Archive for May, 2006

Recital Krzysztofa Daukszewicza. Zbiorowa histeria… śmiechu

Wednesday, May 31st, 2006

Chojniczanie wychodząc z recitalu Krzysztofa Daukszewicza w Chojnickim Domu Kultury… trzymali się za boki, bo pozrywali je ze śmiechu. Warszawski satyryk dobrze pamiętał swój recital sprzed lat i dobre przyjęcie przez widownię, więc i tym razem zrewanżował się bogatym, dwugodzinnym programem. Przebiegał on zgodnie z dewizą – dla każdego coś dobrego. Nie zawiedli się widzowie oczekujący przebojowych piosenek, jak i najświeższych żartów. Tych drugich było zresztą bez liku. Ku zaskoczeniu wielu, Daukszewicz zaczął snuć anegdoty o menelach.
- To historie widziane moimi oczyma i zasłyszane od znajomych artystów – wyjaśniał autor. – Stanowią one treść mojej najnowszej książki „Meneliki, limeryki, epitafia sponsoruje ruska mafia”.
Artysta sam przyznał, ze najbardziej ujął go pewien znajomy menel:
- Jak zawsze poprosił mnie o złotóweczkę, a ja nie miałem drobnych, więc dałem mu 5 złotych – opowiadał Daukszewicz.- Obdarowany skomentował to zdaniem: “Gratuluje, widzę, że się panu polepszyło”.
I takimi anegdotami Dakuszewicz sypał jak z rękawa. A że opowiadał je niezwykle sugestywnie, salwy śmiech brzmiały właściwie bez przerwy. Zrobiło się tak wesoło, iż artysta poprosił niespodziewanie:
- Uspokójcie się, ja tu przyjechałem występować, a nie oglądać zbiorową histerię!
Widzowie nie wypuścili artysty zbyt łatwo ze sceny – dopiero po trzecim bisie. Koncert zorganizowała Promocja Regionu Chojnickiego, z tej artystycznej propozycji skorzystało ponad 250 widzów.

Autor artykułu: Tekst i zdjęcie Radosław Osiński

Gmina Chojnice. Włodarze kuszą ceną i miejscami pracy

Wednesday, May 31st, 2006

Nawet 20 tysięcy złotych za hektar ziemi, na której miałby powstać Zakład Zagospodarowania Odpadów, planują zapłacić włodarze miasta i gminy Chojnice. Na stworzenie go potrzebne jest 20-30 hektarów.

- Jak na razie jest to tylko pomysł – mówi Zbigniew Szczepański, wójt gminy Chojnice. – Wójt gminy Człuchów nie zgadza się na utworzenie zakładu w Kiełpinie, leżącym na jego terenie i zapisanym w Strategii Rozwoju Województwa Pomorskiego jako przyszły ZZO również dla miasta i gminy Chojnice. Szukamy więc innej lokalizacji.
Chojnicki zakład miałby powstać w gminie Chojnice – po prawej stronie drogi prowadzącej z Nieżychowic do Doręgowic. Władze czekają na sygnały od rolników, którzy byliby zainteresowani sprzedaniem swojej ziemi.
- W zakładzie może powstać około 20 miejsc pracy, które priorytetowo otrzymają mieszkańcy okolic – dodaje Szczepański.
Sołtysi wsi nie mają nic przeciwko utworzeniu ZZO.
- Śmieci muszą być gdzieś utylizowane, a jeśli wszystko będzie odbywało się zgodnie z prawem, nie będę miał żadnych zastrzeżeń – mówi Edmund Żychski, sołtys Doręgowic. – Cena za ziemię jest kusząca. Sądzę jednak, że grunty będzie trzeba kupić od kilku rolników.
- Zakład powinien być stworzony na uboczu – dodaje Józefa Kalinowska, sołtys Moszczenicy.
Aby utworzyć ZZO, potrzebne jest około 10 mln zł. Inwestycję, nawet w 80 procentach, może sfinansować Unia Europejska. Dotację łatwiej jest uzyskać, gdy z zakładu będzie korzystało ponad 100 tysięcy osób. Dlatego też ZZO miałby obsługiwać nie tylko miasto i gminę Chojnice, ale i sąsiedni powiat tucholski. Chojnickie władze prowadzą rozmowy z tamtejszymi samorządowcami, którzy wspólnie zarządzają wysypiskiem w Bladowie (gm. Tuchola). To w jego miejscu proponowano stworzenie ZZO. W sprawie nie zapadły jednak żadne decyzje.
- Wydaje mi się, że z powodu zbliżających się wyborów tucholscy włodarze nie chcą poruszać tematu wywozu obcych śmieci na teren ich samorządu – mówi Zbigniew Szczepański.
Zabierz głos w sprawie!

Autor artykułu: (aw)

Budują przedszkole

Wednesday, May 31st, 2006

Skoro miasto nie ma pieniędzy na inwestycje, a jest okazja do zarobienia, to wykorzystamy ją – pomyśleli i postanowili… wybudować w Gdańsku przedszkole.

Beata i Maciej Majewscy chcą zbudować przedszkole od podstaw: kupić bądź wydzierżawić działkę, postawić budynek i urządzić w nim placówkę nawet dla setki dzieci.
- Jeszcze się zastanawiamy nad jego rozmiarami. W każdym razie chcemy, aby projekt zakładał możliwość rozbudowania obiektu, na wszelki wypadek – mówi Beata Majewska.
Placówka ma powstać w Zakoniczynie. Na tym młodym, wciąż rozbudowującym się osiedlu, nie ma ani jednego przedszkola. Zresztą na sąsiednich Łostowicach i Ujeścisku także. Państwo Majewscy mogą więc liczyć na sukces, a wręcz są na niego skazani. – W lutym przeprowadziłam się z Gdyni do Gdańska, na Łostowice. Niebawem znalazłam w skrzynce list, w którym prezydent gratulował mi zamieszkania w pięknym mieście nad Motławą. Bardzo to było miłe. Radość przeszła mi, gdy zaczęłam szukać przedszkola dla swojego dziecka. W Gdyni nie było z tym kłopotów – opowiada świeżo upieczona gdańszczanka.
Kobieta obdzwoniła kilkanaście placówek w całym południowym i centralnym Gdańsku. Żadne nie było w stanie – z braku miejsc – zaopiekować się jej synem: – Usłyszałam, że nie mam szans ani teraz, ani po wakacjach – mówi kobieta.
- U nas jest osiemdziesiąt miejsc, na wrzesień przyjęliśmy 214 podań – usłyszeliśmy od Ewy Słomińskiej, dyrektor przedszkola przy ul. Bednarskiej.
- Dla 10 tysięcy dzieci w wieku przedszkolnym mamy 6,5 tysiąca miejsc w placówkach – mówi Regina Białousów, pełniąca obowiązki szefa gdańskiego Wydziału Edukacji. – Według naszych szacunków, to liczba wystarczająca, tyle że zbyt wiele przedszkoli funkcjonuje na Przymorzu czy Żabiance, a z kolei brakuje ich w młodych dzielnicach. Nie mamy w tej chwili pieniędzy na wybudowanie tam placówek. Dlatego gorąco popieramy propozycję państwa Majewskich. Wysłaliśmy nawet do odpowiedniego wydziału list z poparciem dla ich starań o grunt – dodaje.
Jeśli wszystko pójdzie po myśli inwestorów, przedszkole przy ul. Wieżyckiej ma szansę ruszyć we wrześniu przyszłego roku. Jeśli się uda, to państwo Majewscy myślą o budowie przedszkoli na Łostowicach i Ujeścisku.

Autor artykułu: Anna Kisicka

Kradzieże i wypadki

Tuesday, May 30th, 2006

Dnia 29.05.2006 r. o godz. 18.51 na 213 km autostrady A4 nitka na Wrocław, kierowca TIR-a najechał na malujących pasy na jezdni pracowników obsługi autostrady. W wyniku wypadku ranny został pracownik obsługi autostrady oraz kierowca Tira, który uderzył w maszynę do malowania pasów. Ruch odbywa się jednym pasem ruchu.

W nocy z 25 na 26 maja na ulicy Chełmskiej w Opolu skradziono samochód marki Seat Cordoba. Złodzieja poszukują policjanci z II KP w Opolu a straty to 30 tys. zł. Zaś ok. 1 w nocy 26 maja nieustalony sprawca skradł samochód marki Volkswagen Passat. Kradzież miała miejsce w Zawadzkiem. Tym razem wartość straty to 66 tys. zł.

Autor artykułu: www.info.opolska.policja.gov.pl

Wypadek na trasie Bielice – Bąkowice

Tuesday, May 30th, 2006

28 maja w godz. popołudniowych 50-letni mieszkaniec Bielic kierujący samochodem Ford Escort na prostym odcinku drogi na trasie Bielice – Bąkowice, jechał za szybko. To spowodowało, iż stracił panowanie nad pojazdem, w wyniku czego zjechał na prawe pobocze i uderzył w drzewo.

Świadek wypadku (również mieszkaniec Bielic) przewiózł poszkodowanego do miejsca zamieszkania, gdzie pozostawił go bez opieki w jego domu. Następnie wraz z synem poszkodowanego powrócili na miejsce zdarzenia i przeciągnęli uszkodzony samochód ciągnikiem rolniczym na teren niezamieszkałej posesji.

W tym czasie prawdopodobnie w wyniku odniesionych obrażeń ciała poszkodowany zmarł w mieszkaniu. Świadek wypadku został zatrzymany do wyjaśnienia przez policjantów z KPP w Namysłowie, którzy prowadzą postępowanie w tej sprawie.

Autor artykułu: www.rzecznik.opolska.policja.gov.pl

Policja rozbiła gang złodziei samochodów

Monday, May 29th, 2006

Śląscy policjanci rozbili gang specjalizujący się w kradzieżach i legalizacji drogich samochodów. Według ustaleń śledztwa, ta działająca na południu Polski grupa ukradła około 400 aut.

Terenem działania grupy był rejon południowej Polski – głównie województwa: śląskie, małopolskie i opolskie. Przestępcy specjalizowali się w kradzieży wartościowych pojazdów drogich marek. W skład grupy wchodzili dwaj elektronicy, 30-letni zabrzanin i 34-latek z Będzina, którzy wspomagali złodziei swą wiedzą z zakresu pokonywania najnowszych zabezpieczeń i fałszowania danych w komputerach pokładowych skradzionych aut. Używali własnoręcznie skonstruowanych elektronicznych urządzeń i napisanych przez siebie programów komputerowych.

Do ubiegłego piątku policjanci zatrzymali łącznie 12 osób: mieszkańców Katowic, Sosnowca, Bielska-Białej i Będzina – ośmiu zostało już tymczasowo aresztowanych. Prowadzący sprawę funkcjonariusze ze śląskiej “samochodówki” zebrali informacje o co najmniej 500 przestępstwach dokonanych przez zatrzymanych – w tym o 400 skradzionych samochodach. Policjanci zabezpieczyli dotąd 6 skradzionych samochodów, stanowiska komputerowe z czytnikami do programowania modułów samochodowych, zerowania liczników i kodowania kluczyków. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono samochody podejrzanych (Audi A-8 Quattro, Mitsubishi Carisma, VW Passat), a także sprzęt RTV i gotówkę w kwocie 140.000 zł. Za kradzieże, paserstwo i pomoc w przestępstwach zatrzymanym może grozić do 10 lat więzienia.

Jak ustalili prowadzący sprawę zatrzymani ostatnio elektronicy współpracowali także z innymi grupami przestępczymi z kraju i zza granicy, świadcząc odpłatnie “usługi” z zakresu swej specjalności. M.in. wspomagali swą wiedzą grupę ze Śląska, która na przełomie 2005 i 2006 r. skradła kilka luksusowych aut i motocykli. Policjanci prowadzący tę sprawę odzyskali już pięć samochodów: Toyotę Land Cruiser, Toyotę Rav 4, BMW X5, BMW 3 Cabrio, VW Passata i motocykl marki Kawasaki, łącznej wartości niemal 1.000.000 zł. Obie sprawy są rozwojowe, policjanci z Wydziału dw. z Przestępczością Samochodową planują kolejne zatrzymania.

Autor artykułu: www.policja.katowice.pl

Markety także w sadach

Monday, May 29th, 2006

Już nie tylko sady i zieleń – ulica Szujskiego zmienia swój charakter. Są tu planowane dwie inwestycje – na części sadów sąsiadujących zulicą Rolniczą mają powstać dwa markety. Budowa jednego już się rozpoczęła. Jego właścicielem będzie sieć Lidl.

Powierzchnia sklepu będzie wynosiła około 1800 metrów kwadratowych. Na taki obiekt nie jest potrzebne specjalne pozwolenie, jak w przypadku wielkopowierzchniowych centrów handlowych, takich jakie ma powstać choćby przy ul. XVI Pułku Piechoty. Wystarczy decyzja zgodna z ogólnymi kierunkami zagospodarowania przestrzennego. Budowa marketu Lidla już się zaczęła. Natomiast na drugim końcu sadów planowany jest kolejny supermarket. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że zamierza tam zainwestować “Biedronka”. Zmieni się też sama ulica Szujskiego, wzdłuż której mają powstać parkingi.

Autor artykułu: (AB)

Czerwona róża na pustym krześle

Monday, May 29th, 2006

W minioną sobotę na nabożeństwie w bazylice św. Małgorzaty został poświęcony sztandar Klubu Miejskiego Stowarzyszenia Honorowych Dawców Krwi RP w Nowym Sączu. Celebrujący liturgię kapłan mówił o ogromnym poświęceniu krwiodawców dla ratowania życia.

Uroczystość zgromadziła delegacje SHDK RP z całego kraju na czele z prezesem Jerzym Maksymowiczem z KWK “Wujek” w Katowicach. Byli też krwiodawcy z Jedlicza, Kłocka, Polic, a nawet Białegostoku. Nie zabrakło wypróbowanego przyjaciela klubu, radnego Józefa Hojnora. Po południu w Barcicach odbyła się akademia, na której dwudziestu sądeckich krwiodawców zostało udekorowanych Złotą, Srebrną i Brązową Odznaką SHDK RP. Przy złożonych stołach w Barcicach jedno miejsce pozostało puste. Na krześle położono czerwoną różę na znak pamięci o zmarłej tragicznie w kwietniu br. Iwonie Pawłowskiej, wiceprzewodniczącej klubu sądeckiego, sekretarz Rady Głównej Stowarzyszenia. – Włożyła wiele pracy w przygotowanie tej uroczystości, cieszyła się z tego sztandaru i nie doczekała… – mówili z żalem koledzy i koleżanki Iwony. Prężnie działającym Klubem Miejskim SHDK RP w Nowym Sączu, który ma siedzibę w budynku przychodni lekarskiej przy ul. Kazimierza Wielkiego 9, kieruje Maciej Chełmecki. Klub zrzesza 181 krwiodawców, w tym kilkanaście młodych kobiet, co jest rzadkością w tym środowisku. Sądeccy krwiodawcy są na każde zawołanie. Oddają krew dla ofiar wypadków samochodowych i innych tragicznych zdarzeń, a także podczas ogólnopolskich akcji SHDK RP. W 2005 r. ofiarowali aż 80 litrów bezcennego leku! – Przy tej szczególnej okazji pragnę za pośrednictwem “Gazety Krakowskiej” serdecznie podziękować firmom, które wspierają naszą działalność. Są to Real, Sita, Bugański, Mobruk, Górhut, Florian Podkarpacie, Bartex i Kier – mówi Maciej Chełmecki.

Autor artykułu: (HSZ)

Kolejne kamery w centrum miasta

Monday, May 29th, 2006

Jest ich już sześć. Dwie na Rynku, dwie na ulicy Krakowskiej, jedna przy ulicy Mickiewicza ijedna przy Urzędzie Skarbowym – abędą kolejne trzy. Kamery monitorujące ruch w centrum miasta coraz częściej obserwują chrzanowian. Zwykle służą one do kontrolowania porządku i korzysta z nich głównie policja. Jednak już niedługo na Rynku pojawi się trzecia kamera, z której korzystać będą mogli sami chrzanowianie. Nie będzie służyć policji, ale mieszkańcom, którzy będą mogli oglądać z niej obraz przez internet.

Chodzi o taką samą kamerę jak do monitoringu – obrotową (360 stopni wpoziomie i180 stopni w pionie), dualną (tzn. działającą i w dzień, i w nocy), z 23-krotnym zoomem, pozwalającym zajrzeć w dokładnie każde miejsce na Rynku. Na stronie Urzędu Miejskiego już wkrótce pojawi się link, skierowujący na stronę zobrazem zkamery. Nie będzie można samemu sterować ruchem obiektywu, ale opracowany zostanie cykl pracy kamery, dzięki któremu będzie wiadomo, kiedy dokładnie pokazane zostanie dane miejsce. – Ma to być kamera przyjazna ludziom. Ma służyć mieszkańcom Chrzanowa, którzy wyjechali daleko poza granice miasta, a chcieliby je znów zobaczyć oraz dla tych, którzy będą się chcieli skontaktować z kimś daleko i po prostu umówią się pod okiem kamery na konkretną godzinę, żeby pomachać – mówi burmistrz Chrzanowa, Ryszard Kosowski. Zapowiada, że kamera marejestrować wszystkie ważniejsze wydarzenia, które będą dziać się na Rynku.

Autor artykułu: (ANK)

Słupsk. Prezydent miasta stanął przed sądem

Saturday, May 27th, 2006

Przed Sądem Rejonowym w Słupsku stanął w piątek prezydent Słupska Maciej Kobyliński jako oskarżony o znieważenie i pomówienie funkcjonariusza publicznego, wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej Mirosława Pająka. Grozi mu nawet do roku więzienia.

Pająka prezydent miał obrazić dwa razy – raz podczas komisji Rady Miejskiej, potem podczas sesji RM. 21 grudnia 2004 r. posiedzenie komisji budżetowej zakończyło się awanturą i “ucieczką” radnego przed prezydentem. Wtedy z ust Macieja Kobylińskiego miały paść słowa: “Ja z tym chamem nie będę rozmawiał” oraz “Pan jest psychiczny”. W marcu 2005 r. podczas sesji Kobyliński powiedział do Pająka: “za złodziejstwo wyrzuca się z pracy”, nawiązując do pracy radnego w Wojewódzkim Zakładzie Komunikacji, któremu prezydent kiedyś szefował.
- Radny został znieważony i narażony na utratę zaufania, niezbędnego do pełnienia mandatu – uzasadnia prokurator Jarosław Kilkowski z Prokuratury Okręgowej w Toruniu. Zajęła się ona sprawą na wniosek Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, aby uniknąć ewentualnego wpływu na przebieg śledztwa.
Prezydent Kobyliński odmówił wczoraj składania wyjaśnień oraz odpowiadania na pytania sądu. Jego pełnomocnik mecenas Krzysztof Lasoń złożył wniosek o zbadanie treści nagrań z obrad rady, na których doszło do wymiany zdań. – Uważam, że prezydent został słownie sprowokowany – dodaje Lasoń.
Mirosław Pająk, jak mówi, wstydzi się za prezydenta.
- To wstyd i dla mnie i dla tego człowieka – zżyma się Pająk. – Dla niego, bo zrobił to, co zrobił. Dla mnie, bo jest prezydentem Słupska, który powinien być autorytetem.
Sąd odroczył rozprawę do 30 czerwca.

Autor artykułu: Marcin Kamiński