD zamarło życie towarzyskie, nie ma spotkań koleżeńskich, imienin?
- Ja nie wydaję na Rozbracie żadnych ekstrabankietów. Jesteśmy partią skromych ludzi dla ludzi, a nie partią wystaw, bankietów etc…
GK. Swoją drogą, czy pamiętał Pan o niedawnych imieninach Józefa Oleksego?
- Tak, złożyłem mu życzenia. Trzeba szanować ludzi, z którymi się znamy, pamiętać, jeśli ktoś ma na przykład imieniny.
GK. I solenizant przyjął życzenia?
- Przyjął, a dlaczego miałby nie przyjąć?
Autor artykułu: rozmawiał Kazimierz Turkiewicz