Pow. człuchowski. Kandydaci po I i przed II turą wyborów

November 17th, 2006

Bardzo spokojnie, ale… nie bez niespodzianek, przebiegały wybory w powiecie człuchowskim.
26 listopada po raz kolejny do lokali wyborczych pójdą mieszkańcy Człuchowa oraz gmin Czarne i Koczała. Bez sensacji w Radzie Powiatu Człuchowskiego. Wszystko wskazuje na to, że Aleksander Gappa pozostanie starostą człuchowskim. O największej niespodziance można mówić w Rzeczenicy. Lech Jabłoński, kierujący gminą od 28 lat będzie musiał poszukać sobie nowej pracy. Wójtem gminy Rzeczenica został Lech Zwoliński, a o wyborczym zwycięstwie przesądziło niespełna 80 głosów.
Mimo zaciętej i nie zawsze czystej walki wyborczej niespodzianek nie było w gminie Człuchów. Adam Marciniak jest powiatowym rekordzistą – zdobył ponad 70 proc. poparcia. Zmian nie będzie również w Debrznie (burmistrzem nadal będzie Mirosław Burak) i w Przechlewie (Andrzej Żmuda-Trzebiatowski). W gminie Czarne w wyborcze szranki staną Piotr Zabrocki i Jan Zieniuk, w Koczale Wacław Brzezicki i Eugeniusz Dmytryszyn, a w Człuchowie Ryszard Szybajło i Bożenna Lisowska.
Mimo dość dużej, jak mogłoby się wydawać, przewagi Ryszard Szybajło nie czuje się jednak zwycięzcą.
- Gdyby 26 listopada do lokali wyborczych poszło tyle samo osób co w minioną niedzielę byłbym spokojny o wynik głosowania – mówi Ryszard Szybajło. – Drugie tury mają jednak to do siebie, że głosować idzie zazwyczaj mniej osób i na niższej frekwencji może skorzystać pani Bożenna.
Bożenna Lisowska, były zastępca burmistrza ocenia swoje szanse na… 51 procent.
- Gdybym nie wierzyła w to, że mogę wygrać mój start w wyborach mijałby się z celem – mówi kandydatka Platformy Obywatelskiej. – Wszystko jeszcze przed nami. W tej chwili to pan Szybajło ma większe powody do zadowolenia, ale ostateczne słowo należy do wyborców.
Bożenna Lisowska nie zamierza brać urlopu pod kątem kampanii wyborczej. Przed pierwszą turą o wiele bardziej widoczny w mieście był kandydat MFS. Banery w centrum miasta, plakaty porozwieszane na słupach energetycznych, w witrynach sklepowych, ulotki roznoszone przez listonoszy… – to wszystko przyniosło wymierny efekt.
- Dotychczas moja kampania była raczej delikatna i zdystansowana – mówi Bożenna Lisowska. – Teraz będzie musiała przybrać na sile. Spotkania z wyborcami, więcej plakatów… – to wszystko w najbliższych dniach. Nie mogę sobie jednak pozwolić, aby brać urlop w pracy.
Z innego założenia wyszedł Ryszard Szybajło.
- Przed pierwszą turą i tuż po niej miałem nieco urlopu – mówi kandydat Forum. – Przed drugą turą i po niej również zamierzam skorzystać z kilku dni wolnego. Kampania kampanią, wybory wyborami, ale trochę wypoczynku należy się również nam.
Czyja koncepcja prowadzenia kampanii była lepsza, kto zdobędzie większe zaufanie człuchowian – o tym dowiemy się już za kilka dni.

W drugiej turze spotkają się także kandydaci w Koczale i w Czarnem
Wszystko się może zdarzyć
Jan Zieniuk
- To kto wygra w drugiej turze jest sprawą otwartą. Na pewno zmienię sposób prowadzenia kampanii wyborczej, która do tej pory była raczej bierna i oparta przede wszystkim na telewizji kablowej. Myślę, że mieszkańcy gminy powinni otrzymać więcej informacji na temat mojego programu wyborczego.

Piotr Zabrocki
- Jeszcze się nie zastanawiałem nad swoimi szansami. Muszę wiele zmienić w sposobie prowadzenia kampanii, – o zwycięstwie może zadecydować nawet pojedynczy głos. Moim konkurentem jest osoba z wieloletnim doświadczeniem na stanowisku burmistrza i wiem, że nie będzie łatwo.

200 głosów różnicy
Wacław Brzezicki
- Nie spodziewałem się, że uda mi się zdobyć aż 200 głosów przewagi nad panem Dmytryszynem. Jestem bardzo zadowolony, że kampania wyborcza przebiegała w Koczale bardzo spokojnie – bez wulgaryzmów i żadnych ekscesów. W najbliższym czasie również mam zamiar prowadzić ją w podobny sposób.

Eugeniusz Dmytryszyn
- Wydaje mi się, że przedstawiłem dobry program i jestem nieco rozczarowany wynikiem pierwszej tury wyborów. Mam jednak nadzieję, że zyskam jeszcze zaufanie wyborców. Być może w nieco inny sposób powinienem prowadzić kampanię. Dotychczas opierała się ona przede wszystkim na zebraniach z mieszkańcami.

Szczęśliwcy z mandatami
Prezentujemy listy radnych wybranych do poszczególnych gmin powiatu człuchowskiego. Sytuacja może się jeszcze zmienić w gminie Czarne jeśli w drugiej turze wyborów burmistrza Czarnego zwycięży Piotr Zabrocki. Wówczas potrzebne będą wybory uzupełniające.
Rada Miasta i Gminy Debrzno
1. Józef Ćwiora (352)
2. Małgorzata Grochowina (204)
3. Marek Romaniec (179)
4. Mirosław Kisełyczka (178)
5. Alojzy Brylewski (174)
6. Jan Płaczek (203)
7. Jan Beme (222)
8. Danuta Czajkowska (239)
9. Józef Barski (73)
10. Zdzisław Marek (214)
11. Piotr Sułkowski (114)
12. Krzysztof Kołsut (131)
13. Tadeusz Orzłowski (73)
14. Jan Pawłowski (140)
15 Elżbieta Gonia-Lasek (160)
W wyborach na burmistrza zwyciężył Mirosław Burak, który w pierwszej turze zdobył poparcie 68,8 proc. wyborców (2339 głosów). Adam Stępień uzyskał 682, Teresa Woźniak 252 a Krzysztof Jaworski 160 głosów. Uprawnionych do głosowania było 7245 osób, zagłosowało 3511 osób. Frekwencja wyborcza wyniosła 48,46 proc.

Miasto Człuchów
1. Karol Dziemiańczyk (259)
2. Krystyna Łuczycka (305)
3. Jerzy Górny (359)
4. Małgorzata Gostomczyk (379)
5. Jacek Mroziewicz (521)
6. Henryk Grabowski (261)
7. Grzegorz Rekowski (307)
8. Marek Marcinowski (339)
9. Maria Danuta Kordykiewicz (430)
10. Jerzy Adamczyk (155)
11. Elżbieta Józefowska (135)
12. Grażyna Misztal (161)
13. Bogusława Konczanin (253)
14. Zdzisława Pawłowska (238)
15. Tadeusz Szwemin (191)
Mieszkańców Człuchowa czeka jeszcze druga tura wyborów. Zmierzą się w niej Ryszard Szybajło (2503 głosy) i Bożenna Lisowska (1325). Mniejsze poparcie uzyskali Waldemar Zasowski (627), Zbigniew Romanowski (490) i Bogusław Kowcun (379). Uprawnionych do głosowania było 12052 osoby zagłosowało – 5449. Frekwencja wyborcza wyniosła w stolicy powiatu 45,21 procent.

Gmina Przechlewo
1. Roman Machnik (85)
2. Władysław Popis (169)
3. Bernard Szypryt (82)
4. Jacek Rudnik (66)
5. Adam Dorszyński (67)
6. Wiesław Ossowski (131)
7. Joanna Makowiec (83)
8. Mirosław Zblewski (170)
9. Mirosław Stępień (217)
10. Adam Żmuda-Trzebiatowski (149)
11. Roman Barecki (136)
12. Mirosław Czarnecki (217)
13. Jan Gajo (208)
14. Artur Rutkowski (272)
15. Antoni Winkowski (250)
Wójtem gminy Przechlewo pozostanie Andrzej Żmuda-Trzebiatowski, który w pierwszej turze uzyskał poparcie ponad 55 proc. głosujących (1496 głosów). Na Jana Gajo głosy oddało 839 wyborców a na Grażynę Śledzińską 375 osób. Frekwencja wyborcza wyniosła 57,59 proc. Na 4804 uprawnionych głosy oddało 2777 osób.

Gmina Rzeczenica
1. Grażyna Szulc (158)
2. Marek Kochaniec (160)
3. Maria Guza (168)
4. Irena Michnowicz (151)
5. Leszek Kopeć (141)
6. Maria Dąbek (172)
7. Waldemar Piłat (50)
8. Władysław Zakałużny (145)
9. Mieczysław Gołębiowski (126)
10. Gerard Szulc (107)
11. Edward Udycz (92)
12. Zygmunt Wilczyk (107)
13. Adam Breska (86)
14. Andrzej Meger (84)
15. Piotr Piotrowski (40)
Wójtem gminy Rzeczenica już w pierwszej turze został Lech Zwoliński, który uzyskał poparcie 1005 głosujących. Dotychczasowego wójta – Lecha Jabłońskiego poparło 926 osób. Frekwencja wyborcza wyniosła w gminie Rzeczenica 65 proc.

Miasto i Gmina Czarne
1. Tadeusz Wachowski (164)
2. Piotr Balcerowicz (169)
3. Bogdan Lonczak (273)
4. Benedykt Lipski (218)
5. Mariusz Kopczak (255)
6. Piotr Hulisz (267)
7. Piotr Zabrocki (359)
8. Ireneusz Witkowski (143)
9. Anna Lewandowska (152)
10. Janusz Winnicki (202)
11. Dariusz Kojnecki (147)
12. Krzysztof Kozioł (291)
13. Piotr Ożański (170)
14. Jerzy Grzęda (117)
15. Krzysztof Popowniak (105)
W gminie Czarne dojdzie do drugiej tury wyborów burmistrza. Zmierzą się w niej Jan Zieniuk (1582) i Piotr Zabrocki (1333). Mniejsze poparcie uzyskali Manfred Rűckemann (350) i Ryszard Czupa (282). W składzie Rady Miasta i Gminy może nastąpić drobna korekta w sytuacji gdy Piotr Zabrocki zwycięży w wyborach 26 listopada i zostanie burmistrzem gminy. Frekwencja wyniosła około 49 proc.

Gmina Człuchów
1. Irena Bulwan (354)
2. Andrzej Caitel (225)
3. Hapka Tadeusz (279)
4. Teresa Czarnowska (78)
5. Tadeusz Majer (154)
6. Jan Mielnik (188)
7. Walenty Skalski (76)
8. Zbigniew Jeliński (165)
9. Halina Kulińska (127)
10. Andrzej Bachan (127)
11. Andrzej Woźniak (81)
12. Małgorzata Prądzińska (153)
13. Andrzej Czech (126)
14. Elżbieta Pintos (114)
15. Wiesław Jankowski (180)
Po raz kolejny wójtem gminy Człuchów będzie Adam Marciniak który uzyskał 73,07 proc. poparcia (2616 głosów). Jego najgroźniejszy kontrkandydat – Krzysztof Stefański zdobył 666 głosów. Jerzego Chlebowicza poparło 174 osoby, a Leopolda Szredera 124 głosujących. Uprawnionych do głosowania było 7551 osób – zagłosowało 3580. Frekwencja wyborcza wyniosła 47,41 proc.

Gmina Koczała
1. Mirosław Drzewiecki (99)
2. Kamil Reszke (84)
3. Artur Achtelik (194)
4. Elżbieta Balina (179)
5. Felicja Drwęcka (174)
6. Gabriela Szulc (152)
7. Mariusz Patejuk (163)
8. Ireneusz Kozioł (161)
9. Wiesława Lisek-Fronczak (149)
10. Grażyna Wejer (135)
11. Jacek Codczak (120)
12. Jadwiga Połowyszczak (88)
13. Maria Kowalewska (34)
14. Marek Stasiak (36)
15. Jarosław Skrzypeć (43)
W gminie Koczała dojdzie do drugiej tury wyborów na wójta. Zmierzą się w niej Wacław Brzezicki, który w niedzielę zdobył poparcie 730 głosujących i Eugeniusz Dmytryszyn (530). Gorsze wyniki zanotowali Bublewicz (278) i aktualny wójt – Bernard Mrozewski (158). Frekwencja w gminie Koczała wyniosła 58,8 proc.

Rada Powiatu Człuchowskiego
1. Aleksander Gappa (598)
2. Bożenna Lisowska (396)
3. Marian Pastucha (271)
4. Dariusz Pigoński (377)
5. Tadeusz Bednarski (244)
6. Ryszard Czupa (366)
7. Krzysztof Mróz (394)
8. Arkadiusz Kubalewski (608)
9. Bogumił Połom (239)
10. Ryszard Wójcik (437)
11. Bogdan Bojarski (358)
12. Waldemar Klimek (285)
13. Tadeusz Szypryt (188)
14. Janusz Bystroń (472)
15. Tadeusz Lisowski (810)
16. Piotr Muchowski (440)
17. Wacław Wołujewicz (648)

Skład rady (8 mandatów ma Porozumienie dla Powiatu Człuchowskiego i 4 KW Lewica i Demokraci – dotychczasowi koalicjanci, 3 uzyskało Społeczne Porozumienie Samorządowe i 2 PO) wskazuje na to, że po raz kolejny starostą człuchowskim będzie Aleksander Gappa. Przypomnijmy – w tym wypadku o wyborze nie decydują wyborcy, ale radni.

Do sejmiku
Blisko 3 tys. głosów w powiecie człuchowskim uzyskał Adam Bondarenko, kandydat do sejmiku województwa pomorskiego. Zdecydowanie wyprzedził on wszystkich kontrkandydatów. Niestety nie wystarczyło to, aby człuchowski przedstawiciel wszedł do władz wojewódzkich, ale szanse były spore…

Autor artykułu: PIF

Belgia – Polska 0:1

November 15th, 2006

O kolejne trzy punkty wzbogaciła się reprezentacja Polski w eliminacjach piłkarskich mistrzostw Europy. Biało-czerwoni wygrali w Brukseli bardzo ważny mecz z Belgią 1:0. Zwycięskiego gola strzelił napastnik GKS Bełchatów, Radosław Matusiak. To trzecia wygrana z rzędu kadry prowadzonej przez Leo Beenhakkera.
Holenderski selekcjoner reprezentacji Polski zaskoczył wszystkich. W środku boiska za chorego Mariusza Lewandowskiego zagrał nie Przemysław Kaźmierczak, nie Łukasz Garguła i nie Rafał Murawski, a Dariusz Dudka. Jak widać Beenhakker wie co robi, bo piłkarz Wisły Kraków rozegrał w Brukseli dobre spotkania. Podobnie jak Marcin Wasilewski, którego ostatecznie do gry na prawej obronie wystawił selekcjoner kosztem Marcina Baszczyńskiego.
Od początku spotkania to Polska dyktowała warunki gry. Już w 10 minucie obrońcy gospodarzy uratowali swój zespół przed utratą gola po akcji Euzebiusza Smolarka z Radosławem Matusiakiem. W 19 minucie biało-czerwoni objęli prowadzenie. Rozgrywający świetny mecz Matusiak wygrał pojedynek biegowy z defensorem Bayernu Monachium Danielem Van Buytenem i technicznym strzałem w długi róg pokonał Stijna Stijnena. Matusiak potwierdził, że staje się zawodnikiem europejskiego formatu. Oprócz strzelonego gola radził sobie z obrońcami rywali, a także stwarzał sytuacje strzeleckie kolegom z drużyny. Widać, że dwa gole strzelone w meczu z Wisłą Kraków to nie był przypadek i mamy kolejnego dobrego napastnika.
Po zdobyciu gola przez Polaków obraz spotkania nie zmienił się. Belgowie nie mieli atutów ani pomysłu na sforsowanie naszej obrony, która grała bardzo pewnie. Na środku defensywy nie mylili się Jacek Bąk i Michał Żewłakow, a kolejny bardzo dobry mecz rozegrał Grzegorz Bronowicki. Biało-czerwoni czekali na okazje do kontr i mieli wyśmienite szanse na podwyższenie prowadzenia. W 36 minucie po bardzo dobrym podaniu Matusiaka w sytuacji sam na sam znalazł się bohater dwóch poprzednich spotkań eliminacyjnych, Smolarek, ale strzelił tuż obok słupka. Tuż przed przerwą ten sam piłkarz miał jeszcze jedną szansę. Tym razem dośrodkował Maciej Żurawski, a po uderzeniu głową piłki przez Smolarka centymetrów zabrakło nam do szczęścia.
W II połowie Belgowie zagrali ofensywnie i częściej robiło się nerwowo pod bramką Artura Boruca. Biało-czerwonych wspierało jednak 15 tys. wspaniale dopingujących kibiców, którzy zasiedli na stadionie w Brukseli.
- Gramy u siebie. Polacy, gramy u siebie – roznosiło się po obiekcie skandowanie fanów.
Największe zagrożenie gospodarze stworzyli już w doliczonym czasie gry, kiedy do ataku przeszedł rosły Van Buyten. Bezbłędnie bronił jednak Boruc, który raz ubiegł właśnie wspominanego wcześniej piłkarza, a później Emila Mpenzę.
W 79 minucie na boisku pojawił się Rafał Murawski, wychowanek MRKS Gdańsk i były piłkarz Prokomu Arki Gdynia, a obecnie zawodnik Lecha Poznań. I zapisał się w historii polskiej piłki nożnej jako 800 piłkarz, który wystąpił w biało-czerwonych barwach.
- Zawsze gramy o trzy punkty i tak samo było w Brukseli. Staramy się jak najdłużej utrzymać przy piłce, żeby przejść do akcji ofensywnej. Mieliśmy więcej sytuacji i zasłużyliśmy na zwycięstwo. Cieszę się, że rok zakończyliśmy dwoma jakże cennymi wygranymi – powiedział Dariusz Dziekanowski, asystent Leo Beenhakkera.

Belgia – Polska 0:1 (0:1)
Bramka: 0:1 Radosław Matusiak (19).
Belgia: Stijnen – Hoefkens, Leonard (79 Mudingayi), Van Buyten, Vermaelen – Vanden Borre (46 Huysegems), Simons, Geraerts, Goor – Mpenza, Vandenbergh (63 Pieroni).
Polska: Boruc – Wasilewski, Bąk, Żewłakow, Bronowicki – Błaszczykowski, Dudka (79 Murawski), Sobolewski, Smolarek – Żurawski (62 Garguła), Matusiak (89 Kaźmierczak).
Żółte kartki: Karel Geraerts, Thomas Vermaelen, Philippe Leonard, Timmy Simons, Bart Goor (Belgia) oraz Jakub Błaszczykowski, Radosław Sobolewski (Polska).
Sędziował: Stuart Dougal (Szkocja). Widzów: 40 000.

Autor artykułu: PaweŁ Stankiewicz

Trener wierzy w Marcina

November 15th, 2006

Marcin Szałęga zagrał tylko na początku sezonu. Rozegrał 64 minuty w Białymstoku z Jagiellonią i pierwszą połowę spotkania u siebie z Podbeskidziem Bielsko-Biała. W tym drugim spotkaniu złamał jednak kość śródstopia i już do końca jesieni się leczył. Teraz jednak trenuje na pełnych obrotach.
Szałęga został sprowadzony do Lechii przed rozpoczęciem sezonu z Wisły Kraków. To najdroższy transfer Lechii, bo piłkarz ten został wyceniony aż na 100 tysięcy złotych.
- Na razie jeszcze nie zapłaciliśmy ani złotówki – przekonuje Błażej Jenek, dyrektor Lechii. – Płatności zostały rozłożone na różne okresy, a nawet mamy możliwość odesłania Szałęgi z powrotem do Krakowa. Wówczas suma wyjdzie znacznie niższa. Pierwszą ratę musimy zapłacić jeszcze w tym roku, a będzie to 1/4 całej kwoty. Dopiero za dwa lata Marcin może zostać naszym piłkarzem. Nie było mu w Gdańsku łatwo, bo od razu miał przypiętą łatkę najdroższego transferu w Lechii. Marcin wiosną może pokazać swoje możliwości.
Podobnego zdania jest trener biało-zielonych, Tomasz Borkowski.
- Wierzę w Marcina i ten transfer jeszcze wyjdzie nam na dobre. Brakowało go nam, a w kilku meczach bardzo by nam się przydał. Po kontuzji szybko doszedł do siebie, bo już po ośmiu tygodniach zaczął trenować z pełnymi obciążeniami. Ze Stalą jednak nie zagra. Są zawodnicy w treningu, a Szałęga nie jest jeszcze przygotowany fizycznie do gry. Nie ma sensu ryzykować. Wiosną jednak – jestem o tym przekonany – będzie wzmocnieniem naszego zespołu – powiedział popularny „Borek”.
Sam piłkarz nie załamał się swoją kontuzją. Cierpliwie przechodził rehabilitację, teraz trenuje i czeka na rundę wiosenną.
- Jesień w Lechii nie była dla mnie taka jakiej się spodziewałem. Straciłem ją przez kontuzję. W ogóle nie myślę o tym, że byłem najdroższym transferem Lechii. To nie ma dla mnie znaczenia. Chcę solidnie przepracować okres przygotowawczy i wiosną pokazać, że potrafię grać w piłkę i mogę przydać się drużynie Lechii – powiedział Szałęga.

Autor artykułu: Paweł Stankiewicz

Piłkarze potrenują na nim już tej zimy?

November 15th, 2006

Już od dwóch tygodni szybkim tempem toczą się prace budowlane w ramach modernizacji obiektu przy ul. Traugutta w Gdańsku. Prace trwają w ramach “Zadania nr 2 – przebudowy boisk” czyli budowy boiska ze sztuczną nawierzchnią o powierzchni 104,7 m x 60,7 m.
Sztuczna pływa będzie wykonana za ogrodzeniem o wysokości czterech metrów. Projekt przewiduje również wymianę istniejącego oświetlenia na sześć masztów z zawieszonymi halogenami o mocy 300 lux. Na całej płycie będą zainstalowane zraszacze z wysuwanymi z nawierzchni tryskaczami. Całość zostanie uwieńczona budową nowej drogi z kostki brukowej i parkingu na 20 miejsc. Zgodnie z planem wszlekie prace mają zostać zakończone do maja 2007 roku. Koszt tej inwestycji to aż 3,7 miliona złotych.
- Po cichu liczymy, że budowę tego boiska uda się zakończyć wcześniej i nasi piłkarze będą mogli trenować przy Traugutta jeszcze tej zimy – mówi Błażej Jenek, dyrektor Lechii. – Nie można kłaść płyty przy temperaturach minusowych, więc wszystko zależy od aury. Jeśli uda się boisko wybudować to na nim będziemy trenować zimą, jeśli nie – to znowu pozostanie nam AWFiS. Nie wykluczamy też rozgrywania na nim gier kontrolnych, choć ważniejsze są możliwości ćwiczeń.

Autor artykułu: (stan)

Umorzony proces przeciwko Lechowi Wałęsie

November 15th, 2006

Gdański sąd umorzył wczoraj proces, jaki Zygmunt Solarz, słuchacz Radia Maryja ze Szczecina, wytoczył z prywatnego oskarżenia Lechowi Wałęsie za jego słowa “psychole od Rydzyka”. Solarz pokryje koszta postępowania.

Gdański Sąd Rejonowy nie miał innego wyjścia, ponieważ szczecinianin ostatnio wycofał swój akt oskarżenia przeciwko byłemu prezydentowi. Solarz tłumaczy bowiem, że satysfakcjonuje go sierpniowe oświadczenie Lecha Wałęsy, w którym ten przypomniał, że „wyraźnie przeprosił” wszystkie osoby, słuchające Radia Maryja w celach religijnych. “Dokonałem tego aktu przeproszenia jako wierzący i praktykujący katolik” – napisał wtedy Wałęsa. Zygmunt Solarz domagał się od b. przywódcy “Solidarności” przeprosin słuchaczy Radia Maryja i wpłaty 100 tys. zł na rzecz jednej z fundacji.
Jak doszło do całego konfliktu? W lutym 2005 r., Wałęsa skrytykował w otwartym liście do Radia Maryja sposób “uprawiania polityki” przez stację. Stało się to po tym, jak na antenie tej rozgłośni kilka razy zarzucono mu, że był agentem PRL-owskich służb specjalnych.
- Na całym świecie – pisał w liście b. prezydent – podczas mych rozmów z Rodakami, będę ostrzegał przed Wami, nazywając Was grupą psycholi od Rydzyka, będę zniechęcał do nabierania się na wasze mądrości i fatalistyczne teorie.
W kolejnym liście do Radia Maryja tłumaczył, że pisząc “psychole od Rydzyka”, miał na myśli ludzi, którzy „zatruwają umysły, przerywając modlitwę i katechezę szalonymi politycznymi zagrywkami”. To ci, którzy głoszą opinie “o rozkradaniu Polski, spiskach, agentach. Jeśli ludzie pobożni poczuli się urażeni, to przepraszam, ale nie do Was krytykę kieruję”.
Właśnie do tego listu odwołał się Wałęsa w piśmie skierowanym do Solarza, które na sierpniowej rozprawie odczytał obrońca byłego prezydenta, mecenas Włodzimierz Wolański. “Jeśli pan Zygmunt Solarz – pisał Wałęsa – był i jest osobą uczestniczącą w takich modlitwach i innych uroczystościach religijnych, i nie uczestniczył w audycjach, w których ja byłem obrażany, zniesławiany i pomawiany przez niektóre osoby, to został już przez mnie przeproszony w tymże liście otwartym. To powinno być dla niego, jako człowieka – jak sam siebie nazywa – wierzącego uczestnika tych programów, wystarczającym aktem zadośćuczynienia”

Autor artykułu: Darek Janowski

Koniec archiwalnego skandalu

November 15th, 2006

Tysiące pracowników nieistniejących już firm z Pomorza po trzech latach kłopotów ma szansę na zdobycie zaświadczeń niezbędnych do obliczenia emerytur.

Prywatne Archiwum Akt Nowych w Pruszczu Gdańskim (dawniej Emeryturka) po kontroli Urzędu Marszałkowskiego zostało wykreślone z Rejestru Przechowawców Akt. Kontrolerzy potwierdzili nieprawidłowości, opisywane od dawna w “Dzienniku Bałtyckim”. Firma była przez długie miesiące zamknięta dla interesantów, a prywatny właściciel nie odbierał telefonów i nie odpisywał na maile. Akta pracowników ok. 160 pomorskich firm zostały przekazane do spółki “Archet-Nausea”, należącej do Dariusza Czerlonka.
- Musimy nadrobić zaległości, do których doszło przez ostatnie trzy lata – mówi nowy właściciel akt. – Część dokumentów przenosimy do naszego magazynu przy ul. Chmielnej 74/76. Uruchomiłem w tym miejscu dodatkowe biuro, które będzie czynne codziennie, na przemian przed i po południu. Dokładne informacje można uzyskać pod nr. tel. 058 344 79 11, 0 888 166 091, 0 880 231 829.

Autor artykułu: (DJA)

Wybrali radnego, którego skazał sąd

November 15th, 2006

Jarosław Gabig z Platformy Obywatelskiej po raz kolejny został radnym Rady Miejskiej. Teraz okazało się, że dwa tygodnie przed wyborami w jego sprawie karnej zapadł wyrok skazujący, co przemilczano w czasie kampanii.

Został on przez Sąd Rejonowy w Starogardzie Gd. skazany na sześć miesięcy pozbawienia wolności, a odbywanie kary zawieszono warunkowo na okres próby. Jarosław Gabig musi także zapłacić grzywnę w wysokości 3 tysięcy złotych. Wyrok nie jest prawomocny. Ta sprawa ciągnęła się od kilku lat i związana jest z okresem, gdy Gabig był prezesem miejskiej spółki „Starkom”. Jego następca, Kazimierz Borowski, złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez poprzednika. Prokuratura dopatrzyła się naruszeń prawa w sześciu przypadkach i skierowała akt oskarżenia do sądu. Sąd większości zarzutów nie potwierdził. Uznał tylko, że Jarosław Gabig w latach 1995-1999 bezprawnie pobrał z kasy spółki ponad 70 tys. zł premii, przyznanych mu przez Radę Nadzorczą.
- Premie dla prezesa musi zatwierdzać prezydent, jako właściciel, a tak się nie działo – mówi Kazimierz Borowski.
Radny nie czuje się winny. Odwoła się od wyroku, bo – gdyby się on uprawomocnił – straciłby mandat radnego.
- Jestem przekonany, że sąd drugiej instancji całkowicie oczyści mnie z zarzutów – zapewnia Jarosław Gabig.
Innego rodzaju wyborcze zamieszanie miało miejsce w gminie Starogard Gd., dokładnie w Kręgu. Tam radnym został Stanisław Stolc, ale już po wyborach okazało się, że w obwodowej komisji wyborczej była jego siostra, co jest sprzeczne z ordynacją wyborczą i może skutkować powtórzeniem wyborów.
- Ta pani nazywa się inaczej niż jej brat, dlatego nie wyłapliśmy błędu – mówi Marek Kowalski, zastępca wójta. – Zresztą do komisji zgłosił ją rywal radnego Stolca. Stało się niedobrze, ale żadnego oficjalnego protestu dotąd nie otrzymaliśmy. Wątpię jednak, by wybory trzeba było powtórzyć.

Autor artykułu: JACEK LEGAWSKI

Rady Gdańska, Gdyni i Sopotu bez radnych lewicy

November 14th, 2006

Zaskoczeniem tegorocznych wyborów jest fakt, że do rad miast w Trójmieście nie dostał się ani jeden przedstawiciel lewicy!

W Gdańsku czy Gdyni takiej sytuacji nie było od 1990 r., czyli od chwili, kiedy samorządy były wybierane w pełni demokratycznie. Mandaty stracili często wieloletni i znani radni, jak Aleksander Żubrys w Gdańsku czy Adam Borkowski w Gdyni (obaj SLD). Lewica w miastach Trójmiasta nigdy nie rządziła, ale zawsze miała przynajmniej po kilku swoich radnych.
- W momencie, gdy wybory były starciem dwóch gigantów – PO i PiS – zabrakło dla nas miejsca. To przykre, bo zawsze gra się po to, aby wygrać – nie kryła rozczarowania szefowa pomorskiego SLD, poseł Małgorzata Ostrowska. – To doświadczeni ludzie i mam nadzieję, że nie zrezygnują z działalności publicznej. Na pewno będzie ich brakować w samorządzie.

Autor artykułu: (ml)

Sopot. Multikino powstanie w kurorcie

November 14th, 2006

Czarna wizja kurortu bez kina prawdopodobnie się nie spełni. Wszystko wskazuje na to, że już za dwa lata w Sopocie powstanie kompleks kinowy, który pomieści nawet tysiąc widzów. Wstępne porozumienie w tej sprawie zawarły już Multikino i inwestor reprezentowany przez firmę NDI S.A.

- Podpisaliśmy wstępne porozumienie, które zostanie ostatecznie parafowane w najbliższych dniach – przyznaje Paweł Wachnik, prezes Multikina. – Sopot jest dla nas niezwykłym miejscem i dlatego też bardzo zależało nam na tej lokalizacji.
Na razie niewiele wiadomo o tym, jak wyglądać będzie kino. Trwają prace związane z przygotowaniem projektu.
- Kino znajdować się będzie w budynku handlowo-usługowym, powstającym w ramach Centrum Haffnera – mówi Tomasz Tabeau, wiceprezes zarządu Centrum Haffnera. – Konieczne więc jest dostosowanie obiektu do potrzeb multikina, m.in. wzmocnienie konstrukcji czy zamontowanie dodatkowej klimatyzacji.
I właśnie w tym punkcie najtrudniej było porozumieć się stronom. Ostatecznie niemałe koszty zmian, jak mówią strony, poniesie Multikino.
Według wstępnych założeń widzowie będą mieli do dyspozycji dwa piętra (drugie i trzecie), na których znajdzie się sześć sal kinowych. Największa z nich pomieści 300 osób, najmniejsza 77. Mówi się o specjalnym wejściu dla vipów, np. podczas uroczystych premier. Lokalizacja kompleksu kinowego w Sopocie jest dla Multikina należącego do grupy medialnej ITI wyjątkowo atrakcyjna. Niewykluczone, że sale kinowe wykorzystywane będą na potrzeby imprez towarzyszących Sopot Festivalowi, organizowanemu przez telewizję TVN, należącą do tej samej grupy.

Autor artykułu: IZABELA HEIDRICH

Sąd uniewinnił prezesów spółki Manhattan

November 14th, 2006

Czy po otwarciu Gdańskiego Centrum Handlowego Manhattanu mogło dojść do tragedii? Sąd uważa, że nie i wczoraj uniewinnił oskarżonych przez prokuraturę prezesów spółki. Groziło im do ośmiu lat więzienia.
Na początku marca 2005 roku prokuratura skierowała do Sądu Okręgowego w Gdańsku akt oskarżenia przeciwko Wojciechowi M., byłemu już szefowi spółki GCH Manhattan, i wiceprezesowi Krzysztofowi S. Postawiono im zarzuty sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia klientów centrum, po tym jak oddali je do użytku mimo sprzeciwu strażaków.
- Ludzie byli cały czas bezpieczni. A straty, które poniosłaby nasza spółka i najemcy powierzchni w centrum, gdyby obiektu nie otwarto na czas, mogłyby wynieść nawet 5 mln zł – przekonywał Wojciech M.
4 marca 2004 r. mimo sprzeciwu strażaków szefowie spółki GCH Manhattan decydują się otworzyć obiekt w obecności prezydenta Gdańska. 5 marca, Manhattan zostaje otwarty dla klientów. 23 marca, po zakończeniu prac i zlikwidowaniu usterek strażacy oficjalnie odbierają budynek.
Sąd uznał, że przy otwarciu centrum były nieprawidłowości, ale pierwsi klienci byli bezpieczni.
- W tym czasie wybuchała afera korupcyjna w straży pożarnej – mówi mec. Wojciech Cieślak, obrońca jednego z oskarżonych prezesów. – Na fali tej histerii strażacy starali się przede wszystkim nie podpaść. Ich nadgorliwość udzieliła się także prokuraturze.

Autor artykułu: Darek Janowski