Odbudowa spalonego dachu świątyni

November 21st, 2006

Jutro minie dokładnie pół roku od pożaru, który zniszczył dach kościoła św. Katarzyny w Gdańsku. Dotąd udało się zbudować tymczasowe pokrycie nad korpusem głównym kościoła. W ciągu najbliższych dwóch tygodni ruszy budowa docelowego dachu nad prezbiterium.

Zanim prezbiterium świątyni przykryje dach, trzeba jednak odbudować zniszczony przez pożar gzyms. Ceglane kształtki, wykonane na specjalne zamówienie w Gniewie, przyjadą do Gdańska w tym tygodniu. W kolejnym rozpocznie się montaż samej konstrukcji dachu ze stalowych elementów. Zostaną zamontowane i przykryte folią do połowy grudnia. W ten sposób prezbiterium będzie zabezpieczone przed deszczem i śniegiem.
Wiosną ruszy układanie dachówki. Wtedy także rozpoczną się prace przy naprawie hełmu przykrywającego wieżę kościoła.
Tymczasem na ukończeniu jest już śledztwo w sprawie pożaru kościoła. Gdańska prokuratora czeka jeszcze na ostateczną opinię strażaków.
Przesłuchano już wszystkich świadków – m.in. gospodarzy kościoła, osoby pracujące w świątyni feralnego dnia oraz tych, którzy wykonywali, bądź przygotowywali dokumentację wcześniejszych prac remontowych. Śledczy dysponują także ekspertyzami fizykochemicznymi, elektrotechnicznymi. Czy, a jeśli tak to komu mogą być przedstawione zarzuty, jeszcze nie wiadomo. Przypomnijmy, że dekarze pracujący na dachu świątyni, przyznali, że palili tam papierosy.

Autor artykułu: (amk, Max)

Gmina Dziemiany. Uczniowie będą jeździć do Parku Wodnego w Chojnicach

November 21st, 2006

Uczniowie z gminy Dziemiany nie mogą narzekać na brak atrakcji. Również w tym roku szkolnym będą bowiem jeździć do Parku Wodnego w Chojnicach.
- Akcja organizowana jest już po raz trzeci – mówi Dariusz Turzyński, dyrektor Ośrodka Kultury w Dziemianach. – Współpraca z parkiem układa się bardzo dobrze. Korzystamy z ich usług m.in. ze względu na najniższy koszt dojazdu. Oni zaś chętnie uczestniczą w naszych imprezach, np. Dniach Dziemian. Warto dodać, że w koszulkach Parku Wodnego w Chojnicach gra drużyna Kaliszanka Dziemiany, która już wiosną może liczyć na nowe stroje.

Z wyjazdów skorzysta nie tylko młodzież z gimnazjum w Dziemianach, ale też uczniowie szkół podstawowych z całej gminy.
- Dzięki wyjazdom na basen uczniowie pracują nad stylem pływania, uczą się prawidłowych zachowań w wodzie – dodaje Dariusz Turzyński. – Latem swoje umiejętności mogą prezentować na kąpielisku w Dziemianach.
Park Wodny w Chojnicach współpracuje z 36 gminami naszego regionu.
- Gmina Dziemiany jest jedną z najmniejszych, ale najaktywniejszych pod względem realizowania programów rekreacji i powszechnego programu nauki pływania – mówi Mariusz Paluch, prezes Parku Wodnego w Chojnicach. – Już kolejny rok gmina Dziemiany korzysta z naszych usług. Często dużo większe gminy przeznaczają mniej uwagi i mniejsze środki na profesjonalną naukę pływania. Gmina dba o rozwój psychofizyczny dzieci. Na pochwałę w tym względzie zasługuje Dariusz Turzyński.

Autor artykułu: (SURA)

30-latek polubił noclegi w komendzie

November 20th, 2006

Ciepłe i bezpieczne noclegi w komendzie policji polubił najwyraźniej 30-letni chojniczanin, który w ciągu ostatnich miesięcy kilkakrotnie gościł tam w celu wytrzeźwienia.

Pierwsze zgłoszenie w sprawie niesfornego mieszkańca policjanci otrzymali 11 sierpnia. Mężczyzna najpierw awanturował się na dworcu PKP, potem położył się na jezdnię i wykrzykiwał wulgaryzmy. 2 listopada znów dał o sobie znać. Tym razem wszczął awanturę w jednej z placówek pomocy społecznej. Kiedy usłyszał, że wezwana została policja, wybiegł na zewnątrz. Widząc policyjny patrol, próbował uciekać. Był agresywny.
Rekord pobił jednak 13 listopada, kiedy trafił do komendy dwukrotnie – ok. 1.30, a następnie o 20.30. Pijany dobijał się do jednego z mieszkań przy ul. Staroszkolnej. 14 listopada natomiast funkcjonariusze zauważyli go leżącego na chodniku.
- Za swoje wybryki mężczyzna zapłacił 8 mandatów, opiewających na łączną kwotę około 950 złotych – mówi Sylwia Neubauer, oficer prasowy chojnickiej KPP. – Dodatkowo, każdy z noclegów w Pomieszczeniu dla Osób Zatrzymanych kosztował go 107 złotych.

Autor artykułu: (OLA)

Malbork walczy o eskaemkę

November 20th, 2006

Region. Do Malborka walczącego o zatrzymanie „eskaemki” dołączyło Stare Pole
Pracodawcy nie przymkną oka na godzinę

Pasażerowie z Malborka i okolic walczą o utrzymanie kursowania pociągów SKM na trasie Trójmiasto – Elbląg. Nie chcą spóźniać się do pracy ani z niej rezygnować tylko dlatego, że pominięto ich w nowym rozkładzie jazdy.
W Malborku codziennie przybywa osób popierających protest przeciw wycofaniu się Szybkiej Kolei Miejskiej z terenów zawiślańskich. Akcję wśród pasażerów “kolejki” zainicjował mieszkaniec tego miasta, Jerzy Fulara. Wystąpił ostatnio przed kamerami Polsatu, który po naszych publikacjach również zdecydował się na nagłośnienie problemu podróżnych z tej części Pomorza. Po 10 grudnia – na co nie chcą się zgodzić pasażerowie – SKM ma zniknąć z trasy Tczew – Elbląg. Za to zostaną uruchomione kursy z Gdańska do Słupska.
- To sprawa polityczna, że SKM będzie teraz obsługiwać trasę Trójmiasto – Słupsk, by zadowolić słupszczan – twierdzi Włodzimierz Załucki, wójt Starego Pola, gminy leżącej na granicy województw pomorskiego i warmińsko-mazurskiego. – Dobrze, że Malbork rozpoczął ten bój. Ale my również nie jesteśmy zachwyceni tym, co nam proponuje samorząd województwa, jeśli chodzi o kursowanie pociągów. Co roku walczymy o to samo. W 2005 roku zebraliśmy ponad 1000 podpisów pod petycją, by mieszkańcy Starego Pola mieli możliwość dojazdu do pracy na godz. 6 do Elbląga i Trójmiasta.
Teraz wójt Załucki ponownie napisał pismo do Urzędu Marszałkowskiego. – Przecież żaden pracodawca nie zgodzi się, by pracownik zjawiał się w pracy godzinę później, bo nie ma czym dojechać – tłumaczy.
- Nie stawiamy żadnych przeszkód, aby połączenia na trasach do Elbląga i Malborka były obsługiwane przez SKM. Jednak ta decyzja leży w rękach zarządu SKM, który przy podejmowaniu decyzji powinien również brać pod uwagę opinię swoich dotychczasowych klientów – twierdzi Jakub Cichosz z Urzędu Marszałkowskiego.

Autor artykułu: ANNA SZADE

Na inwestycje Sopot planuje wydać 139 mln zł

November 20th, 2006

139 mln zł – tyle pieniędzy planuje wydać w przyszłym roku gmina Sopot na inwestycje, czyli o około 60 mln zł więcej niż planowane w 2006 roku

Na budowę hali na granicy Gdańska i Sopotu planuje się wydać 90 mln zł, na gospodarkę wodno-ściekową 21 mln zł. 4 mln zł planuje się przeznaczyć na inwestycje drogowe. 2 mln zł zarezerwowano na termomodernizację budynków oświatowych, a 600 tys. na rozpoczęcie przebudowy domu pomocy społecznej. Milion złotych pochłonie modernizacja Opery Leśnej a 800 tys. prace projektowe dot. tunelu pod al. Niepodległości. 1 mln 600 tys. zarezerwowano na Staw Reja, a na przystań rybacką około 3 mln zł.
Skąd się biorą dochody miasta
dochody własne – 133,5 mln zł – wśród nich do najistotniejszych należą: udziały w podatkach dochodowych (ponad 53, 5 mln zł), dochody ze sprzedaży nieruchomości (34 mln 600 tys. zł), podatki i opłaty lokalne (prawie 20 mln zł)
dotacje z budżetu centralnego – 57 mln 826 tys. zł – na zadania gminne (8 mln 840 tys. zł), na zadania powiatowe (2 mln 885 tys. zł), na podstawie porozumień z Gdańskiem na budowę hali (13 mln 187 tys. zł), na podstawie porozumień między jednostkami samorządowymi (1 mln 387 tys. zł), dotacja z Ministerstwa Sportu (31 mln 525 tys. zł)
środki bezzwrotne z UE – 23 mln 586 tys. zł
subwencje, czyli na konretne cele – 26 mln 115 tys. zł
Sopot spłaca kredyty
kredyt na przebudowę i modernizację przystanku SKM Sopot Kamienny Potok – do spłaty ok. 13 mln zł
kredyt na inwestycje komunalne – budowa Komendy Policji Miejskiej i budynku komunalnego przy ul. Malczewskiego – do spłaty 2 mln zł
pożyczka z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska na projekt związany z gospodarką wodno-ściekową – do spłaty 1 mln 600 tys. zł.
W 2007 r. planuje się zaciągnąć około 16 mln zł. 7 mln zł będzie to wkład własny w projekty unijne, 7 mln na prefinasowanie, a 2 mln na termomodernizację budynków oświatowych.

Autor artykułu:

Do kogo dzwonią ludzie Kurskiego?

November 18th, 2006

Ludzie Jacka Kurskiego (PiS) próbują podkupić radnych sejmiku wojewódzkiego z PO, aby przejąć większość – twierdzi marszałek Jan Kozłowski i szef PO na Pomorzu. Nie chce mówić nic więcej. Poseł Kurski wszystkiemu zdecydowanie zaprzecza.

Platforma ma w Sejmiku samodzielną większość (18 na 33 radnych). Blok “Solidarne Pomorze” (PiS, Samoobrona, PSL) ma 14 radnych, a jednego Lewica i Demokraci. Teoretycznie, blokowi firmowanemu przez posła Jacka Kurskiego, szefa kampanii wyborczej PiS w okręgu gdańskim, brakuje do większości trzech głosów. O “podchodach” słyszał radny lewicowy Piotr Gontarek. – Ja żadnych telefonów jednak nie miałem – zastrzega.
Nieoficjalne informacje o próbach rozmów z radnymi PO usłyszeliśmy z kilku źródeł. Radnych, którzy mieli otrzymywać takie telefony też ma być kilku. M.in. były poseł AWS Jan Kulas, który w ub.r. chciał startować z list PO do Sejmu, ale nie otrzymał na nich miejsca.
- Pan Kurski do mnie nie dzwonił, nie ma po co – skomentował pogłoski Kulas.
Wczoraj radni zostali poinformowani, że termin pierwszej po wyborach sesji Sejmiku został wyznaczony wstępnie na środę.
- Zarzuty PO o politycznej korupcji są śmieszne – podkreśla zdecydowanie Jacek Kurski. – Wybory zdecydowały, że rządzić będzie ta partia.
Tymczasem emocje w Sejmiku wzbudza też projekt ustawy o rozwoju regionalnym. Zakłada on możliwość wetowania przez wojewodów decyzji w sprawie unijnych projektów, które będzie podejmował samorząd.
Marszałek Jan Kozłowski zarzuca, że ludzie posła Jacka Kurskiego usiłują przeciągnąć na swoją stronę świeżo wybranych radnych Sejmiku. – Korupcja polityczna? Ze strony PO to brzmi niepoważnie – odpowiada Kurski.
Według marszałka w „podchodach” Kurski nie uczestniczy bezpośrednio – robi to przez pośredników. Poseł PiS zdecydowanie zaprzecza.
- Na początku poprzedniej kadencji to PO rozbijała inne kluby w Sejmiku, to ich styl – twierdzi Jacek Kurski.
Chodzi mu przejście na stronę marszałka Kozłowskiego Jacka Głowacza. Do Sejmiku dostał się w 2002 r. jako jeden z trzech radnych LPR (w tej partii był wtedy też Kurski). Głowacz został wicemarszałkiem na początku kadencji, a Liga się go pozbyła. Przedstawiciele PO z kolei odpowiadają z kolei, że Kurski na początku poprzedniej kadencji paktował nawet z SLD (pomorskim baronem był wtedy Jerzy Jędykiewicz) przeciwko ówczesnej koalicji PO-PiS
Kurski w tegorocznej kampanii – aby wygrać w Sejmiku – działał w myśl zasady „wszyscy przeciwko PO”. Dziś mówi o pechu.
- Samodzielną większość w Sejmiku PO dały głosy oddane na Krajową Partię Emerytów i Rencistów – ubolewa poseł PiS. – Gdyby oni szli z nami, to “Solidarne Pomorze” (PiS-Samoobrona-LPR-PSL-red.) miałoby większość.
Zdaniem niektórych naszych rozmówców z PO, nawet gdyby ludzie Kurskiego próbowali “podkupić” radnych Sejmiku z ich partii nic z tego nie wyjdzie.
Emocje samorządowców wywołuje nie tylko powyborcza gorączka. Nie mniejsze powoduje projekt ustawy o rozwoju regionalnym, która ich zdaniem daje zbyt wiele kompetencji wojewodom.
Ludzie Kurskiego próbują kupować naszych radnych

Rozmowa z Janem Kozłowskim, marszałkiem województwa i szefem PO w regionie
- Skąd ma pan informacje, że ludzie Jacka Kurskiego próbują “podkupić” radnych PO w Sejmiku Pomorskim, aby uzyskać większość?
- Mogę jedynie potwierdzić, że mam takie informacje z dwóch źródeł.
- Co to za źródła?
- Nie mogę powiedzieć, bo obiecałem tym osobom dyskrecję.
- Kto próbuje „kupować”?
- Poseł w tym nie uczestniczy, robi to przez pośredników, tylko tyle mogę powiedzieć.
- Rozumiem, że obawia się pan, iż jeśli PiS nie uda się przejąć większości w Sejmiku to na Pomorzu sposobem walki z PO może stać się ustawa o rozwoju regionalnym, która ma dać prawo weta wojewodom wobec decyzji marszałków o podziale środków z Unii Europejskiej?
- Ta ustawa jest bublem. Spowoduje ponowną centralizację kraju, a nie rozwój samorządów. Owszem, obawiam się, że może spowodować zablokowanie wykorzystania środków unijnych przez samorządy. Chcę podkreślić, że w naszym województwie moja współpraca z obecnym wojewodą układa się dobrze. Ale potrafię sobie łatwo wyobrazić sytuację, w której zostanie on wymieniony na jakiegoś „politruka”, który będzie blokował wszelkie inicjatywy z powodów politycznych.
- Dlaczego z powodów politycznych? Przecież to rząd odpowiada ostatecznie za wykorzystanie pieniędzy z Brukseli.
- Rząd będzie decydował o podziale ponad 70 proc. środków, jakie otrzymamy w latach 2007-13. Wolałbym, aby zajął się właśnie tym, a nie konstruowaniem przepisów, które dają mu kontrolę nad środkami, którymi mają dysponować samorządy.
- Jednak przedstawiciele PiS zapewniają, że weto ma być używane tylko w przypadkach błędów merytorycznych w projekcie. Jako przykład na Pomorzu wymieniana jest hala widowiskowo-sportowa na granicy Gdańska i Sopotu…
- Właśnie! Mówi o tym poseł Kurski. Tyle, że to jest przykład kompletnie nie trafiony. Powodem, dla którego stoi budowa hali, nie jest źle przygotowany projekt, ale fatalna ustawa o zamówieniach publicznych. Byłoby lepiej, gdyby rząd zajął się poprawieniem takich przepisów.
Kupowanie? Wybory są rozstrzygnięte

Rozmowa z gdańskim posłem PiS Jackiem Kurskim
- Próbuje pan “kupić” radnych PO z Sejmiku, aby zyskać w nim większość?
- Gdyby choć 10 proc. tego co się o mnie mówi było prawdą… Absolutnie nie kupuję. Wybory na Pomorzu są rozstrzygnięte, rządzić będzie PO.
- PiS próbuje się zemścić za wynik wyborczy i przegraną w sejmikach wojewódzkich, dając wojewodom do ręki prawo weta przy decyzjach marszałków o podziale pieniędzy na projekty finansowane z Unii Europejskiej?
- Takie argumenty są nonsensem. Zresztą PiS jest gotowy do koalicji i jestem przekonany, że w połowie sejmików w Polsce będziemy współrządzić. Ta propozycja ma charakter obiektywny i jest potrzebna. Marszałkowie nie są “duchami świętymi” i też podejmują błędne decyzje. Takie błędy były popełniane również na Pomorzu.
- Co konkretnie ma pan na myśli?
- Chociażby to, co podnosiliśmy w tej kampanii wyborczej – czyli budowa hali widowiskowo-sportowej na granicy Gdańska i Sopotu. To był projekt fatalnie przygotowany, oparty na utopijnych założeniach, co moim zdaniem potwierdzają obecne problemy z jego realizacją. Tu zastosowanie weta przez wojewodę byłoby zasadne.
- A takie projekty jak obwodnica południowa Gdańska czy remont Podwala Grodzkiego w Gdańsku mogłyby zostać zawetowane?
- To są potrzebne projekty, nie widzę powodów dla których miałyby być wetowane. Inna sprawa to na przykład sposób prowadzenia remontu Podwala.
- A ile obiektywizmu zachowają wojewodowie z PiS w województwach rządzonych przez marszałków z PO, wetując ich decyzje?
- Nie widzę powodów, dla których mieliby używać weta z powodów politycznych. Za to możliwość użycia przez nich weta ma taką zaletę, że wymogłoby to od samorządu częstszych konsultacji i lepszego przygotowania projektów.

Autor artykułu: Michał Lewandowski

Wernisaż wystawy “Gdynia i gdynianie”

November 18th, 2006

Prawie sto klisz fotograficznych, zamocowanych u sufitu. Na każdej po trzy zdjęcia – takie liczące sobie kilkadziesiąt lat, ale też i takie zrobione kilka miesięcy temu.

Zdjęcia szczególne, bo nadsyłane od kilku miesięcy przez Czytelników do redakcji “Dziennika Bałtyckiego”. Na wernisaż wystawy „Gdynia i gdynianie” oraz „Gdynia tradycyjnie nowoczesna” przyszły w czwartek wieczorem setki gdynian.
- Jest tutaj aż sześć zdjęć, wybranych z moich rodzinnych albumów – mówiła wzruszona Kazimiera Wysocka. – O, to ja… jako mała dziewczynka!
Zygmunt Meller też się wzruszył, gdy zobaczył na starej kliszy fotografię swojego ojca. – Był celnikiem. Proszę spojrzeć, jakie płaszcze się wtedy nosiło…
- A mnie ksiądz Jastak przyjmował do I komunii. Tu jest na zdjęciu, jeszcze taki młodziutki – mówiła pani Marlena.
Współorganizatorem niecodziennej wystawy jest, obok gdyńskiego magistratu i Muzeum Miasta Gdyni, “Dziennik Bałtycki”. Można ją oglądać do 8 grudnia w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym w Gdynia Redłowie (al. Zwycięstwa 96/98) od pon. do piątku w godz. 8-18, w soboty i niedzielę w godz. 10-18. Wstęp wolny.

Autor artykułu: (BJ)

Karnowski szuka zastępcy

November 18th, 2006

Cezary Jakubowski, wiceprezydent Sopotu nie będzie już zajmował dotychczasowego stanowiska. Nie przyjął propozycji, którą złożył mu Jacek Karnowski, prezydent Sopotu. Trwa poszukiwanie nowego kandydata.

Potwierdzam, że to prawda, ale odmawiam komentarza – mówi krótko Jakubowski.
Nieoficjalnie sopoccy politycy związani z Platformą Obywatelską mówią, że Jakubowski był zwyczajnie zmęczony pełnioną funkcją.
- Podlegały mu sprawy związane m.in. z gospodarką, nieruchomościami, strategią rozwoju miasta, tzw. “lokalówka” – mówią. – To może wykończyć każdego.
Na razie na giełdzie nazwisk potencjalnych kandydatów pojawiają się trzy osoby – Jarosław Kempa, pracownik naukowy i dotychczasowy przewodniczący komisji Polityki Finansowej i Strategii Miasta, Paweł Orłowski, prawnik, były rzecznik prasowy prezydenta, a obecnie dyrektor ds. marketingu i organizacji drużyny Prokom Trefl, a także Małgorzata Maj, lekarz, dotychczasowa przewodnicząca Komisji Edukacji i Kultury. Wszyscy potencjalni kandydaci podkreślają, że byłby to dla nich ogromny zaszczyt, ale sprawy komentować nie chcą. Jedynie Jarosław Kempa przyznaje, że kolidowałoby to z jego zobowiązaniami na Uniwersytecie Gdańskim i propozycji przyjąć by nie mógł.
Większość polityków, jako najpewniejszego kandydata wskazuje na Orłowskiego. Gdyby rzeczywiście został wiceprezydentem, to na jego miejsce do rady Miasta wszedłby prof. Michał Woźniak, przewodniczący PO w Sopocie. Z kolei sama rezygnacja Jakubowskiego także nie pozostaje bez wpływu na skład samorządu. Na jego miejsce miał wejść Adam Terentjew, który teraz w radzie się nie znajdzie.
Cezary Jakubowski był wiceprezydentem Sopotu od 1999 roku.

Autor artykułu: IZABELA HEIDRICH

Debrzno. Z pieniędzy rzeźbiarza, bez jego wiedzy, zapłacono za transport

November 17th, 2006

Z rachunku Zbigniewa Januszewskiego, rzeźbiarza przygotowującego rzeźbę kobiety z dzbanem, która jest elementem fontanny na debrzneńskim Rynku odjęto 850 złotych. Według urzędników miał to być koszt dowiezienia dzieła do odlewni. Zdaniem Januszewskiego w ten sposób popełniono przestępstwo.
O sprawie Januszewski zamierza powiadomić Najwyższą Izbę Kontroli i Regionalną Izbę Obrachunkową.
- Cała sprawa rozbiła się o to, że nie zgodziłem się na podpisanie fatalnie sporządzonej umowy – opowiada Januszewski. – Zrobiłem to dopiero gdy rzeźba była gotowa gdyż moim zdaniem ustąpiły przyczyny powodujące, że nie mogłem jej podpisać. Byłem mocno zdziwiony gdy okazało się, że na moje konto przelano o 850 złotych mniej niż się umawialiśmy. Od całej kwoty zapłaciłem podatek a tymczasem z moich pieniędzy, bez mojej wiedzy zrealizowano inną umowę. Najprawdopodobniej pieniądze trafiły z ręki do ręki – bez żadnego dokumentu. Przy obrocie publicznymi pieniędzmi to przestępstwo.
Rzeźbiarz wielokrotnie interweniował w Urzędzie Miasta i Gminy Debrzno. Bez rezultatu.
- Przez pół roku burmistrz obiecywał mi, że w najbliższych dniach pieniądze wpłyną na moje konto – mówi Januszewski. – Były to jednak deklaracje bez pokrycia.
Po naszej interwencji Mirosław Burak, burmistrz gminy Debrzno obiecał najszybciej jak to możliwe rozwiązać problem.
- Pan Januszewski podpisał umowę z której wynikało, że pokryje koszty transportu – mówi Mirosław Burak. – Ja sam w zasadzie nie zajmowałem się tą sprawą – czuwał na nią pan Rzepczyński, nasz radca prawny. Zdaję sobie sprawę z tego, że pewne kwestie nie zostały do końca uregulowane. Postaramy się je rozwiązać najszybciej jak to możliwe a pan Januszewski w ciągu kilku najbliższych dni dostanie pieniądze, na które czeka.

Autor artykułu: PIF

Człuchów. Międzynarodowy Dzień Białej Laski

November 17th, 2006

W tym dniu ludzie niewidomi przypominają zdrowemu społeczeństwu, że istnieją i chcą żyć tak jak wszyscy inni, bez ograniczeń, bez fałszywej litości. Dzień Białej Laski w Człuchowie było okazją do spotkania przy wspólnym stole osób niewidomych i niedowidzących z władzami związkowymi i samorządowymi.
- Żyjecie jak inni, nie jesteście winni temu co was spotkało – mówił Zdzisław Piskorski, burmistrz Człuchowa nawiązując do hymnu PZN. – Nie jesteście ludźmi drugiej kategorii. A gdyby już dzielić ludzi na kategorie to należycie do tej lepszej. Bo wbrew waszym ograniczeniom – widzicie lepiej. A my tak bardzo zdrowi i sprawni często pozostajemy ślepi i głusi…
Problemów jednak nie brakuje. Łatwiej zmierzyć się z nimi w grupie.
- Koło powiatowe w Człuchowie liczy około 70 członków – w tym 13 dzieci – mówi Tadeusz Wielewski, szef koła. – Spotykamy się, często wspólnie ze stowarzyszeniem diabetyków, organizujemy spotkania choinkowe dla dzieci, pomagamy w zakupie sprzętu komputerowego finansowanego przez PCPR czy PEFRON, wysyłamy naszych członków na szkolenia…
Koło Powiatowe PZN w Człuchowie ma swoją siedzibę przy ul.Wojska Polskiego 1/4. Biuro czynne jest w czwartki od godz. 10 do 12

Autor artykułu: STEF